WP SportoweFakty

Najnowsze Wyniki/Kalendarz
Newspix / Marcin Kadziolka/PPC / Na zdjęciu: herb Cracovii

Lotto Ekstraklasa. Cracovia ściga piłkarza za sprzedanie meczu. To sytuacja bez precedensu w polskiej piłce

Maciej Kmita
Maciej Kmita
Tego w polskiej piłce jeszcze nie było: Cracovia próbuje wyegzekwować od swojego byłego piłkarza Pawła D. 100 tys. zł odszkodowania za naruszenie dóbr osobistych. W 2006 roku D., wraz z sześcioma innymi graczami Pasów, sprzedał mecz Zagłębiu Lubin.

13 maja 2006 roku, w ostatniej kolejce sezonu 2005/2006 ekstraklasy, Cracovia zremisowała bezbramkowo z prowadzonym przez Franciszka Smudę Zagłębiem Lubin. Wynik ten zapewnił Zagłębiu trzecie miejsce na koniec rozgrywek i tym samym awans do Pucharu UEFA.

Przebieg spotkania od początku wzbudzał kontrowersje, a trzy i pół roku później okazało się, że rezultat meczu ustaliło między sobą siedmiu piłkarzy Cracovii i ośmiu graczy Zagłębia. Jak wykazało śledztwo, wspomniany Smuda nie wiedział o zamiarach swoich podopiecznych, także działacze obu klubów nie byli wtajemniczeni w sprawę.

Za podłożenie się Zagłębiu zawodnicy Cracovii otrzymali do podziału łapówkę w wysokości 100 tys. zł. Lubinianie przeznaczyli na ten cel część premii, które mieli dostać za wywalczenie awansu do rozgrywek UEFA: od 48 do 72 tys. zł na głowę. Zagłębiu remis dał brązowy medal mistrzostw Polski i możliwość gry w el. Pucharu UEFA, a piłkarze Pasów za zdobycie punktu dostali do podziału 40 tys. zł premii - do tych, którzy ustawili wynik spotkania, trafiło nieco ponad 16 tys. zł.

W czerwcu 2011 roku sześciu z siedmiu zaangażowanych w transakcję piłkarzy Cracovii dobrowolnie poddało się karze. Wyłamał się tylko Paweł D., który został skazany w normalnym procesie. Na zawodników spadły też sankcje dyscyplinarne od PZPN - dyskwalifikacje od kilku miesięcy do dwóch lat.

ZOBACZ WIDEO Serie A: Piękny gol Milika! Napoli pokonało Chievo 3:1 [ZDJĘCIA ELEVEN SPORTS]

O układzie między krakowianami i lubinianami było tym głośniej, że zawodnicy mieli tupet ustawić mecz rok po tym, jak wybuchła afera korupcyjna w polskiej piłce. Śledztwo wrocławskiej prokuratury zataczało coraz szersze kręgi, ale zawodników Cracovii i Zagłębia to nie odstraszyło. Ponadto w sprawę po obu stronach zaangażowanych było łącznie ośmiu byłych bądź ówczesnych reprezentantów Polski.

Precedens

Skrupulatnie dokumentujący aferę korupcyjną w polskim futbolu wrocławski dziennikarz Dominik Panek na swoim blogu pilkarskamafia.blogspot.com umieścił listę ustawionych meczów. Ponure zestawienie liczy ponad 600 pozycji, ale spotkanie Cracovia - Zagłębie z 13 maja 2006 roku jest wyjątkowe - krakowski klub jako pierwszy pozwał swoich piłkarzy o odszkodowanie za naruszenie dóbr osobistych.

Czytaj również -> Raport WP SportoweFakty: kto szkoli najlepiej w Polsce?

W listopadzie 2012 roku Cracovia wystąpiła z cywilnym pozwem przeciwko tym, którzy uwikłali ją w korupcję: Piotrowi B., Marcinowi B., Pawłowi D., Tomaszowi M., Sławomirowi O. i Mateuszowi R. W grudniu 2014 roku sąd uznał w całości powództwo Cracovii, obligując wspomnianych piłkarzy do "wysłania do klubu własnoręcznie sygnowanych listów z przeprosinami, zapłacenia na rzecz klubu solidarnie odszkodowania w kwocie 100 tys. zł i zadośćuczynienia w kwocie 1 zł za naruszenie dóbr osobistych".

Minęło cztery i pół roku, ale Cracovia nie otrzymała jeszcze odszkodowania. Tytuł wykonawczy został zasądzony solidarnie, ale klub nie domaga się w tej chwili pieniędzy od wszystkich zaangażowanych w ten niecny proceder, lecz od jednego - Pawła D.

- W pierwszej kolejności chcemy wyegzekwować całość należności od Pawła D. - mówi nam reprezentujący Cracovię Łukasz Orłowski, dodając: - Problem polega na tym, że w toku postępowania egzekucyjnego trzeba ustalić majątek pana D., co nie jest proste. Po drugie, pan D. w międzyczasie kilka razy zmieniał adres i są trudności w ustaleniu jego obecnego miejsca pobytu.

