Najnowsze Wyniki/Kalendarz
WP SportoweFakty / Jakub Piasecki / Na zdjęciu: mecz Lotto Ekstraklasy

Wielki futbol zamyka drzwi przed polskim piłkarzem

Marek Wawrzynowski
Marek Wawrzynowski
Polski kibic jest zauroczony sukcesami kilku polskich graczy w Serie A. Dlatego nie widzi, że tak naprawdę nasza piłka nie poszła do przodu. Poza kilkoma graczami, którzy są na świeczniku, nasi zawodnicy stanowią europejskie tło.

Po fantastycznych występach Krzysztofa Piątka w Serie A zaroiło się od komentarzy typu: "za moich czasów polski napastnik grał w średnim klubie belgijskim, a dziś mamy zawodników w najlepszych klubach Europy". Tyle tylko, że patrząc na najlepsze ligi, nie gra w nich więcej naszych rodaków niż 20 lat temu.

Oczywiście liczba polskich graczy na Zachodzie rośnie, mamy ich 25. Na 1369 zatrudnionych ogólnie obcokrajowców. Dla przykładu w sezonie 1993/94, krótko po otwarciu granic, więc w czasach pierwszego penetrowania rynku wschodniego, mieliśmy ich 19. Tyle, że wtedy kluby zatrudniały łącznie 510 obcokrajowców.

Dopiero pod koniec 1995 roku sporo się zmieniło na rynku transferowym. M.in. weszło prawo Bosmana, które pozwoliło na swobodny przepływ zawodników. Również zmieniły się przepisy dotyczące transferowania piłkarzy wewnątrz Unii Europejskiej. I co być może najważniejsze, rozpoczęła się "Era telewizyjna", czyli czas wielkich pieniędzy z transmisji, a więc powiększania się kadr. Z czasem zaczęła się zwiększać różnica między klubami z dużych i małych lig. Ci więksi, nie będąc ograniczanymi wieloma limitami, zaczęli tworzyć szerokie kadry.

Przykładowo w sezonie 2000/01 kluby z 5 najlepszych europejskich lig zatrudniały już 1119 obcokrajowców, w tym aż 26 Polaków. W 2004 roku Polska weszła do Unii Europejskiej, więc siłą rzeczy zatrudnienie powinno się zwiększać. A jednak się zmniejszyło. Głównie za sprawą odpływu naszych zawodników z Bundesligi. Dopiero z czasem ruszyło to do przodu i dziś dzięki transferom do Włoch wróciliśmy do poziomu sprzed około 20 lat. Mamy więc coraz więcej zawodników, ale wciąż mniej niż mieliśmy w czasach "przedunijnych" i proporcjonalne mniej niż krótko po upadku komunizmu.

ZOBACZ WIDEO Kapitalna seria Piątka trwa! Tym razem strzelił Romie [ZDJĘCIA ELEVEN SPORTS]

Statystyka wybranych sezonów - liczba obcokrajowców w lidze (w tym Polaków)

1993/942000/012005/062010/112018/19
Serie A66(2)191 (1)179 (0)283 (3)304 (14)
Bundesliga98 (6)243 (19)253 (9)278 (8)273 (6)
La Liga83 (5)186 (1)191 (0)214 (1)200 (0)
Ligue 187 (3)185 (5)281 (3)307 (5)256 (2)
Premier League176 (3)314 (0)348 (5)400 (3)336 (3)
Razem510 (19)1119 (26)1252 (17)1482 (20)1369 (25)

Mówimy więc o tym, że nasza piłka idzie do przodu, jednak analiza rynku transferowego mówi co innego. Ilu polskich zawodników z pola gra dziś w dwóch najlepszych ligach europejskich, czyli angielskiej Premier League i hiszpańskiej La Lidze? Jeden. Jan Bednarek, środkowy obrońca.

Jeden z analityków rynku piłkarskiego: - Polski piłkarz nie ma cech pożądanych na rynku angielskim, gdyż nie jest ani przygotowany fizycznie, ani technicznie. Jeśli chodzi o Hiszpanię, to tutejsze kluby mają zawodników na wyższym poziomie w swojej 2. i 3. lidze, więc penetrowanie Ekstraklasy mija się z sensem. Więcej, ich zawodnicy z niższych lig przyjeżdżają do nas i są gwiazdami polskiej ligi.

