WP SportoweFakty

Najnowsze Wyniki/Kalendarz
Materiały prasowe / TVN / Fragment reportażu Szymona Jadczaka

Jak bandyci zawładnęli Wisłą Kraków - mówi Szymon Jadczak, dziennikarz TVN

Marek Wawrzynowski
Marek Wawrzynowski
- Wiem o kilku osobach, które pracowały w klubie i zostały pobite. W swoim materiale opisuję działacza, który buntował się przeciwko przejęciu Wisły i spalono mu auto - mówi nam Szymon Jadczak, autor wstrząsającego reportażu o Wiśle Kraków.

Marek Wawrzynowski, WP SportoweFakty: Można powiedzieć, że Wisła Kraków jest w rękach chuliganów?

Szymon Jadczak, dziennikarz "Superwizjera TVN"
: Formalnie nie. Wisła będzie się broniła, że w dokumentach pana Pawła M. ps. "Misiek' (szef grupy pseudokibiców Wisła Sharks - red.) nie ma. Ale każda osoba związana z klubem, z którą rozmawiałem przyznaje, że klubem rządzą bandyci.

Co to znaczy, że rządzą? Ktoś kto rządzi, wydaje polecenia, robi zebrania…

To delikatna kwestia, bo ludzie się boją mówić. Wiem o kilku osobach, które pracowały w klubie i ich praca kończyła się w ten sposób, że zostały pobite. W swoim materiale opisuję działacza, który buntował się przeciwko przejęciu Wisły i spalono mu samochód. Sprawa została oczywiście umorzona.

Chuligani mogą doprowadzić do umorzenia sprawy?

"Misiek" zbudował swoją potęgę na przeświadczeniu ludzi, że może wszystko. Ludzie boją się zeznawać, bo są zastraszani. "Coś ci się stanie, znajdziemy cię, zanim wejdziesz na komisariat". Jak się czyta zeznania chuliganów, również tych skruszonych, to zawsze gdy pojawia się temat Pawła M., następuje cisza. On zbudował wokół siebie aurę człowieka, który wszystko może, załatwi w sądzie, w prokuraturze, na policji. Była taka głośna sytuacja, że kibole napadli na market budowlany i ukradli maczety. Jak zobaczyłem w aktach, że "Misiek" trafił za to na 30 dni do półotwartego zakładu w Nowym Sączu, to chciało mi się śmiać.

Jak w ogóle doszło do tego, że on zbudował taką potęgę? Był sobie chłopak, który rzucił nożem w głowę Dino Baggio, a po iluś latach nagle objawia się jako człowiek bardzo znaczący.

Ludzie, którzy znają świat przestępczy mówią, że nic nie buduje przestępcy tak jak pobyt w więzieniu. Musiał poznać kogoś, kto w niego uwierzył. Rozmawiałem z paroma osobami, które z bliska obserwowały proces przejmowania klubu. Niestety przyczyniło się do tego paru działaczy starego pokolenia, którzy albo z naiwności albo z jakiś innych powodów uwierzyli w jego resocjalizację i wprowadzili go na salony.
Przez lata budował swoją pozycję, przy czym udawało mu się zawsze wybrnąć z problemów z prawem, w czym pomagał mu Grzegorz Z., ps. "Zielak", jego najbliższy współpracownik. To niewiarygodne, że przez tyle lat mu się udawało. Ale jak to możliwe… to pytanie do prokuratury i policji.

No właśnie. Co na to wszystko policja?

Jest taka sytuacja, która wiele mówi. Kibice Ruchu kradną kilkadziesiąt flag GKS-u Katowice. Pierwsza automatyczna myśl jest taka, by schować je w hali Wisły Kraków.

Trudno to uznać za ciężki zarzut.

OK, ale cały van załadowany flagami przyjeżdża pod Wisłę, wykładają całą halę flagami, gdzie grają koszykarki. Potem je pakują i wstawiają do pomieszczenia, które wynajmowało Stowarzyszenie Kibiców Wisły Kraków. Prezesem tego stowarzyszenia był wtedy Damian D., przy okazji był też w tamtym okresie wiceprezesem Wisły. To pokazuje jak oni czują się silni. Flagi leżą rok w tym magazynie, we wrześniu 2017 r. przychodzi na halę policja i funkcjonariusz opiera się o drzwi magazynu, w którym te flagi leżą. Nie wchodzi tam, nie sprawdza. Więc co mamy sobie pomyśleć?

Jedna rzecz jest wręcz szokująca. Nawet wszechpotężny Arkan nie zdołał przejąć Crveny Zvezdy, a tu mamy grupę przestępców, którzy wchodzą na salony w tak wielkim klubie jak Wisła. Można tak powiedzieć?

