Najnowsze Wyniki/Kalendarz
WP SportoweFakty / Krzysztof Porębski / Na zdjęciu: kibice Wisły Kraków

Wisła Kraków - historia, która się nie kończy. Tego nie wymyśliłby nawet Netflix

Maciej Kmita
Maciej Kmita

S01E04 - WykiVanni

Członkowie zarządu i rady nadzorczej Wisły SA podają się do dymisji, a tymczasowym prezesem zostaje Pietrowski. To przedostatni krok do zmiany właścicielskiej, a ostatni mają postawić Ly i Hatrling - do północy 28 grudnia na koncie spółki ma pojawić się 12,2 mln zł na poczet najpilniejszych wydatków pod rygorem anulowania umowy.

Dni mijają, a pieniędzy nie ma. Do godziny zero przelewu nie zaksięgowano, a nowy właściciel nie przedstawia dokumentu potwierdzającego jego wysłanie. Według Hartlinga Ly, który miał wykonać przelew, udaje się w podróż do Nowego Jorku, przez co kontakt z nim jest ograniczony. Dochodzi do akcji dezinformacyjnej. Wiadomość o tym, że długo wyczekiwany przelew dotarł do klubu, podają niezależnie od siebie z reguły dobrze poinformowani Marek Balawajder z RMF FM i Piotr Wołosik z "Przeglądu Sportowego". Potem okaże się, że ich źródła oparły się o spreparowany dokument, który krążył po Twitterze w ramach okrutnego żartu.

29 grudnia, Kraków. Mija termin przedstawienia TS "Wisła" potwierdzenie wykonania przelewu. Ly i Hartling go nie okazali, więc sprzedający zyskuje możliwość anulowania transakcji. Tymczasem kierowana już przez Pietrowskiego Wisła SA poinformowała, że podczas lotu przez Atlantyk Ly doznał rozległego zawału serca. Mało kto wierzy w tę informację. Także Hartling zapewnia, że został oszukany przez Ly i nazywa swojego partnera "małym d***".

2 stycznia, Kraków. Towarzystwo Sportowe "Wisła" ucina farsę, ogłaszając, że umowa sprzedaży została unieważniona wskutek niespełnienia przez kontrahentów warunku sine qua non. Hartling nie zgadza się z tym i zgłasza pretensje do 40 proc. akcji.

- Przecież prima aprilis mamy w kwietniu. To jest w pełni nielegalne. Pan Hartling się z tego śmieje i powiedział, że wszystkie klauzule w umowie są złamane - komentuje Pietrowski, ale to ostatnie podrygi tercetu egzotycznego.

Wisła istnieje tylko teoretycznie. Po dymisjach w zarządzie i radzie nadzorczej, które były jednym z warunków przejęcia klubu, nowy właściciel nie powołał nowych członków tych gremiów - ogłoszono jedynie, że tymczasowym prezesem został Pietrowski, ale na jakiej podstawie? Nie wiadomo.

- Każdy obszar tej transakcji jest absurdalny, kafkowski, matriksowy. To największy skandal biznesowo-finansowy w historii polskiej ligi. Nie przypominam sobie tak skomplikowanej i tak absurdalnej sytuacji. Oczywiście, pewne elementy można było znaleźć w szalonych latach 90., ale mamy rok 2019! To jest skrajnie nienormalne - powie Grzegorz Kita, ekspert ds. konsultingu sportowego i transakcji kapitałowych.

Czytaj również: Maciej Stolarczyk: Przeżyliśmy tornado, to przeżyjemy i 17 kolejek

Klub wchodzi w nowy rok bez kierownictwa, bo Tadeusz Czerwiński, który miał być nowym prezesem, po kilku godzinach cofa zgodę. Do tego w każdej chwili może stracić swoje jedyne aktywa - piłkarzy. Wiślacy nadal nie otrzymali wynagrodzenia i dług spółki wobec nich rośnie z każdym dniem. Niemal każdy z nich może szybko doprowadzić do rozwiązania umów z winy pracodawcy.

S01E05 - Gamechanger

3 stycznia, Warszawa. PZPN traci cierpliwość. Łukasz Wachowski, dyrektor Departamentu Rozgrywek Krajowych PZPN, składa wniosek o wszczęcie postępowania w sprawie Wisły Kraków. Wachowski decyduje się na ten krok, ponieważ status właścicielski klubu jest niejasny, a do tego Biała Gwiazda nie ma organów statutowych, co jest naruszeniem kryteriów A Podręcznika Licencyjnego.

 

Kilka godzin później Komisja ds. Licencji Klubowych PZPN podejmuje decyzję o zawieszeniu licencji Wisły. Klubowi z Reymonta 22 na poważnie grozi niedopuszczenie do rundy wiosennej, co w praktyce oznaczałoby przesunięcie na ostatnie miejsce w tabeli i degradację o dwie ligi. Biała Gwiazda znajduje się w najtrudniejszym momencie w historii. Widmo upadku zagląda jej w oczy tak głęboko, jak nigdy wcześniej.

To, co wydarzyło się w Wiśle w ostatnich trzech tygodniach, nie narodziłoby się w umyślne najbardziej okrutnego kibica Cracovii, ale tego, do czego miało dojść w następnych tygodniach, nie wyśniłby żaden fan Białej Gwiazdy.