W Bundeslidze mamy trzech grających zawodników (ostatnio dołączył do tego grona Dawid Kownacki), z czego Łukasz Piszczek został wytransferowany ponad 14 lat temu, a Robert Lewandowski w sezonie 2010/11. Jedynie Marcin Kamiński to w miarę świeży transfer - z 2016 roku. We francuskiej Ligue 1 regularnie gra jedynie Kamil Glik. Polscy piłkarze rzadko są w stanie spełnić tamtejsze wymagania.

- Z jednej strony specyfika polskiej ligi jest taka, że jest to liga siłowa, z drugiej w zestawieniu z dobrą ligą zachodnią jest to liga słaba fizycznie. Nie ma przypadku w tym, że zwykle polski piłkarz potrzebuje czasu, żeby się wdrożyć do zachodnich standardów - mówi Piotr Sadowski, skaut Manchesteru United.

- Gdy pod koniec lat 90. zaczynałem grać w Niemczech, na trzech najwyższych poziomach było wtedy ok. 90 zawodników z Polski. Dziś jest ich zdecydowanie mniej, gdyż polski piłkarz nie jest wystarczająco dobrze wyszkolony technicznie ani nie wytrzymuje tego poziomu intensywności, który jest w Niemczech - mówi Artur Płatek, skaut Borussii Dortmund i jednocześnie dyrektor sportowy Górnika Zabrze. - Przykładowo byłem teraz na meczu juniorów Borussii Dortmund z Bayerem Leverkusen i jeśli chodzi o intensywność gry, stał on na wielokrotnie wyższym poziomie niż podobne mecze w Polsce.

Zobacz skąd pochodzi Krzysztof Piątek

Mówiąc wprost: w czterech z pięciu topowych lig, polski piłkarz nie jest mile widziany. Jest albo za słaby technicznie, albo nie daje rady fizycznie. Albo jedno i drugie. Uruchomiony został jedynie "kanał przerzutu do Włoch", a konkretnie uruchomił go dobry znajomy prezesa PZPN Zbigniewa Bońka, Gabriele Giuffrida, a więc włoski agent piłkarski. Tutejsza liga wydaje się być na razie przyjazna dla naszych graczy.

Warto zauważyć, że cztery pozostałe kraje - Niemcy, Hiszpania, Francja i Anglia przeszły różnego rodzaju rewolucje szkoleniowe, dlatego polski piłkarz nie jest tam specjalnie potrzebny, bo kraje te mają lepszych swoich. Włosi jako jedyni takiej rewolucji nie przeszli.

Artur Płatek zaznacza, że wspomniana wcześniej intensywność to klucz: - Liga włoska jest dla naszych graczy przyjazna, bo nie jest to liga tak intensywna jak niemiecka czy angielska, albo nawet czołówka ligi francuskiej.

Dodaje jednocześnie, że dla naszych zawodników to bardzo dobry kierunek, który pozwala wejść wyżej. Włochy mogą być fajnym przystankiem dla średnich i świetnym "tranzytem" dla najlepszych.

Zobacz kto może być objawieniem Ekstraklasy w rundzie wiosennej

Płatek zauważa, że polski piłkarz jest atrakcyjny, bo jest "stosunkowo tani". W ostatnim czasie doszło do kilku transferów na linii Ekstraklasa - Serie A, gdzie cena wahała się między 3,5 a 4,5 miliona euro. - To nie jest bardzo tanio, ale to pieniądze, które oni są w stanie zapłacić, biorąc pod uwagę, że na zawodniku można sporo zarobić - mówi.

A też trzeba patrzeć, że to liga, gdzie Polak jest tanią siłą roboczą. Niedawno "La Gazzetta dello Sport" ujawniła zarobki piłkarzy i okazało się, że przykładowo Paweł Jaroszyński w Chievo zarabia mniej niż najlepiej opłacany w czasach Ekstraklasy zawodnik Termaliki, zaś roczny kontrakt Krzysztofa Piątka jest wart niewiele więcej niż miesięczna umowa Roberta Lewandowskiego. A przecież Piątek przeszedł do Milanu za rekordową kwotę 35 milionów euro.

Jeden z naszych rozmówców mówi o "efekcie Lewandowskiego". A więc piłkarze mają znacznie większą świadomość od kiedy sygnał do ataku dał "Lewy". Stosują odpowiednią dietę, generalnie dbają o siebie i rozwój. Każdy chce być taki jak Lewandowski. Robi to Piątek, Milik czy Żurkowski. I jednostkom może to przynieść sukces. Ale całość wciąż jest jaka była i to się przekłada na rynek transferowy oraz ceny polskich piłkarzy.

