Najnowsze Wyniki/Kalendarz
PAP / Jakub Kaczmarczyk / Na zdjęciu: zawodnik Lecha Poznań Nikola Vujadinovic (w środku) cieszy się ze zdobytej bramki podczas meczu piłkarskiej ekstraklasy z Legią

Lech - Legia: pierwszy wielki triumf Adama Nawałki, wyszydzany Nikola Vujadinović bohaterem!

Szymon Mierzyński
Szymon Mierzyński
Przebudzenie Lecha! Po dwóch kompromitujących występach, poznaniacy wreszcie stanęli na wysokości zadania i pokonali w klasyku Legię Warszawa 2:0!

- Nigdy mnie nie zawiódł, mam do niego pełne zaufanie - mówił Adam Nawałka, gdy Nikola Vujadinović był dosłownie wyszydzany po seryjnie popełnianych błędach. 32-latka okrzyknięto jedną z twarzy fatalnego startu ligowej wiosny w wykonaniu Kolejorza, a z tak skomasowaną krytyką - mimo sporego doświadczenia - pewnie się jeszcze nie mierzył. W sobotę jednak choć na kilka dni zamknął krytykom usta, bo to był jego dzień.

Wszystko co najważniejsze wydarzyło się w 8. minucie, choć w okolicznościach komediowych. Z rzutu rożnego dośrodkował Maciej Gajos, a stoper poznaniaków miał w całym zamieszaniu dość trudną pozycję. Nic by z tego nie wyszło, gdyby nie podwójny rykoszet. Po uderzeniu Vujadinovicia, piłka odbiła się od Marko Vesovicia, następnie raz jeszcze przypadkowo zagrał ją lechita i zdezorientowany Radosław Majecki był bez szans.

Podopieczni Adama Nawałki nie mogli sobie wymarzyć lepszego startu. Porażki z KGHM Zagłębiem Lubin (1:2) i Piastem Gliwice (0:4) mocno zachwiały ich pewnością siebie, jednak szybkie prowadzenie w klasyku pozwoliło zrzucić cały psychiczny balast i zyskać trochę swobody, której w poprzednich spotkaniach straszliwie im brakowało. Kolejorz wreszcie potrafił sprawnie wymienić kilka podań i cieszyć się grą.

ZOBACZ WIDEO Piątek jak maszyna! Kolejny gol Polaka w barwach Milanu! [ZDJĘCIA ELEVEN SPORTS]

Tej radości zaś kompletnie nie czuła Legia. Mistrz Polski nie spodziewał się szybkiej utraty gola, a kuriozalne okoliczności tego zdarzenia chyba dodatkowo go zszokowały, bo miał wyraźny problem z odpowiedzią. Ricardo Sa Pinto szalał przy linii, nieustannie udzielał wskazówek swoim piłkarzom, ale ci podchodzili najwyżej do pola karnego, nie mając pomysłu na zaskoczenie wyjątkowo dobrze tym razem dysponowanej obrony gospodarzy.

->Więcej o Lechu Poznań

Po przerwie legioniści próbowali podkręcić tempo i mocno się odkryli, co dawało Kolejorzowi sporo okazji do kontr. Po jednej z nich groźnie strzelił Kamil Jóźwiak i Majecki był w sporych opałach. Bliski szczęścia był też Darko Jevtić, ale on zwlekał zbyt długo i został zablokowany. Mistrz Polski odpowiedział tylko główką Cafu po rzucie rożnym, jednak zabrakło mocy i Jasmin Burić efektowną paradą złapał piłkę.

Zespół z Warszawy był bezradny i mimo że poznaniacy cofali się momentami dość głęboko, pod bramką Buricia praktycznie nic się nie działo.

W 79. minucie było już po zawodach. Jóźwiak świetnie poradził sobie w polu karnym z Dominikiem Nagym, następnie został przez niego sfaulowany i sędzia Tomasz Musiał bez wahania wskazał na "wapno". Tej szansy nie zmarnował mało widoczny dotąd Christian Gytkjaer, który pewnym strzałem w lewy róg pokonał Majeckiego.