Miesiąc temu, w jednym z procesów, sąd w Krakowie potwierdził, że "Sharksi" to zorganizowana grupa przestępcza. Mają świetnie poukładaną strukturę, podział obowiązków.

Z czego żyją?

Z narkotyków, haraczy, wymuszeń, ale też wchodzą w biznes legalny. Najbardziej spektakularna jest siłownia w budynku Wisły, zarejestrowana na firmę Pawła M. ps. "Misiek". To też jest ciekawe, facet z taką przeszłością, za którym wydano list gończy, ma siłownię w budynku klubu.

List gończy?

W maju Centralne Biuro Śledcze Policji zorganizowało jedną z największych operacji ostatnich lat, postawiono na nogi antyterrorystów, Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego, Straż Graniczną. Przygotowania trwały miesiącami. Zatrzymania miały być w poniedziałek, a w sobotę "Misiek" jedzie na lotnisko, wylatuje samolotem rejsowym do Włoch i znika. Ale siłownia dalej działa, świetnie prosperuje.

Celebryci chodzą i ją uwiarygodniają.

A prokuratura chce mu postawić zarzut przewodzenia zorganizowanej grupie przestępczej i usiłowania zabójstwa jednego z kibiców GKS Katowice.

Który, dodajmy, na swoje szczęście przeżył.

Ale jego oprawca ma siłownię w budynkach Wisły i nikomu to nie przeszkadza.

Ma dobrych prawników, takich jak prezes klubu Marzena Sarapata.

Sprostujmy tu pewną legendę. Kibice Wisły opowiadają, jak to ona się poświęciła dla klubu, zrezygnowała ze świetnej kariery prawniczej. Rozmawiałem z jej klientami, którzy są innego zdania. Narzekali na to, że miała poważne problemy z podstawowymi czynnościami procesowymi.

Zresztą sam się o tym przekonałem odsłuchując nagrania z procesu, który "Misiek", reprezentowany przez panią Sarapatę, wytoczył "Gazecie Wyborczej". Najpierw sędzia musiał tłumaczyć pani Marzenie, jak powinien wyglądać prawidłowo napisany pozew, potem pouczał, żeby nie krzyczała na świadków, a na końcu ani pani Marzena, ani pan "Misiek" nie pojawili się na kolejnej rozprawie. Oczywiście bez usprawiedliwienia.

A jak się skończyła ta sprawa?

W trakcie procesu okazało się, że "Misiek" został aresztowany podczas zadymy kibolskiej w Szwecji, więc zarzuty wobec "Gazety Wyborczej" stały się niewiarygodne. Pani Sarapata przegrała oczywiście ten proces. Ale znalazłem informację o procesie, który udało jej się wygrać. Skutecznie wybroniła Damiana D., do niedawna swojego zastępcę. Podczas meczu rezerw Wisły z Hutnikiem w 2013 r. pan Damian, wtedy przedstawiciel SKWK, został wyprowadzony przez ochronę ze stadionu, bo nie stosował się do poleceń. Dwukrotnie go za to skazano, dopiero apelacja pani Sarapaty zapewniła mu uniewinnienie. W środowisku "Sharksów" były spore dyskusje, czy Marzena Sarapata poradzi sobie na stanowisku prezesa.

Radzi sobie?

Nie chcę tego komentować. Sytuacja finansowa klubu pod jej rządami mówi sama za siebie.

Rozumiem, że niekoniecznie. Jest wyjście z tej sytuacji?

Nie widzę dobrego wyjścia. Sytuacja jest patowa, PZPN i Ekstraklasa nie wtrącają się. Nie dziwię się, że ludzie się boją, mają do czynienia z przeciwnikiem nieobliczalnym.

Skąd to wiemy?

Wiele osób, które się stawiały, spotkały się z sytuacją zagrożenia życia, więc nikt nie chce się narażać. Sytuację mogłyby rozwiązać policja i prokuratura, ale to potrwa.

Z tego co czytam nie dziwię się. Jeden z byłych chuliganów w pańskim filmie mówi, że wlewano mu wrzątek do gardła.

Kolega Damiana D., członka zarządu TS Wisła, wlewał ten wrzątek.

A co na to miasto?

Miasto wybudowało stadion, który generuje koszty. Poza tym idą wybory samorządowe, a kibice to głosy. Zresztą co taki urzędnik miejski może? Ma narażać siebie i rodzinę za kilka tysięcy złotych?

