Najnowsze Wyniki/Kalendarz
Łukasz PiszczekWP SportoweFakty / Mateusz Czarnecki / Na zdjęciu: Łukasz Piszczek

Łukasz Piszczek: Temat kadry zamknięty

Mateusz Skwierawski
Mateusz Skwierawski
- Nie, nie, nie - Łukasz Piszczek rozwiewa wątpliwości i zapewnia, że nie rozważa możliwości powrotu do reprezentacji Polski. Obrońca ma wkrótce wznowić treningi po kontuzji.

- Czy Jerzy Brzęczek namawiał na powrót do kadry?
- Nie.
- Czy nie pojawił się u pana moment zawahania?
- Nie.
- Nie korciło, żeby pograć w reprezentacji jeszcze rok?
- Nie.

Z uśmiechem, ale krótko i stanowczo Łukasz Piszczek uporał się z naszymi pytaniami o powrót do reprezentacji. Nie były one bezpodstawne, ponieważ w głowie selekcjonera pojawił się plan, aby jeszcze raz porozmawiać z zawodnikiem Borussii Dortmund na temat ponownej gry w drużynie narodowej. Zimą obaj panowie spotkali się w Hiszpanii podczas obozu BVB, ale mieli rzekomo nie poruszać wątku reprezentacji.

Piszczek zdecydował o tym, że nie wystąpi już w kadrze latem 2018 roku po nieudanym dla siebie mundialu w Rosji. Jesienią, gdy kadra Jerzego Brzęczka nie potrafiła wygrać żadnego z sześciu spotkań, towarzyskich i tych w Lidze Narodów, sprawy w swoje ręce wziął były reprezentant Polski Artur Wichniarek, który z Mateuszem Borkiem z Polsatu Sport kilka razy telefonowali do obrońcy, chcąc przekonać go do zmiany decyzji. Wichniarek, dobry kolega Piszczka, był mocno zaniepokojony wynikami drużyny Brzęczka. - Jedynymi zawodnikami, którzy od lat utrzymują się na najwyższym poziomie, są Robert Lewandowski i Łukasz Piszczek. Wszyscy pozostali lawirują - mówił nam w grudniu.

ZOBACZ WIDEO Błaszczykowski powołany do reprezentacji. "Jego forma pozostawia jeszcze trochę do życzenia"

Piszczek pozostaje jednak nieugięty i odpowiada wprost. - Temat reprezentacji zamknąłem już dawno i uważam, że nie ma sensu do niego wracać. Teraz jestem już kibicem reprezentacji i życzę jej, żeby dobrze spisała się w najbliższych eliminacjach - powiedział nam zawodnik BVB. A Wichniarek skomentował to jednym słowem. - Szkoda.

Czytaj także: Artur Wichniarek: Rezygnacja Adama Nawałki była błędem. W dwa tygodnie zniszczyliśmy to, co budowaliśmy przez lata

Powrót już niedługo

Na liście zawodników powołanych na marcowe mecze eliminacji Euro 2020 Piszczka oczywiście nie ma. 33-letni obrońca ma teraz inne zmartwienie - musi wyleczyć kontuzję stopy, która dokucza mu już od ponad miesiąca. Piłkarz na razie ćwiczy w siłowni i jeździ na rowerze. Z trudem się jednak porusza, ponieważ nosi specjalną ortezę, która sięga mu aż do kolana. Był w niej również w Warszawie, przyjechał promować firmę Puma. 

- Mam nadzieję, że w tym bucie pochodzę jeszcze tydzień i będę mógł go ściągnąć. Wszystko wskazuje na to, że dostanę pozwolenie na treningi w przerwie na spotkania reprezentacji, czyli pod koniec marca - opowiada nam piłkarz.

Piszczek ostatni mecz rozegrał 9 lutego z Hoffenheim. Wtedy drugi raz w tym sezonie był kapitanem drużyny. Odkąd nasz zawodnik wypadł ze składu z powodów zdrowotnych, Borussię dopadł kryzys. Odpadła z Pucharu Niemiec (po rzutach karnych z Werderem Brema), z Ligi Mistrzów (w dwumeczu z Tottenhamem) i straciła pozycję lidera Bundesligi (choć miała już siedem punktów przewagi nad Bayernem).

- Skąd ta zadyszka? Dużo czynników na to wpływa. Kilku naszych zawodników leczy kontuzje, przez to wytraciliśmy rytm, rozpęd. Takie problemy miał też Bayern w pierwszej rundzie rozgrywek i dlatego gubił punkty. Szczerze przyznam, że liczyłem się z tym, że wpadniemy w lekki dołek. Nie patrzę jednak negatywnie na tę sytuację. Bayern od sześciu lat zdominował Bundesligę, zazwyczaj w połowie, albo w końcówce marca, kwestia mistrzostwa Niemiec była już rozstrzygnięta. Fajnie, że w tym roku zrobiło się ciekawiej, że na tym etapie sezonu dalej pozostajemy w grze o tytuł - opowiada Piszczek.