D. to jedyny oskarżony w tej sprawie gracz Cracovii, który nie poddał się dobrowolnie karze, choć zeznania innych oskarżonych jasno wskazywały, że to on kierował całym procederem. Do tego otrzymał lwią część zebranej przez piłkarzy Zagłębia kwoty: zatrzymał 43 ze 100 tys. zł łapówki. Został skazany w kwietniu 2015 roku, a wyrok uprawomocnił się siedem miesięcy później. D. do końca utrzymywał, że jest niewinny, tłumacząc, że padł ofiarą spisku Jarosława K. - kibica Cracovii, który pośredniczył między zawodnikami Pasów a Zagłębia.

D. to były zawodnik Pogoni Szczecin, Zagłębia Lubin, Cracovii i Łódzkiego Klubu Sportowego, ma na koncie jeden występ w reprezentacji Polski (2002). Po zakończeniu kariery (2010) działał w Stowarzyszeniu Profesjonalnych Piłkarzy i Amatorów, którego misją miała być walka o prawa piłkarzy. Po jego zatrzymaniu organizacja umarła śmiercią naturalną. Teraz D. chce powołać do życia podobny twór, który ma rywalizować o wpływy z Polskim Związkiem Piłkarzy, na czele którego na początku kwietnia stanął Euzebiusz Smolarek. Więcej o tym TUTAJ.

D. ukrywa swój majątek od wielu lat, jeszcze w trakcie śledztwa dotyczącego meczu z Zagłębiem dowodził, że jest na utrzymaniu rodziny i taki zapis pojawił się w aktach sprawy. Część należnej Cracovii kwoty komornikowi udało się jednak wyegzekwować. To mały jej procent, ale wspólnicy D. mogą spać spokojnie: bez względu na to, ile może to trwać, Cracovia zamierza wyegzekwować całość kwoty właśnie od D.

Vendetta

Nie ma w tym przypadku. Po pierwsze, to D. - jak ustalono w toku śledztwa - odegrał główną rolę w sprzedaży meczu Zagłębiu. Jak czytamy w uzasadnieniu wyroku skazującego piłkarza udostępnionym przez pilkarskamafia.blogspot.com, to on był jednym z pomysłodawców układu z piłkarzami Zagłębia, następnie poinformował o tym pozostałych gracz Cracovii i namawiał ich do przyjęcia łapówki, przed meczem wziął w depozyt przekazane przez rywali 100 tys. zł, a po spotkaniu rozdysponował je między swoich wspólników.

Po drugie, w kwietniu 2008 roku to za jego sprawą prok. Jacek Skała polecił zatrzymanie prezesa Cracovii Janusza Filipiaka, dwóch wiceprezesów klubu Jakuba Tabisza i Rafała Wysokiego oraz jeszcze jednego byłego pracownika klubu pod zarzutem antydatowania kontraktu D., sfałszowania jego podpisu i działania na jego szkodę przez naruszanie praw pracowniczych.

Zawiadomienie do prokuratury złożył sam D. Kontrakt miał zostać antydatowany, by komornik nie zajął pensji piłkarza na poczet długu wobec agenta. D. pozostawał już wtedy w otwartym konflikcie z klubem. Rok wcześniej jego umowa z Cracovią została rozwiązana z winy pracodawcy, ponieważ przez kilka miesięcy był poza kadrą pierwszej drużyny i nie otrzymywał wynagrodzenia. Piłkarz żądał od Cracovii 1,2 mln zł odszkodowania, a decyzjami Piłkarskiego Sądu Polubownego otrzymał jedną trzecią tej kwoty. Strony wymieniały się uprzejmościami na łamach prasy i spotykały w salach sądowych.

Zatrzymanie Filipiaka było spektakularne i odbiło się szerokim echem. D. doprowadził do upokorzenia jednego z najbogatszych Polaków. Właściciel Cracovii został skuty kajdankami na lotnisku w Balicach tuż po wyjściu z samolotu, a akcji funkcjonariuszy przyglądali się jego koledzy z branży. Filipiak, prezes notowanego na giełdzie Comarchu, spędził w areszcie 16 godzin, a opuścił go dopiero po wpłaceniu poręczenia majątkowego w wysokości 100 tys. zł.

Dwa tygodnie później sąd orzekł, że Filipiak został zatrzymany bezpodstawnie i nielegalnie, za co osobiście przeprosił go ówczesny minister sprawiedliwości prof. Zbigniew Ćwiąkalski. Także zatrzymanie Tabisza i Wysokiego sąd uznał za bezpodstawne. Ostatecznie wszyscy zostali oczyszczeni z zarzutów, a sprawę umorzono. Tabisz i Wysocki dostali od Skarbu Państwa symboliczne zadośćuczynienie (po 2,5 tys. zł). Filipiak nie wystąpił o rekompensatę finansową.

