WP SportoweFakty

Najnowsze Wyniki/Kalendarz
Newspix / Jakub Piasecki / Christian Gytkjaer (Lech Poznań)

Jagiellonia Białystok rozbita! Lech Poznań w wielkim stylu wraca do walki o mistrzostwo Polski!

Szymon Mierzyński
Szymon Mierzyński
Pięć zwycięstw z rzędu Jagiellonii Białystok i koniec! Lech udowodnił, że choć na wyjazdach mu kompletnie nie idzie, to u siebie jest nie do zatrzymania i wygrał z liderem 5:1! W Poznaniu odżyły nadzieje na mistrzostwo Polski.

Niemal 30 tys. widzów na trybunach i 16 stopni Celsjusza na termometrze - warunki do gry były wręcz idealne i na szczęście piłkarze się do nich dostosowali, bo hit Lotto Ekstraklasy dostarczył oczekiwanych emocji.

Lepiej w pojedynek weszli goście. Zespół Ireneusza Mamrota zaczął energicznie, ze sporą werwą i w pierwszych fragmentach stłamsił gospodarzy. Białostoczanie momentami atakowali dość chaotycznie, uderzali z każdej pozycji, sprawiali jednak lepsze wrażenie i tę przewagę szybko, bo już w 18. minucie udokumentowali golem. To była błyskawicznie wyprowadzona kontra. Przemysław Frankowski "dziubnął" piłkę jeszcze na własnej połowie, czym zgubił wolno interweniujących Mihaia Raduta i Wołodymyra Kostewycza, a potem wystarczyło tylko dobrze dograć do Arvydasa Novikovasa. Litwin dołożył nogę i skierował piłkę do pustej bramki.

Lechici znaleźli się w bardzo trudnej sytuacji. Zaczęli źle, do tego przyjęli ciężki cios i nie było widać żadnych oznak nagłej poprawy. O dziwo jednak taka nastąpiła. Przy porażce poznaniacy mieliby kolosalną stratę 11 punktów do lidera, ale zamiast rozmyślać o tym koszmarnym scenariuszu, ostro zabrali się do pracy. Trybuny fetowały wyrównanie już w 25. minucie, gdy po niesamowitym zamieszaniu w polu karnym piłkę do siatki wepchnął Mario Situm. Była to jednak radość przedwczesna. Sędzia Tomasz Musiał debatował z wideoasystentami pięć minut, aż w końcu podjął decyzję o anulowaniu gola. Poszło o zagranie ręką chorwackiego skrzydłowego.

Jagiellonia mogła odetchnąć, lecz tylko na chwilę, bo bilans tego zdarzenia był dla niej bardzo niekorzystny. Kontuzji doznał Mariusz Pawełek, którego musiał zastąpić Marian Kelemen, a goście przez dłuższą przerwę całkowicie wypadli z rytmu. Kolejorz zaś tylko się rozkręcał i ten słabszy moment rywala wykorzystał bezlitośnie. VAR zabrał Situmowi gola, mimo to niedługo przed przerwą Chorwat mógł się cieszyć z asysty. Po jego świetnym dośrodkowaniu z prawego skrzydła lekki, ale precyzyjny strzał głową oddał Christian Gytkjaer. Kelemen nie miał szans na skuteczną interwencję, a tym razem kontrowersji nie było już żadnych.

ZOBACZ WIDEO Cristiano Ronaldo bohaterem Realu w meczu z Eibar[ZDJĘCIA ELEVEN SPORTS]

Wyrównanie nakręciło gospodarzy i po przerwie ekipa Nenada Bjelicy kontynuowała natarcie, pokazując bardzo dobry futbol. Grała szybko i z pomysłem, dzięki czemu całkowicie zdominowała niemrawego lidera. Na efekty nie trzeba było długo czekać i już w 54. minucie poznaniacy mieli w garści satysfakcjonujący wynik. Z rzutu rożnego dośrodkował Kostewycz, a Emir Dilaver wykorzystał fatalnie krycie ze strony Piotra Wlazły i uderzeniem głową przy słupku skierował piłkę do siatki.

Lech wyszedł w niedzielę z wielkich kłopotów i rozegrał najlepsze spotkanie tej wiosny. Jaga chyba nie spodziewała się tak dobrej dyspozycji przeciwnika, bo gdy musiała odrabiać straty, szło jej jak po grudzie. Nie pokazała lekkości w grze, którą imponowała w pierwszych minutach, bardzo rzadko zagrażała bramce strzeżonej przez Jasmina Buricia, a kontry gospodarzy, których było sporo, przerywała zazwyczaj faulami.

Druga połowa to był popis Kolejorza, o czym dobitnie świadczą wydarzenia z końcówki. W ostatnim kwadransie Jagiellonia już tylko statystowała, a gospodarze dobijali ją kolejnymi golami! Najpierw Darko Jevtić pewnie wykorzystał rzut karny podyktowany za zagranie ręką Gutieriego Tomelina, potem pięknym strzałem w okienko na 4:1 trafił Kamil Jóźwiak, a kanonadę zakończył główką po rzucie rożnym Łukasz Trałka.

Fenomenalnie spisali się w niedzielę poznaniacy, a drużyna z Białegostoku doznała szoku. Jechała przecież do stolicy Wielkopolski po serii pięciu zwycięskich spotkań, w których straciła zaledwie jedną bramkę. W tym sezonie jednak na Inea Stadionie nie wygrał jeszcze nikt i to się na razie nie zmieni.

Lech ma teraz pięć punktów mniej od lidera, zaś od Legii Warszawa dzieli go dystans dwóch oczek. Mistrz Polski może jednak poprawić swój dorobek w starciu z Lechią Gdańsk.

Lech Poznań - Jagiellonia Białystok 5:1 (1:1)
0:1 - Arvydas Novikovas 18'
1:1 - Christian Gytkjaer 39'
2:1 - Emir Dilaver 54'
3:1 - Darko Jevtić (k.) 78'
4:1 - Kamil Jóźwiak 85'
5:1 - Łukasz Trałka 89'

Składy:

Lech Poznań: Jasmin Burić - Robert Gumny, Emir Dilaver (68' Rafał Janicki), Nikola Vujadinović, Wołodymyr Kostewycz, Łukasz Trałka, Maciej Gajos, Mihai Radut (74' Darko Jevtić), Radosław Majewski, Mario Situm (83' Kamil Jóźwiak), Christian Gytkjaer.

Jagiellonia Białystok: Mariusz Pawełek (29' Marian Kelemen) - Łukasz Burliga, Ivan Runje, Gutieri Tomelin, Guilherme Sitya, Taras Romanczuk, Piotr Wlazło, Martin Pospisil (75' Karol Świderski), Przemysław Frankowski, Roman Bezjak (65' Cillian Sheridan), Arvydas Novikovas.

Żółte kartki: Łukasz Trałka (Lech Poznań) oraz Ivan Runje, Karol Świderski, Łukasz Burliga (Jagiellonia Białystok).

Sędzia: Tomasz Musiał (Kraków).

Widzów: 28 587.

Która drużyna zakończy sezon na wyższym miejscu w tabeli?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Komentarze (26):

    Pokaż więcej komentarzy (23)
    PRZEJDŹ NA WP.PL