Pana film zaczyna się od sceny, gdy piłkarze wychodzą w koszulkach "Dudek wraca do zdrowia". Szczytna idea, wspaniały młody człowiek uległ wypadkowi komunikacyjnemu…

To jest niesamowite, jak nas okłamują. Robią akcję, zbierają na kibica a okazuje się, że tak naprawdę piłkarze i koszykarki wychodzą w koszulkach wspierających człowieka, który został postrzelony w porachunkach gangsterów pod agencją towarzyską w Mysłowicach.

Zebrane pieniądze rzeczywiście poszły na rehabilitację?

Część pewnie tak. Ostatnio "Dudek" zdobył medal na lekkoatletycznych mistrzostwach Polski osób niepełnosprawnych.

Piękna historia.

Prawda?

A co na to zwykli ludzie? Rozmawiamy w mediach społecznościowych z rozsądnymi i wykształconymi ludźmi, w tym prawnikami. I zazwyczaj Wisły bronią.

Większość osób wypiera to, co się dzieje. Miłość kibicowska jest nieracjonalna. Dlatego dziękuję wszystkim, którzy zdecydowali się rozmawiać, mimo strachu.

Po co w ogóle chuliganom Wisła, po co im być na świeczniku?

Myślę, że oni kochają Wisłę i daliby się za nią pokroić. Tego nie neguję. Po prostu ich system wartości, to co im się wydaje, że jest dobre dla klubu, w cywilizowanym świecie nie jest.

Damian D. już nie jest wiceprezesem Wisły, to jakiś sygnał zmian?

Według moich informacji Damian D. musiał się pożegnać z funkcją wiceprezesa Wisły Kraków po tym, jak w trakcie zamieszania z brakiem umowy na wynajem stadionu, tuż przed rozpoczęciem nowego sezonu, do klubu przyszedł anonim od znakomicie poinformowanego kibica, podpisującego się "Psi detektyw" - przy okazji dementuję, bo wielu kibiców o to pytało, to nie ja napisałem ten list. Kibic ten zagroził, że jeśli nie dojdzie do dymisji, ujawnione zostaną niejasne interesy, jakie pan D. i pani Sarapata robią z firmami należącymi do swoich najbliższych, ich powiązania z gangsterami, w tym Pawłem M. ps. "Misiek", do listu dołączono zdjęcia Damiana D. imprezującego z gangiem "Sharksów" oraz Damiana D. bez koszulki, z wytatuowanym na klatce piersiowej symbolem gangu.

Wkrótce po nadejściu tego listu Damian D. podał się do dymisji w Wiśle Kraków SA. Ale wciąż jest w zarządzie TS Wisła, które jest właścicielem klubu. Przynajmniej był nim, według strony TS Wisła, jeszcze w sobotę 15 września. Zresztą sprawdziłem też w krakowskim sądzie - żadne wnioski o zmiany we władzach TS Wisła w ostatnich miesiącach nie wpływały, więc widocznie pan D. nikomu na Reymonta nie przeszkadza.

Jak w ogóle doszło do przejęcia klubu?

Chuligani wykorzystali słabość Towarzystwa Sportowego. Ma ono walne zgromadzenie, które wybiera władze spośród delegatów wszystkich sekcji. Nagle przed walnym w 2015 r. okazało się, że najliczniejsza w klubie jest nowo powstała sekcja kick-boxingu, tzw. "Trenuj Sporty Walki". A dzięki tak wielu członkom, sekcja kick-boxingu mogła wystawić aż 19 delegatów na walne zgromadzenie. Wśród nich byli między innymi Damian D., Marzena Sarapata, pan Artur, obecny szef Stowarzyszenia Kibiców i jego zastępczyni, pani Ewa. Wybory do władz były formalnością, reszta działaczy została zastraszona. Ale wciąż poza kontrolą kiboli pozostawali piłkarze Wisły. Jednak w 2016 roku Bogusław Cupiał ma dość dokładania do klubu. A poza tym, banki naciskają na jego sprzedaż. I wtedy jak Filip z konopi wyskakuje Jakub M.

Co to właściwie jest za człowiek?

Facet, który ma zarzuty, prokuratura zarzuca mu wyłudzenia VAT na potężną skalę. Cupiał sprzedaje mu Wisłę. Nagle okazuje się, że on nie ma pieniędzy, jego firma jest wydmuszką. I wtedy na białym koniu wjeżdża Towarzystwo Sportowe.

A nie jest tak, że Jakub M. został zmuszony do sprzedaży przez chuliganów?

Według moich rozmówców to legenda. Zresztą Jakub M. miał być potem widywany na terenie Wisły w towarzystwie między innymi Grzegorza Z. ps. "Zielak", czyli osoby numer dwa w gangu "Sharksów".

