Najnowsze Wyniki/Kalendarz
Krzysztof PiątekGetty Images / Marco Luzzani / Na zdjęciu: Krzysztof Piątek

Paweł Kapusta: Krzysztof Piątek, czyli jak skraść serca kibiców w 27 minut

Paweł Kapusta
Paweł Kapusta
Krzysztof Piątek wkroczył do wyjściowej jedenastki AC Milan niczym rewolwerowiec do saloonu na Dzikim Zachodzie. Z buta. Porozstawiał przeciwników po kątach, zadał dwa śmiertelne ciosy, rozkochał w sobie kibiców na San Siro. Lepiej się nie dało.

A ile było w ostatnich tygodniach gadania. Że to za szybko, z tym Milanem. Że to jakiś kompletnie bezsensowny ruch, bo w tak wielkim klubie chłopak się spali, nie dźwignie oczekiwań, presja rozsadzi go na pył, przez co zbierać w jeden kawałek będzie się musiał na wypożyczeniu w ligowych ogonach. Komentarzy zebrał się cały kontener, a Piątek po prostu włożył pasiastą koszulkę, wskoczył w ulubione buty i zrobił swoje. Z niebywałą pewnością siebie, lekkością, swobodą. We wtorkowym meczu Pucharu Włoch z SSC Napoli (2:0) sprawiał wrażenie, jakby w Milanie miał na koncie rozegranych już 120 meczów i strzelonych 89 goli.

A przecież w wyjściowym składzie włoskiego giganta dopiero debiutował. Wcześniej zaliczył tylko końcówkę ligowego starcia. Już wtedy pokazał, że kompleksów nie ma żadnych. Ale i tak można się teraz zastanawiać: jak to możliwe, że facet po kilku miesiącach grania poza Ekstraklasą został kupiony do klubu legendarnego, pucharami mogącego obdzielić całą ligę, gwarantującego presję z najwyższej, europejskiej półki, po czym wyszedł na boisko i już w pierwszym występie w wyjściowej jedenastce rywali przestawiał jak komodę w przedpokoju. Jak to możliwe, że bramki zdobywał z taką łatwością, jakby właśnie uczestniczył w treningu strzeleckim przy Wielickiej w Krakowie. Przecież to, co dzieje się wokół byłego zawodnika Cracovii, to historia wręcz filmowa. Chwycił byka za rogi i trzyma cholernie mocno. Robert Lewandowski musi na to wszystko z uznaniem zerkać z Monachium. Widzi, jak Piątek kradnie mu ostatnio snajperski show. Jerzy Brzęczek przed marcowym meczem z Austrią może mieć spory dylemat, jak wyglądać ma formacja ofensywna polskiej kadry. 

Czytaj także - Tomasz Urban: Rewolucja w Bayernie już się zaczęła!

Kto dokładnie śledził jego wyczyny od początku pobytu we Włoszech, zszokowany po wtorkowym starciu z Napoli być nie może. Pozytywnie zaskoczony, pewnie i tak, ale na pewno nie zszokowany. Po transferze do  Genoa CFC Piątek też wkroczył do szatni, jak po swoje. Mówił o tym zresztą w wywiadzie dla "Przeglądu Sportowego". - We Włoszech nie zderzyłem się ze ścianą. Piłkarsko nie ma efektu "wow", nasi zawodnicy są wyszkoleni na podobnym poziomie. Miałem dobrych trenerów w Polsce, dzięki temu jestem przygotowany - mówił pół roku temu. Podczas wtorkowego meczu przypomniał te słowa na Twitterze Łukasz Olkowicz. Piątek w Genui kanonadę rozpoczął od sparingów, później nie zatrzymywał się w Pucharze Włoch, wspaniale mknął też w meczach Serie A. W AC Milan kontynuuje to, co rozpoczął w Genui. Proste?

ZOBACZ WIDEO Milan nie będzie grał na dwóch napastników. Treningi kluczowe dla Piątka

Czytaj także - Opina z Włoch: Krzysztof Piątek. Jedne z najlepiej wydanych milionów Milanu!

Nowe pokolenie polskich kibiców mogłoby pewnie odpowiedzieć, że tak, proste jak drut. Jest przecież Lewandowski w Bayernie, Milik i Zieliński w Neapolu, Piszczek gra w Borussii, no to pojawił się też taki gość jak Piątek. Niby nic w tym dziwnego. Wcześniejsze generacje kibiców mogą się jednak czuć trochę skołowane, bo przecież jeszcze nie tak dawno wszyscy radowaliśmy się transferami Andrzeja Niedzielana do NEC Nijmegen czy golami Jacka Krzynówka w Leverkusen. Fajni to byli piłkarze, super chłopaki, ale jednak dziś mamy możliwość obcowania z poważniejszym futbolem w polskim wydaniu.

Przepiękne były to obrazki. Owacja na stojąco, San Siro skandujące "Krzysztof Piątek", koledzy z drużyny serdecznie ściskający Polaka, całujący go po głowie. Lepiej przygody z Milanem nasz reprezentant rozpocząć po prostu nie mógł. Presja rośnie, granice się przesuwają. Rewolwerowiec czeka na kolejne ofiary.

Paweł Kapusta

Czy Krzysztof Piątek ma potencjał, by w przyszłości zagrać w jeszcze większym klubie niż AC Milan?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Komentarze (23):

  • Mirosław Soboń Zgłoś
    Jak wchodzę na WP to już mam odruch wymiotny,źle nie życzę Piątkowi, ale Ci pseudo znawcy już przesadzają w tym nakręcaniu tegoż Piątka,w przeszłości nie jeden już był lansowany
    Czytaj całość
    ,ale później cisza ,cisza i zapomnienie i to będzie w tym przypadku oczywiste to jeszcze kila meczy i nic-ława i trybuny
    • jolanta swiet Zgłoś
      gdzie te bramki eksperci
      • Piotr Quaz Zgłoś
        Ma gość niesamowitą umiejętność uwalniania się od obrońcy przez sam ruch na boisku i zabójczo zimną krew przy strzałach. Wystarczy mu pół metra swobody i odpala piłkę dla
        Czytaj całość
        bramkarza skrajnie trudną, bo dużo widzi i jest pewny siebie, a obrońca nawet nie przypuszcza, że za chwilę będzie strzał na bramkę, bo wielu napastników szukałoby rozegrania. Trochę w tym przypomina Harry'ego Kane'a (zachowując proporcje), który nie jest szybki ani szczególnie dobrze nie drybluje, ale ma właśnie takie coś.
        Wszystkie komentarze (23)

        Komentarze (23)

          Wszystkie komentarze (23)
          PRZEJDŹ NA WP.PL