WP SportoweFakty

Najnowsze Wyniki/Kalendarz
Newspix / Krzysztof Porebski / PressFocus / Na zdjęciu: Karolina Klabis

Jedyna taka drużyna w Polsce. Grają w hali i na trawie. Są mistrzem kraju

Adam Popek
Adam Popek
Piłkarki AZS UJ Kraków w futsalu dominują niepodzielnie. Mają na koncie 4 mistrzostwa kraju. W Ekstralidze Kobiet były o krok od awansu do grupy mistrzowskiej. Ich piłkarski biznes wykracza poza ligowe rozgrywki, a dyscyplina zyskuje na popularności.

Zbigniew Boniek zapewnia, że w najbliższych latach kobiecy futbol w naszym kraju otrzyma 30 milionów złotych na rozwój. O znaczeniu piłki nożnej w wykonaniu pań mówi się coraz odważniej. Niedawne mistrzostwa świata były kolejną imprezą, gdzie piłkarki przypomniały o sobie, jednak bardzo dużo ciekawych rzeczy dzieje się również na szczeblu lokalnym.

Pod tym względem wiele do powiedzenia ma AZS UJ Kraków. To klub, który jest w skali Polski wyjątkowy. Jako jedyny występuje w najwyższych klasach rozgrywkowych w hali oraz w klasycznej piłce na trawie. Jego zawodniczki o tzw. "czasie wolnym" słyszą rzadko, a na treningach oraz meczach zaangażowanie się nie kończy.

- U nas w kraju myślę, że większość pracuje, studiuje albo jeszcze uczy się w szkole i łączymy treningi z tymi obowiązkami. Wiadomo, że w niektórych klubach są postaci, które skupiają się tylko na grze, ale to są raczej nieliczne jednostki. Mimo wszystko nie jest to aż tak dobrze płatne, by nie pracować poza boiskiem - mówi Karolina Klabis, bramkarka AZS UJ i... obu reprezentacji Polski. Tej halowej i "trawiastej".

ZOBACZ WIDEO: Robert Lewandowski nie patyczkuje się. "Szkolenie jest na niskim poziomie"

Krakowianki w lecie, wczesnej jesieni, a także od marca do czerwca skutecznie rywalizują w Ekstralidze kobiet, gdzie niedawno pewnie wygrały drugą grupę. Gdy nadchodzą miesiące zimowe, dominują w hali. Jak zapewniają, nie mają większego problemu z przestawieniem się. Tym słowom należy wierzyć. W ostatnich latach wywalczyły aż cztery tytuły mistrzowskie, a ostatnio dołożyły do tego jeszcze Puchar Polski i Akademickie Mistrzostwo Polski. - Wiąże się to z tym, że gramy cały rok, a dzięki szerokiej i wyrównanej kadrze możemy to pogodzić. Bardzo ważnym aspektem jest dobrze zorganizowana praca sztabu szkoleniowego, która pozwala nam walczyć o najwyższe cele - przekonuje Kinga Wilk, kapitan zespołu.

Czytaj też: Gareth Bale bliski powrotu do Tottenhamu

W wielu przypadkach kariery zawodniczek rodziły się w dość specyficznych warunkach. - Poszłam na pierwszy trening i prawdą jest, że wcale nie chciałam stać między słupkami. Zresztą ile osób tak naprawdę chce? Niemniej, kiedy przyszłam na wspomniany trening, nie miał kto stanąć na bramce. Ja strasznie chciałam, żeby w ogóle się odbył, więc wzięłam na siebie zadanie bramkarza. I tak już zostało -opowiada Klabis. Jej losy nie są wyjątkiem.

Aby cały projekt AZS UJ czynić atrakcyjnym, trzeba budować wokół niego otoczkę. Zawodniczki, poza własnymi treningami, prowadzą Akademię Młodych Jagiellonek, szkoląc młode dziewczynki pragnące ćwiczyć piłkę nożną. - Ciągle się rozwijamy, a tym samym frekwencja na zajęciach stale rośnie. Bardzo się cieszymy, że taki projekt powstał. Liczymy, że za parę lat młode adeptki zasilą pierwszą drużynę. W sporcie potrzeba poświęcenia i cierpliwości, ale jak widzę jakie postępy oraz z jakim zaangażowaniem dziewczynki uczestniczą w treningach, to wiem, że to co robimy przyniesie rezultaty w przyszłości - mówi Wilk, pełniąca również rolę trenera w Akademii.

Napięty terminarz daje się jednak we znaki. - To jest coraz trudniejsze, żeby wszystko połączyć. Ekstraliga na trawie wymaga od nas wiele. Nie chcemy tylko tam być i walczyć, powiedzmy, o utrzymanie. Z każdym rokiem nasze cele są coraz większe. Coraz wyżej zawieszamy sobie poprzeczkę i to nas dużo kosztuje. A futsal? On również się rozwija. Liga jest profesjonalna, po rundzie zasadniczej mamy rundę play-off, potem turniej FinalFour. Dla nas okres zimowy, gdy ekipy "trawiaste" nie rozgrywają tylu spotkań oznacza główną fazę sezonu halowego. Niemniej, to wszystko ostatecznie pomaga - stwierdza Klabis.

Zobacz także: Nowe wymagania wobec Krzysztofa Piątka

Ona sama wzięła udział w niedawnym pojedynku towarzyskim reprezentacji Polski z Finlandią. Otrzymała powołanie wobec absencji Katarzyny Kiedrzynek. Poleciała do Helsinek, a po powrocie od razu ruszyła do pracy prowadząc zajęcia z młodzieżą, jednak za długo się nie zatrzymała, bo już po południu musiała stawić się na treningu AZS UJ.

Dzień pracy zazwyczaj trwa długo. Nie brakuje poświęceń. Czy warto? - Tak, kochamy piłkę nożną - mówi Klabis.

- Marzenie jest czymś co pragnie się zrealizować. Dążę do tego z całych sił pokonując wyboistą drogę - wtóruje Wilk.

Czy wsparcie ze strony PZPN pomoże w rozwoju kobiecej piłki nożnej w Polsce?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Komentarze (0):

    PRZEJDŹ NA WP.PL