WP SportoweFakty

Najnowsze Wyniki/Kalendarz
Getty Images / Oliver Hardt / Na zdjęciu: Leon Andreasen

Były reprezentant Danii ciężko pobity. Trafił do szpitala z pękniętą czaszką

Robert Czykiel
Robert Czykiel
Leon Andreasen chciał pomóc kobiecie, którą zaczepiła grupa mężczyzn. Duńczyk gorzko tego pożałował i ciężko ranny wylądował w szpitalu.

Pierwszy informację podał tabloid "Bild". Do zdarzenia doszło na jednej z ulic w Hanowerze. Leon Andreasen zauważył, że kilku mężczyzn zaczepiło niewinną kobietę. Duński piłkarz postanowił jej pomóc i próbował załagodzić sytuację. Trafił jednak na niebezpiecznych ludzi.

34-latek w trakcie kłótni został zaatakowany. Po jednym z ciosów w głowę stracił przytomność i uderzył nią o ziemię. Z rozciętą głową trafił do szpitala. Tam zszyto ranę i wypuszczono go do domu. Na tym jednak się nie skończyło.

Andreasen zaczął skarżyć się na bardzo silny ból głowy. Wrócił do szpitala na obserwację i okazało się, że doszło do pęknięcia czaszki. Na razie nic więcej nie wiadomo, bo sam piłkarz ucina temat.

- Tak, to wszystko prawda, ale na razie nie chcę nic więcej mówić na ten temat - komentuje.

Policja już zajmuje się sprawą i trwają poszukiwania ludzi, którzy pobili Andreasena. Duńczyk ma dużo czasu, aby wrócić do zdrowia, bo w piłkę nie gra od 2016 roku. Przedwcześnie zakończył karierę z powodu kontuzji kolana.

34-latek w przeszłości grał m.in. w Werderze Brema, Fulham Londyn oraz Hannoverze 96. W reprezentacji swojego kraju rozegrał dwadzieścia spotkań.

ZOBACZ WIDEO: "Damy z siebie wszystko" #8. Kołodziejczyk: Ekstraklasa nie weryfikuje żadnych umiejętności



Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Komentarze (8):

    Pokaż więcej komentarzy (5)