3 stycznia, Kasprowy Wierch. Bogusław Leśnodorski, były prezes i właściciel Legii Warszawa, stoi na szczycie z Andrzejem Bargielem. - Jak ty nie pomożesz, to nic nie będzie - mówi do niego narciarz. Przebywający w Zakopanem na urlopie Leśnodorski postanawia ruszyć z misją ratunkową. Za namową Krzysztofa Stanowskiego oferuje Wiśle pomoc na Twitterze ("bo taką propozycję trudniej odrzucić").

- Wisła musi mieć poważnego pełnomocnika, z doświadczeniem na polskim rynku, który sprawnie wszystko odkręci, napisze dobrze wniosek odwoławczy. Na tę chwilę Wisła sama sobie nie poradzi. To, co dzieje się teraz w Krakowie, to po prostu kompromitacja. To byłaby fatalna wiadomość dla naszej piłki, gdyby taki klub jak Wisła upadł. Wisła nie ma pieniędzy, dlatego nie oczekuje wynagrodzenia. Żal mi klubu, chce mu pomóc. To nie jest trudny proces do przebrnięcia. Wiśle potrzebny jest człowiek, który spełnia dwa warunki: zna się na temacie, a ja się znam. No i taki, który ma jaja - tłumaczy Leśnodorski.

Sytuacja klubu jest dramatyczna, ale Leśnodorski to gamechanger. Jego zaangażowanie zmienia wszystko. 

3 stycznia, Wolfsburg. Równolegle VfL Wolfsburg podaje, że kontrakt Jakuba Błaszczykowskiego  został rozwiązany za porozumieniem stron i informuje, że "piłkarz już jest w swojej ojczyźnie, gdzie dołączy do nowego klubu". Mało kto wierzy w to, że "Kuba" wróci do Wisły właśnie teraz: klub jest w największym kryzysie w historii, nie wiadomo, kto jest jego właścicielem, nie ma licencji na grę w Lotto Ekstraklasie i jego upadek jest tak realny jak nigdy wcześniej.

S01E06 - Miłość w Zakopanem

4 stycznia, Kraków. Rafał Wisłocki, dyrektor akademii piłkarskiej i członek zarządu TS "Wisła", w imieniu klubu przyjmuje nieoczekiwaną pomoc Leśnodorskiego. Na drugi dzień spotykają się w zakopiańskiej restauracji Villa Toscana. Leśnodorski rzuca pomysł, by to Wisłocki został nowym prezesem zarówno TS "Wisła", jak i Wisła SA. Kilka godzin później TS "Wisła" organizuje konferencję prasową, podczas której ogłasza Wisłockiego nowym prezesem obu klubów.

Ujawnia jednocześnie, że piłkarska spółka ma ponad 40 mln zł długu, a na koncie ma 51 tys. zł wolnych środków. Dochód z meczu z Lechem, który wyniósł blisko pół miliona złotych, rozszedł się z dnia na dzień. Część pieniędzy poszło na haracz do cieszącego się złą sławą Stowarzyszenia Kibiców Wisły Kraków. Za część uregulowano dług wobec wydawnictwa należącego do męża Sarapaty, a część trafiło na konto samej skompromitowanej prezes klubu. 

Wisłocki ogłasza, że zbiórkę pieniędzy dla Wisły rozkręca Jarosław Królewski. To jego przyjaciel z czasów licealnych. Nikomu z tłoczących się w dusznej salce konferencyjnej hali TS "Wisła" dziennikarzy jego nazwisko nic nie mówi, ale niedługo szef Synerise okaże się odkryciem sezonu. Zastąpi Pietrowskiego w roli frontmana władz Wisły i zakceleruje działania kibiców Białej Gwiazdy. To jak przesiadka z kamiennej tabliczki i dłuta na iPada Pro z rysikiem.

5 stycznia, Zakopane. Kluczowe dla Wisły jest odzyskanie licencji. W stolicy polskich Tatr dochodzi do spotkania Łukasza Wachowskiego z Bogusławem Leśnodorskim, którego kancelaria będzie reprezentowała Wisłę przed Komisją ds. Licencji Klubowych PZPN.

W Zakopanem Leśnodorski spotyka też Piotra Obidzińskiego. To ceniony specjalista od restrukturyzacji przedsiębiorstw, z którym od wielu lat współpracuje. Takiego fachowca klubowi trudno byłoby zatrudnić na wolnym rynku, ale splot fortunnych zdarzeń sprawia, że i on dołącza do grupy ratunkowej. Ma wolny czas, bo w ostatniej chwili wysypał mu się kontrakt w Arabii Saudyjskiej. Pomaga Wiśle pro bono, w ramach przysługi dla Leśnodorskiego, który przed laty wyciągnął do niego pomocną dłoń.

Tego samego dnia przesądza się sprawa powrotu do Wisły Błaszczykowskiego. 105-krotny reprezentant Polski uwiarygodni nowe otwarcie przy Reymonta 22. "Kuba" ruszy na pomoc Wiśle, by odwdzięczyć się za to, że w 2005 roku dała mu - 19-letniemu IV-ligowcowi - szansę zaistnienia w wielkiej piłce. - Rodzice i babcia wpajali mi, żebym nie zapomniał, skąd pochodzę i żebym doceniał to, co dostałem w życiu i żebym potrafił się za to odwdzięczyć. Kiedy zobaczyłem, jakie są problemy, to uznałem, że to odpowiedni moment, żebym wrócił. Cieszę się z tego, że mogę pomóc - powie.

Czy będziesz kibicowała/kibicował Wiśle Kraków w rundzie wiosennej?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Komentarze (2):

Komentarze (2)

PRZEJDŹ NA WP.PL