Ricardo Sa Pinto próbował jeszcze ratować sytuację, posyłając do gry Sandro Kulenovicia i Andre Martinsa, lecz na te roszady było już za późno. Legioniści byli w sobotę bardzo przeciętnie dysponowani i nie mieli atutów, by zrobić krzywdę gospodarzom. Lech nie zaprezentował olśniewającego futbolu, za to bardzo rzetelnie pracował na zwycięstwo. Ustrzegł się błędów w tyłach (a to w poprzednich meczach było przecież jego przekleństwem), był cierpliwy i zadał dwa zabójcze ciosy.

Poznaniacy doczekali się więc pierwszej wiosennej wygranej i wracają do walki przynajmniej o europejskie puchary. Komplikuje się natomiast sytuacja Legii w batalii o obronę tytułu. Jeśli Lechia Gdańsk pokona Wisłę Kraków, to mistrz Polski będzie tracił do lidera już siedem punktów.

->Więcej o Legii Warszawa

Lech Poznań - Legia Warszawa2:0 (1:0)
1:0 - Nikola Vujadinović 8'
2:0 - Christian Gytkjaer (k.) 79'

Składy:

Lech Poznań: Jasmin Burić - Robert Gumny, Thomas Rogne, Nikola Vujadinović, Wołodymyr Kostewycz, Maciej Gajos, Pedro Tiba, Maciej Makuszewski (85' Marcin Wasielewski), Darko Jevtić (80' Vernon De Marco), Kamil Jóźwiak (87' Filip Marchwiński), Christian Gytkjaer.

Legia Warszawa: Radosław Majecki - Marko Vesović, Artur Jędrzejczyk, Mateusz Wieteska, Adam Hlousek, Cafu, Andre Martins (80' Iuri Medeiros), Salvador Agra (63' Dominik Nagy), Sebastian Szymański, Michał Kucharczyk (80' Sandro Kulenović), Carlitos.

Żółte kartki: Maciej Makuszewski, Nikola Vujadinović, Pedro Tiba, Robert Gumny (Lech Poznań) oraz Artur Jędrzejczyk, Iuri Medeiros (Legia Warszawa)

Sędzia: Tomasz Musiał (Kraków).

Widzów: 24 164.

Czy Legia obroni mistrzostwo Polski?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Komentarze (27):

  • smeagol Zgłoś
    Od pierwszego do ostatniego gwizdka sędziego pełna dominacja Lecha w tym spotkaniu. Warto tylko dodać że jedyny celny strzał w tym meczu przeciwnicy oddali na bramkę Kolejorza w 62
    Czytaj całość
    minucie. Kto by pomyślał że tak dobrze zagrają Gajos czy Jevtic o bramce Vuja nie wspominając. Oby to był początek czegoś dobrego w Lechu bo puchary uciekają.
    • jerrypl Zgłoś
      Vesović gra dobrze w pomocy, Sa Pinto wystawia go w obronie w następnym meczu. Kucharczyk nie mieści się do meczowej osiemnastki? Arcyważny mecz z Lechem rozpoczyna w pierwszym składzie.
      Czytaj całość
      Agra gra beznadziejny mecz i schodzi po 45 minutach? Następny mecz zaczyna w pierwszym składzie. Medeiros, który jako jedyny coś pokazał w meczu z Cracovią? Wchodzi na sam koniec spotkania.Próżno szukać tutaj jakiejkolwiek logiki. No i te tłumaczenia - murawa, sędzia, byliśmy lepsi. Żałosne, po prostu żałosne. Klub, któremu kibicuję i który jeszcze parę lat temu był na dobrej drodze by stać się europejskim średniakiem staje się zwykłym pośmiewiskiem w kraju. Pogonić świra skąd przyszedł, wyrzucić ten beznadziejny zagraniczny zaciąg i zacząć od nowa.
      • JeryH Zgłoś
        Ta panienka z długimi włosami nie wiem czy nazywa się Są czy Pinto idealnie pasuje do beznadziejnego "przedsięwzięcia biznesowego" niejakiego innego długowłosego miodowego.
        Czytaj całość
        Nazwa legła. To jedna wielka klęska, ale za to miejskie o sobie niesamowite! Gdyby tym kierowała logika to nigdy to Są czy Pinto nie zostałoby trenerem drużyny aspirującej do sukcesów. Jedyna cechą jaka posiada jest bezczelność!
        Wszystkie komentarze (27)

        Komentarze (27)

          Wszystkie komentarze (27)
          PRZEJDŹ NA WP.PL