Krążyło wiele informacji medialnych na temat potencjalnych zainteresowanych kupnem Wisły.

Z wszystkimi inwestorami jest tak, że jak ktoś zajrzy w dokumenty finansowe Wisły, dostępne choćby w KRS, to wychodzi tak szybko jak przyszedł. Tam są różne dziwne zobowiązania, długi. Kupując Wisłę, tak naprawdę kupujesz długi. Ani nie masz stadionu, ani wartościowych piłkarzy. Masz tylko długi i kłopoty z kibolami. Rozmawiałem o tym z wieloma osobami, którzy chcieli zainwestować w Wisłę.

Straszył ich pan? Tak mówią kibice.

To bzdury. Ich nie trzeba straszyć, każdy widzi co się dzieje. Dam taki przykład. Pierwszy mecz tego sezonu z Arką Gdynia. Przyjechali inwestorzy. I co widzą? Transparenty: "Sto lat młody Opal" oraz "PDW Kłapcia" (PDW to skrót od ”Pozdrowienia do Więzienia” - red.). Było takie głośne zabójstwo młodego kibica Cracovii w styczniu. Zaszlachtowali nastolatka na jednym osiedlu w Krakowie. "Kłapcia" i "Młody Opal" są podejrzani o to zabójstwo.

Przed meczem drugiej kolejki kibice robili akcję, która miała nakręcić frekwencję i pomóc w ten sposób klubowi finansowo. Dotarłem do nagrań z monitoringu, które pokazują, że przed tym meczem dyrektor bezpieczeństwa Wisły wpuszcza grupę kiboli bez biletów. Gdy pokazałem to na Twitterze, kibice Wisły zarzucili mi, że to szukanie sensacji, bo w ten sposób ultrasi odpowiedzialni za oprawę wchodzą na stadion. No to zobacz na tym nagraniu co po wejściu na trybunę robią ci ultrasi (oglądamy nagranie monitoringu z trybun stadionu Wisły - red.).

Na trybunie widzimy "hajlujących" kibiców.

No właśnie… Przypomnę - tych ludzi bez biletu na stadion wpuścił dyrektor bezpieczeństwa Wisły, a kierownik ds. bezpieczeństwa odprowadził ich na trybuny. I to niby ja straszę kibiców?

A amerykański inwestor Paul Bragiel?

On mówił o mniejszościowych udziałach w Wiśle. Czyli głównym udziałowcem dalej byłby TS. To nie rozwiązałoby problemów Wisły. Przy okazji wyjaśnię - spotkaliśmy się z Paulem Bragielem dwa razy, to były sympatyczne rozmowy, przy okazji drugiego spotkania Paul życzył mi nawet wytrwałości przy pracy nad tematem Wisły. Nie straszyłem go i nie męczyłem go telefonami, jak lubią sobie opowiadać kibice. Zresztą nie mam nawet do niego numeru.

Ale wróćmy do przejęcia klubu. TS Wisła to jedno, a klub piłkarski to co innego. Kiedy to się zaczęło?

Kluczowe według mnie było odejście Jacka Bednarza. To on próbował walczyć z kibolami. A skończyło się tym, że otrzymywał groźby, podobnie jego rodzina.
Później chuligani zorganizowali też ostrzelanie własnego stadionu racami. Czym zresztą, według zeznań, które czytałem, dowodził Damian D.

Późniejszy wiceprezes… To wiarygodne zeznania?

Na ich podstawie brat "Miśka" został skazany na 7 lat więzienia.

A Damian D.?

A Damian D. jest członkiem zarządu TS Wisła Kraków. Wyrzucenie Jacka Bednarza to było kluczowe wydarzenie w historii Wisły. Wtedy Bogusław Cupiał dał się złamać. Wkrótce potem w klubie zaczęli się pojawiać ludzie przychylni "Sharksom".

Brzmi jak większa operacja.

Tak. Kibolom się chyba nawet nie śniło, że zakończy się aż takim sukcesem…

ZOBACZ WIDEO Serie A: Parma wygrała z Interem po kapitalnym golu. "Zamurowało mnie" [ZDJĘCIA ELEVEN SPORTS]

Chcesz osiągać coraz lepsze wyniki sportowe, ale brakuje Ci odpowiedniego sprzętu? Sprawdź stronę 4F wyprzedaże

Czy chuligani są poważnym problemem polskiego futbolu?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Komentarze (20):

    Pokaż więcej komentarzy (17)
    PRZEJDŹ NA WP.PL