Pięciu sprawiedliwych i jeden skruszony

D. i jego wspólnicy stali się przy Kałuży 1 personae non gratae. Co ciekawe, gdy w kwietniu 2011 roku do sądu trafił akt oskarżenia w sprawie meczu Cracovia - Zagłębie, zawodnikiem Pasów był Łukasz M. - jeden z Miedziowych, który złożył się na łapówkę dla D. i spółki. Prezes Filipiak nie wyrzucił jednak piłkarza. Za namową Jurija Szatałowa pozwolił mu zostać w klubie do końca sezonu 2010/2011. M. był podstawowym graczem Cracovii, pomagając drużynie w utrzymaniu się w ekstraklasie.

Historia spotkania Cracovii z Zagłębiem ma też pozytywnych bohaterów. Pełniący role sprawcze D. i O. informację o układzie z rywalami przekazali podczas przedmeczowego zgrupowania wszystkim zawodnikom Pasów. Pięciu z nich kategorycznie odmówiło przyjęcia korupcyjnej oferty. Ci sprawiedliwi to Arkadiusz BaranMarcin Cabaj, Paweł Nowak, Krzysztof Przytuła i Łukasz Skrzyński. Kiedy D. i O. przedstawiali ofertę drużynie, zapewnili, że jeśli ktoś będzie przeciwny, mecz zostanie rozegrany uczciwie. Mimo wyraźnego sprzeciwu wspomnianej grupy tak nie było.

- Po meczu w szatni powiedziałem paru osobom, co o nich myślę, z pewnymi zawodnikami po tamtym wydarzeniu urwała się więź, przez dwa-trzy miesiące do niektórych osób w drużynie nie odzywałem się - mówił po latach "Dziennikowi Polskiemu" Cabaj. Na pytanie o to, dlaczego nie skusił się na łatwy zarobek, odparł: - Ja i koledzy, którzy też w szwindlu nie chcieli uczestniczyć, być może po prostu zostaliśmy właściwie wychowani.

Poza Piotrem B., Marcinem B., Pawłem D., Tomaszem M., Mateuszem R. i Sławomirem O. na łapówkę zgodził jeszcze Tomasz W. Kilka dni po otrzymaniu swojej części ruszyły go jednak wyrzuty sumienia i oddał pieniądze pośredniczącemu w ich przekazaniu Marcinowi B., który następnie przekazał je Jarosławowi K. - kibicowi Cracovii, który wraz z D. i O. wpadł na pomysł ustawienia meczu z Zagłębiem.

Skrucha nie uchroniła jednak W. przed wyrokiem, a w dodatku zapłacił za przyjęcie łapówki podwójnie. Kilka tygodni po meczu z Zagłębiem miał podpisać kontrakt z Arką Gdynia, ale Wojciech Stawowy wycofał propozycję umowy, gdy dowiedział się, że W. uczestniczył w ustawieniu spotkania.

Wyroki dla piłkarzy Cracovii, którzy ustawili mecz z Zagłębiem (za pilkarskamafia.blogspot.com):

- Sławomir O. : 2 lat więzienia w zawieszeniu na 5 lat, przepadek przyjętych 20 tys. zł. łapówki, 15 tys. zł. grzywny
- Paweł D: rok i 8 miesięcy więzienia w zawieszeniu na 5 lat, przepadek przyjętych 43 tys. zł łapówki, 20 tys. zł grzywny
- Marcin B.: rok i 8 miesięcy więzienia w zawieszeniu na 4 lata, przepadek przyjętych 10 tys. zł. łapówki, 28 tys. zł. grzywny
- Piotr B.: rok i 6 miesięcy więzienia w zawieszeniu na 4 lata, przepadek przyjętych 6 tys. zł. łapówki, 10 tys. zł. grzywny
- Mateusz R.: rok i 6 miesięcy więzienia w zawieszeniu na 4 lata, przepadek przyjętych 7 tys. zł. łapówki, 8 tys. zł. grzywny
- Tomasz M.: rok i 6 miesięcy więzienia w zawieszeniu na 4 lata, przepadek przyjętych 7 tys. zł. łapówki, 20 tys. zł. grzywny
- Tomasz W.: rok i 4 miesiące więzienia w zawieszeniu na 4 lata, 5 tys. zł. grzywny.

***

Cracovia była pierwszym klubem w Polsce, który pozwał swoich byłych piłkarzy, a w 2013 roku jej śladem podążyło Zagłębie. Lubiński klub pozwał w procesie cywilnym Michała Chałbińskiego i Łukasza Piszczka, którzy wraz z sześcioma innymi piłkarzami złożyli się na łapówkę dla graczy Pasów.

W maju 2016 roku sąd w Legnicy uznał rację lubińskiego klubu i zobowiązał piłkarzy do zapłacenia 300 tys. zł zadośćuczynienia. Kwotę - równą karze, którą PZPN nałożył na Zagłębie w związku z tym meczem - w całości wpłacił Piszczek. Co ciekawe, reprezentant Polski z powodu kartek nawet nie zagrał wtedy przeciwko Cracovii. Więcej o tym TUTAJ.

Czy inne kluby powinny wziąć przykład z Cracovii?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Komentarze (9):

    Pokaż więcej komentarzy (6)
    PRZEJDŹ NA WP.PL