Z 20 najdroższych transferów polskiej Ekstraklasy aż 9, więc prawie połowa, było przeprowadzonych 5 lat temu lub wcześniej. A więc znacznie więcej niż np. w skali świata, gdzie były to tylko cztery transakcje zawodników z absolutnego szczytu - Gareth Bale, Cristiano Ronaldo i Zinedine Zidane do Realu oraz Neymar do Barcelony.

Co więcej, 10 z 20 największych światowych transferów (w tym 5 największych) to kwestia ostatnich dwóch sezonów, co też w jakiś sposób pokazuje, jak zmienia się wartość piłkarzy na rynku. Poszedł on nieprawdopodobnie do przodu. Jeśli chodzi o rekordowe transfery, od czasów Emanuela Olisadebe, który odszedł z Polonii Warszawa do Panathinaikosu aż do transferu Jana Bednarka, z Lecha do Southampton, wartość rekordu transferowego wzrosła dwukrotnie. W tym samym okresie na świecie wartość rekordu wzrosła około 5-krotnie.

W jakim kierunku pójdzie polska liga? - Sądzę, że powoli wróci do lat 90., gdy nasi zawodnicy zasilali średnie ligi, austriacką, grecką, czy MLS - mówi Piotr Sadowski. Faktycznie różne średnie ligi stają się dla nas coraz bardziej atrakcyjne. Przykładowo według raportu "Sporting Intelligence" średnia roczna płaca piłkarza podstawowej jedenastki w naszej Ekstraklasie wynosiła 91 tysięcy euro. To stawki porównywalne z topowymi zespołami z Chorwacji czy Rumunii.

Więcej płaci za to m.in. Szwecja (98 tys.), Izrael (123), Kazachstan (127), Dania (135), Grecja (146), Ukraina (191), Szkocja (199), Austria (200), Holandia (277), Szwajcaria (278), Portugalia (307), Belgia (346), Turcja (742), Rosja (753) oraz ligi z europejskiego Top 5. Warto zauważyć, że tuż za nami są Węgrzy (80), dla których jeszcze niedawno nasza Ekstraklasa wydawała się rajem. Co więcej, w najlepszych klubach lekceważonej u nas MLS płaci się równowartość ponad 300 tysięcy euro rocznie. A więc transfer Nemanji Nikolicia, Zdenka Ondraska, Przemysława Frankowskiego czy ewentualnie Carlitosa to dla nich spory awans.

Kolejna sprawa to wysokość transferu. Według danych z transfermarkt 5 najdroższych transferów przychodzących od początku sezonu 2017/18 w sumie miało wartość 4,85 mln. W tym samym czasie do MLS ściągnięto aż 7 zawodników, których kwoty transferów (każdego osobno) przewyższały tę kwotę. Najdroższy piłkarz MLS, Gonzalo Martinez, jest 9-krotnie droższy od Joao Amarala z Lecha Poznań.

Mówiąc wprost, nasza liga, o której mówi się, że jest przepłacona, jednocześnie jest coraz mniej atrakcyjna pod względem finansowym. Przykładowo w Szwecji aż dwa kluby mają budżet zbliżony do tego deklarowanego przez Legię: AIK oraz Malmoe FF to odpowiednio równowartość ok. 100 i 120 mln złotych.

Co dalej? Jako, że w naszej lidze nie ma w ostatnich latach dopływu atrakcyjnej świeżej krwi jeśli chodzi o zawodników krajowych, szukamy za granicą. PZPN próbuje wymusić siłą wprowadzanie młodych Polaków poprzez przepis o młodzieżowcu, ale na razie nie wiemy czy przyniesie to skutki negatywne czy pozytywne. Na pewno nie jest działaniem na szeroką skalę. W najbliższych latach można spodziewać się, że nasza liga będzie produkowała coraz więcej średnich piłkarzy dla średnich ligi, jednocześnie będzie ściągać coraz więcej przeciętych obcokrajowców. Nowy kontrakt telewizyjny niewiele zmieni, bo po podziale to wciąż nie będą kwoty, które stworzą możliwości wielkiego postępu.

Piotr Sadowski: - Mamy dwa poważne problemy w piłce seniorskiej: poziom zarządzania, w ślad za nim poziom wyszkolenia. W piłce młodzieżowej trenerzy pracują na miarę możliwości i osiągają poziom jaki mogą, ale bez wsparcia zarządzających pewnych barier nie przeskoczą. Nawet jeśli idziemy trochę do przodu, inni w tym czasie robią zdecydowanie większy postęp.