Bayern jest pierwszy w lidze, ale Borussię wyprzedza tylko lepszym bilansem bramkowym. Oba zespoły zmierzą się w Monachium na początku kwietnia. - Przez cały sezon nie da się wygrywać. W rundzie jesiennej wywalczyliśmy bardzo dużo punktów, co teraz procentuje. Prawda jest taka, że walkę łeb w łeb z Bayernem wzięlibyśmy przed startem sezonu w ciemno. Ja jednak wierzę, że na koniec to my będziemy szczęśliwi. Zwłaszcza jeżeli nasza gra będzie wyglądała płynniej niż ostatnio - mówi zawodnik, który z Borussią wywalczył już dwa mistrzostwa Niemiec: w 2011 i 2012 roku.

Ogląda Kubę

Piszczek docenia postawę swojego zespołu, ale również sukcesy naszych napastników. Robert Lewandowski został w weekend najskuteczniejszym obcokrajowcem w historii Bundesligi. Kapitan reprezentacji Polski strzelił w niemieckiej ekstraklasie 197 goli i ma dwa więcej niż Claudio Pizarro.

- Fajnie, że dokonał tego Polak. Jestem przekonany, że to nie koniec rekordów Roberta - komentuje Piszczek. I zwraca też uwagę na wyczyny Krzysztofa Piątka we Włoszech. A przede wszystkim na jego zachowanie. - Podoba mi się, że nie ma kompleksów, jest zdecydowany i skupia się na celu, czyli strzelaniu goli - opowiada Piszczek. 

Obrońca śledzi też losy przyjaciela, Kuby Błaszczykowskiego, który od rundy wiosennej występuje w Wiśle Kraków. Skrzydłowy po miesiącach grzania ławki rezerwowych lub trybun w Wolfsburgu w końcu gra. Po powrocie do ekstraklasy w pięciu meczach zdobył dwie bramki.

- Nie jest to dla niego łatwe zadanie, być piłkarzem, a jednocześnie pomagać drużynie w kwestiach pozasportowych. Kibicuję mu, oglądam jego mecze. Widziałem ten z Koroną Kielce, strzelił gola, miał przebłyski fajnej formy. Oby taką utrzymał, a na pewno będzie miała z tego pożytek reprezentacja - komentuje zawodnik BVB, który z Błaszczykowskim występowali w Dortmundzie pięć lat.

Czytaj także: Pech Dawida Kownackiego. Polski napastnik doznał kontuzji

Piszczka pytamy, czy podobnie jak kolega zgodziłby się zakończyć karierę w polskiej lidze. Jego kontrakt z Borussią wygasa w czerwcu 2020 roku. - Mam umowę z BVB i nie planuję powrotu do ekstraklasy. Walczę o mistrzostwo Niemiec i jestem kibicem kadry - kończy były reprezentant Polski.

Czy powrót Łukasza Piszczka do reprezentacji Polski byłby dobrym pomysłem?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Komentarze (8):

  • jurasgit Zgłoś
    Ma klasę nie to co siostrzeniec, który zapłaci byle tylko grać.
    • lelum polelum Zgłoś
      Łukasz ma klasę i pokazuje ją po raz kolejny. Pożegnał się z kadrą i pewnie dałby radę jeszcze rok, może dwa, ale ma konkretne plany na przyszłość i się ich trzyma. Niedoceniany,
      Czytaj całość
      bo nie ma parcia na szkło, ale wg mnie najbardziej wartościowy piłkarz ostatniej dekady. Jego wartość widać gdy brakuje go na boisku - bez niego zarówno BVB jak i kadra grają dużo gorzej.Co do jego kolegi Kuby, to odwrotnie. Sądząc po wywiadzie jaki dał na kanale Łączy nas Piłka, do kadry przyjdzie bez formy, choćby na czworaka, bo nawet wtedy może coś do niej wnieść. Nie wiem co, bo na boisku już raczej nic. Ostatnio powiedział też, że spokojnie mógłby dalej grać w Bundeslidze, nie wiem tylko w jakim klubie. Jeszcze trochę i zrobi z siebie piłkarskiego Najmana.
      • zorkin Zgłoś
        Szacun dla Piszczka jedynego który wie kiedy zejść ze sceny
        Wszystkie komentarze (8)

        Komentarze (8)

        PRZEJDŹ NA WP.PL