Najnowsze Wyniki/Kalendarz
 Lucas Hernandez i Mesut OezilGetty Images / Richard Heathcote / Lucas Hernandez i Mesut Oezil

LE: Atletico bliżej finału. Simeone na trybunach, szybki prysznic Vrsaljko

Michał Piegza
Michał Piegza
W meczu z Atletico Arsenal przez 80 minut grał w przewadze, ale w pierwszym półfinale Ligi Europy zaledwie zremisował 1:1. Z boiska wyrzucony został Sime Vrsaljko, na trybuny po kwadransie odesłany został Diego Simeone.

Mocno rozpoczął mecz Arsenal. W 6. minucie strzał Alexandre Lacazette'a z ok. 12 metrów otarł się o słupek. Kilkadziesiąt sekund później strzał głową Francuza obronił Jan Oblak.

Chwilę później doszło do tąpnięcia, a kilka minut później do kolejnego. W 10. minucie mecz zakończył się dla Sime Vrsaljko. Chorwat w 2. minucie sfaulował rywala i został ukarany, osiem minut uczynił podobnie i został wyrzucony z boiska. Nie minęło pięć minut, a na trybuny powędrował wściekły na decyzje Clementa Turpina Diego Simeone

Wydawało się, że gol dla Kanoneriów jest kwestią minut. Arsenal rozgrywał piłkę i z dużą łatwością stwarzał zagrożenie pod bramką Atletico. W 21. minucie Oblak nogą obronił strzał Dannyego Welbecka, kilkadziesiąt sekund później w dobrej sytuacji przestrzelił Laurent Koscielny.

Piłkarze z Madrytu dopiero w 30. minucie po raz pierwszy zagrozili miejscowym. W 37. minucie świetna interwencja Davida Ospiny uratowała Arsenal. Strzelał Antoine Griezmann.

Po zmianie stron początkowo widzieliśmy już pewniejsze Atletico. Przez kilka minut to drużyna z Hiszpanii nadawała ton wydarzeniom na boisku. W końcu jednak Arsenal zaatakował, ale długo nie potrafił poważniej zagrozić Oblakowi.

Udało się to Kanonierom w 61. minucie. Z lewej strony dośrodkował Jack Wilshere, rywali pięć metrów przed bramką przeskoczył Lacazette i głową uderzył obok bezradnego Oblaka.

Prowadząc Kanonierzy wciąż przeważali i dążyli do powiększenia zaliczki przed rewanżem. Jednak gospodarze sporadycznie uderzali, a gdy to już czynili, to pudłowali. Tak było w 69. minucie, kiedy po rogu głową tuż obok bramki głową przymierzył Lacazette.

Wydawało się, że gospodarze są w stanie podwyższyć wynik. Tymczasem na osiem minut przed końcem był remis. To był prawdziwy kryminał w defensywie Arsenalu. Błąd popełnił Koscielny, który przewrócił się przed polem karnym. Bramkarza minął Griezmann, który z bliska uderzył obok starającego się interweniować Shkodrana Mustafiego.

W 87. minucie Kanonierzy ponownie mogli prowadzić. Jednak Oblak kapitalnie interweniował po strzale głową Aarona Ramseya.

Po niespodziewanym remisie w Londynie mały szok i niedowierzanie. Po fatalnym początku dla Atletico, Arsenal miał pewnie zwyciężyć. Tymczasem to drużyna Diego Simeone jest bliżej awansu do finału.

Arsenal FC - Atletico Madryt 1:1 (0:0)
1:0 - Lacazette 61'
1:1 - Griezmann 82'

Składy:

Arsenal FC: David Ospina - Hector Bellerin, Shkodran Mustafi, Laurent Koscielny, Nacho Monreal - Aaron Ramsey, Granit Xhaka, Jack Wilshere - Danny Welbeck, Mesut Oezil - Alexandre Lacazette.

Atletico Madryt: Jan Oblak - Sime Vrsaljko, Jose Maria Gimenez, Diego Godin, Lucas Hernandez - Angel Correa (75' Stefan Savić), Thomas Partey, Saul Niguez, Koke - Kevin Gameiro (65' Gabi), Antoine Griezmann (85' Fernando Torres).

Żółte kartki: Vrsaljko 2 (Atletico).

Czerwona kartka: Vrsaljko (Ateltico) /za dwie żółte, 10'/

Sędzia:
Clement Turpin

ZOBACZ WIDEO SSC Napoli nadal w grze o tytuł. Arcyważne trafienie Koulibaly'ego z Juventusem [ZDJĘCIA ELEVEN SPORTS]

Która z drużyn awansuje do finału?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Komentarze (7):

  • MoronHunter Zgłoś
    Niesamowite, że Arsenal tego meczu nie wygrał kilkoma bramkami. Przynajmniej dwie świetne parady Oblaka, nieporadność pod bramką Welbecka i Lacazette'a, wreszcie zwyczajny brak
    Czytaj całość
    szczęścia... Kanonierzy totalnie i brutalnie stłamsili Atletico, z czym nie mógł się chyba pogodzić Simeone, bo z kartką dla swojego gracza nie miał co dyskutować. Już zresztą przed nią powinno być 2:0, a po pół godzinie 4:0. Jak się nie wykorzystuje takich sytuacji, a w obronie grają parodyści, to później jest jak jest. Liverpool też ma klaunów w defensywie, ale zawsze coś więcej nastrzela. Jeśli wynik brzmiałby 7:1 to myślę, że Atletico pretensje mogłoby mieć tylko do siebie. W Madrycie nic nie jest przesądzone, Arsenal nie ma nic do stracenia, a Atletico przed swoją publicznością nie będzie murować. Rozstrzygnie lepsza skuteczność. Stawiam na bramkowy remis i awans Kanonierów, być może w rzutach karnych.I jeszcze jedno - niektórzy komentujący wychwalają klasę Atletico i umiejętną obronę. No, to chyba nie w tym meczu. Arsenal miał sytuacje strzeleckie raz po raz, a obrona Atleti polegała na wybijaniu piłki byle dalej. Tak zresztą "skontruowali" swoją akcję bramkową.
    • Katon el Gordo Zgłoś
      Faul to faul. Jak się należy kartka to trzeba dać Jak zapracował na drugą to wypad z boiska. A nie jakieś rozmowy wychowawcze, ostrzeżenia, upomnienia. Tym razem sędzia Clement Turpin
      Czytaj całość
      nareszcie stanął na wysokości zadania.
      • stachu76 Zgłoś
        Jednak Arsenal jest słaby,może jak będzie nowy trener to znowu będziemy mogli oglądać dobry futbol w ich wykonaniu.Atletico 80 minut grało w osłabieniu ,wywiozło remis z Londynu i to
        Czytaj całość
        oni są w lepszej sytuacji przed rewanżem. Może gdyby Arsenal nie próbował wbiec do bramki Oblaka z piłką to by wygrali a tak to mam nadzieję że Atletico ich wykopie z Ligi Europejskiej.
        Wszystkie komentarze (7)

        Komentarze (7)

        PRZEJDŹ NA WP.PL