Najnowsze Wyniki/Kalendarz
Zbigniew BoniekPAP/EPA / Peter Robinson / Na zdjęciu: Zbigniew Boniek

#DziałoSięWSporcie. Zbigniew Boniek gra przeciwko byłym kolegom

Maciej Siemiątkowski
Maciej Siemiątkowski
- Co będzie, jak w 89. znajdzie się pan sam na sam z Młynarczykiem i nie strzeli gola? - pyta reporter. - Nic nie będzie - mówił Zbigniew Boniek przed wielkim meczem przeciwko swoim byłym kolegom z Widzewa Łódź.

Jest 6 kwietnia. Turyn. Na trybunach 160 kibiców Widzewa. Zagłusza ich ryk 70 tysięcy włoskich fanów. Podczas rozgrzewki piłkarze plączą się między dziesiątkami reporterów na murawie. Michel Platini slalom między fotografami kończy wyskokiem i czeka na pierwszy gwizdek. Alexis Ponnet daje sygnał do gry. Juventus gra z Widzewem Łódź w półfinale Pucharu Europy Mistrzów Klubowych. Mistrz Polski, zmuszony do ataku pozycyjnego, radzi sobie mizernie. Ósma minuta i zawiedziony Andrzej Zydorowicz z TVP mówi o "dramatycznych okolicznościach". Tak łodzianie stracili pierwszą bramkę. Ich marzenia o finale oddalają się bezlitośnie.

Boniek pod ostrzałem

Marco Tardelli uderzył z dystansu, piłka odbiła się od Andrzeja Grębosza i zaskoczyła Młynarczyka. Po przerwie drugi zabójczy atak Juventusu wyprowadza Zbigniew Boniek. Na prawej stronie rozgrywa piłkę z Paolo Rossim i oddaje strzał. Józef Młynarczyk odbija piłkę pod nogi Roberto Bettegi i 2:0 dla gospodarzy.

- A co będzie, jak w 89. minucie znajdzie się pan sam na sam z Józefem Młynarczykiem i nie strzeli gola?
- Nic nie będzie - mówił "Zibi" przed meczem.

ZOBACZ WIDEO: Koronawirus. Piłkarze przeznaczyli fortunę na walkę z epidemią. "Ci wielcy stanęli na wysokości zadania"

Jego pierwszy mecz w Juve przeciwko Widzewowi potraktowano wyjątkowo. Boniek jest pod ostrzałem dziennikarzy. - Przecież nie gram przeciwko Polsce, lecz przeciwko Widzewowi - tłumaczył się.

To wydarzenie sezonu w polskiej piłce. Wiosną 1983 roku Widzew Łódź gra w Pucharze Europy Mistrzów Klubowych. Staje się jedną z dwóch największych drużyn klubowych w historii polskiej piłki. Może ustępuje tylko Górnikowi Zabrze, który w latach 60. brylował na europejskich stadionach. Marsz widzewiaków do finału zatrzymuje Juventus.

Włosi są naszpikowani gwiazdami. Mają w składzie sześciu mistrzów świata z mundialu 1982 (Dino Zoff, Claudo Gentile, Gaetano Scirea, Antonio Cabrini, Marco Tardelli i Paolo Rossi, który na turnieju był królem strzelców). Wzmocnieni zagranicznym zaciągiem - Michelem Platinim i Zbigniewem Bońkiem, który przed sezonem odszedł z Widzewa za 1,8 mln dolarów.

Po pierwszym spotkaniu w Turynie niestety wiadomo, że to Stara Dama zagra w finale. Jej największe gwiazdy nie wierzą, że łodzianie odrobią dwubramkową stratę. Rewanż w Łodzi kończy się remisem 2:2 i ogromnym skandalem. Sędzia liniowy Wil de Vrieze zostaje trafiony butelką w głowę. Widzew dostaje grzywnę 50 tys. franków szwajcarskich. W konsekwencji musi też swoje mecze w przyszłym sezonie Pucharu UEFA rozgrywać w Białymstoku.

Bohaterowie całego kraju

Tak zakończyła się niezapomniana historia, którą Widzew napisał już w ćwierćfinale. Wtedy wyeliminował Liverpool, który był jednym z największych faworytów do tytułu. Awans przypieczętowano na Anfield, gdzie polscy piłkarze zebrali od angielskich kibiców głośny aplauz. Angielscy kibice do dzisiaj pamiętają wyczyn Widzewa. 

"Do Polski piłkarze Widzewa wracali jako bohaterowie już nie tylko Łodzi, ale całego kraju [...] Pokonując Liverpool, stali się na pewno jedną z dwóch największych drużyn klubowych w historii polskiej piłki. Przez długie jeszcze miesiące na stadionach Polski byli witani owacyjnie, wizytowali zakłady pracy, domy dziecka, zakłady karne" - opisuje ich sukces Marek Wawrzynowski w książce "Wielki Widzew".

Los jednak nie wysłuchał próśb widzewiaków. W półfinale liczyli na słabszy Real Sociedad, ale zamiast nich trafili najmocniejszą ekipę Starego Kontynentu. Jednak do dziś ich półfinał Pucharu Europy to największy wyczyn polskich klubów w historii występów w europejskich pucharach.

* W pracy nad materiałem korzystałem z książki "Wielki Widzew" Marka Wawrzynowskiego

Z powodu zagrożenia epidemią koronawirusa, apelujemy do Was, byście unikali skupisk ludzkich. Wspieramy akcję #zostanwdomu. Pod hasztagiem #DziałoSięWSporcie każdego dnia będziemy przypominać ważne, ciekawe, niesamowite zdarzenia, które zapisały się w historii sportu.

KS Koronawirus. Jak małe kluby walczą z pandemią

Wiesław Wilczyński: Sport dzieci to bardzo wrażliwa branża

Zapisz się na nasz specjalny newsletter o koronawirusie

Komentarze (3):

Komentarze (3)

×
PRZEJDŹ NA WP.PL