Oglądaj PKO Ekstraklasę na żywo! Mecz Cracovia - Legia Warszawa online i za darmo. Kliknij tutaj

Czy polska Ekstraklasa w ciągu dekady będzie się liczyć w Europie?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Komentarze (15):

  • narozniak Zgłoś
    mioduski jak chce pomóc WIŚLE niech wysyła na każdy mecz sędziego ,,Stefańskiego" - mogą nawet zostać mistrzem polski ???????
    • tydi Zgłoś
      Artykuł jest tak żenujący i pełny błędów, że nawet nie warto tego bełkotu komentować. Warto jednak mniej znającym tematy ludziom przedstawić bzdury autora: 1. Miesięczna umowa
      Czytaj całość
      Lewandowskiego: Autorze bzdur...Lewandowski nie ma miesięcznej umowy, a jeśli mowa o jego rocznym wynagrodzeniu to jest to max 15mln BRUTTO czyli minus 47% podatku... czyli jakies 8mln EUR a nie 22 MLN. Czaisz różnice ekonomisto? Piatek ma 2,1 mln NETTO wiec nie wiem jakim cudem wyszlo ci, że Piątek ma mniej rocznie niż Lewy miesięcznie matematyku. Bzdura 2: Autor domniemuje ze Polacy sa obecnie mniej liczni we Francji i w Niemczech BO SA SLABSI NIZ KIEDYS :) Wogle dla autora nie ma znaczenia fakt ze ze zaciag pilkarzy do ligi silniejszej niz francuska i niemiecka (bo z top3 rankingu Uefa) stal sie masowy dzieki uruchomionym kontaktom i kanałom...Czy autor tych wypocin nie zdaje sobie calkiem przypadkiem sprawy, ze Polakow nie ma obecnie we Francji i w Bundeslidze bo najlepsi sa brani do Serie A? No faktycznie Einsteina trzeba zeby na to wpasc. Na pewno kluby z Ligue 1 wyrzucilyby Piatka za drzwi bo jest za slaby na Lille czy Touluse :). Na poparcie podam przyklad Kownackiego: Gosc byl za slaby na Sampdorie i poszedl do Bundesligi. I jak tam autorze? Czy to dowod na twoje bzdury? czy raczej na logike, ktora pokazuje prosty fakt ze obecnie Serie A po prostu wyciaga co najlepsze z ekstraklasy jak kiedys Bundesliga (gdy Polacy grali w Bundeslidze to ta liga byla w TOP 3 tak na marginesie). Bzdura 3: Pokaz tych Hiszpanów z niższych lig, ktorzy są u nas gwiazdami!!! Bo transfery z polskiej ligi pokazuja ze piszesz kompletne bzdury. Za dobra kase i do dobrych klubow na zachodzie ida wylacznie Polacy a nie twoje gwiazdy z nizszych lig z Hiszpanii. Bzdura 4: W kraju brakuje swiezego doplywu...Nie panie Januszu dziennikarstwa sportowego. Nie brakuje. Janusze pilkarscy z ekstraklasy na poziomie twojego dziennikarstwa po prostu sciagaja ochlapy z nizszych lig hiszpanskich blokujac miejsce mlodym (ktorych trenerzy nie wystawiaja bo ponoc sa mlodzi i niedoswiadczeni) i nastepnie dostaja lanie w Europie od Gruzinow i Kazachow. W ten sposob wyrzadzaja sobie krzywde, bo zamiast kolejnego Piatka czy Bednarka ktorego oddadza za pare milionow Euro na zachod i zrobia wyniki w Europie jak Czesi czy Chorwaci (ktorzy za mniejsza kase i bez zlomu z zagranicy osiagaja wyniki o 5 klas lepsze niz nasze) to jeszcze krzwdza talenty czekajace 3-4 sezony na wejscie w dorosla pilke mimo ze w wieku 18 lat sa na wyzszym poziomie niz carlitosy tu sciagane po to by osmieszac ta lige dziennikarzu...
      • a6412 Zgłoś
        Trzeba zmienić nastawienie biznesowe. Warto jest mieć dobrą ligę i sprzedawać piłkarzy po kilkadziesiąt milionów Euro, niż kiepską, gdzie zawodników na progu kariery sprzedaje się
        Czytaj całość
        za grosze. Warunki do tego są, a polskie kluby w dalekiej przeszłości potrafiły walczyć w europejskich pucharach (Górnik, Legia, Widzew, Lech, Wisła). Jest się nad czym pochylić.
        Wszystkie komentarze (15)

        Komentarze (15)

          Wszystkie komentarze (15)
          PRZEJDŹ NA WP.PL