Najnowsze Wyniki/Kalendarz
Masowa mogiła dla zmarłych z powodu koronawirusa w Manaus, prawie 2-milionowym mieście w Brazylii Getty Images / Andre Coelho / Masowa mogiła dla zmarłych z powodu koronawirusa w Manaus, prawie 2-milionowym mieście w Brazylii

Brazylia nowym epicentrum koronawirusa, a prezydent kraju chce powrotu piłki

Marek Bobakowski
Marek Bobakowski
Po Włoszech, Wielkiej Brytanii, a potem USA pandemia koronawirusa zbiera teraz swoje śmiertelne żniwo w Brazylii. 375 tys. zakażonych i ponad 23 tys. zmarłych. Doszło do tego, że ciała są chowane w masowych mogiłach.

- Zmarli leżą na środku ulicy, szpitale są przepełnione, a prezydent kraju Jair Bolsonaro zupełnie sobie nie radzi. Dlatego uciekam z Brazylii do naszego domku w Szwajcarii, boję się - słowa szefa Formuły 1Berniego Ecclestone'a odbiły się głośnym echem na całym świecie (TUTAJ więcej szczegółów >>).

Słowa Ecclestone'a nie są przesadzone. Potwierdzają je choćby zdjęcia pokazujące masowe mogiły w Manaus, największym mieście Amazonii. Również cmentarze w Rio de Janeiro czy Sao Paulo oficjalnie raportują, że liczba pogrzebów bije wszelkie rekordy, a służby pogrzebowe nie nadążają.

"Koronawirus to lekka grypa"

- Bolsonaro to ponury dyktator, obłąkany człowiek, satrapa - przekonuje Tomasz Wołek, dziennikarz, który od lat zajmuje się Ameryką Łacińską. - On szkodzi swojemu społeczeństwu.

ZOBACZ WIDEO: Koronawirus. Czy mecze piłkarskie są bezpieczne? Specjalista nie ma wątpliwości. "Duńskie badania to potwierdzają"

Bolsonaro to były żołnierz, a obecnie polityk. Od 1 stycznia 2019 roku sprawuje stanowisko prezydenta Brazylii. Zasłynął tym, że nazywa koronawirusa "lekką grypą" i nie zamierza wprowadzać wyjątkowych ograniczeń. - Nie stać nas na zatrzymanie gospodarki, wtedy zginie o wiele więcej ludzi - przestrzega na licznych spotkaniach.

Zdaniem wielu ekspertów to właśnie brak odpowiedniej reakcji ("zamrożenia kraju") spowodował, że Brazylia stała się obecnie nowym światowym epicentrum koronawirusa. Obciążają Bolsonaro za taki stan rzeczy. 

- Wielu zwraca uwagę, że Bolsonaro podczas wielu spotkań z ludźmi bardzo mocno kasłał, podawał ręce, nie nosił maseczki, w tłumie też trudno było zauważyć kogoś z zasłoniętym nosem i ustami, nie zachowywano podstawowych zasad bezpieczeństwa epidemiologicznego - mówi nam Agata Błoch, doktorantka w Polskiej Akademii Nauk, autorka kilkudziesięciu reportaży o Brazylii. - Krótko mówiąc: jako najważniejsza osoba w państwie nie dał ludziom zbyt pozytywnego przykładu, jak należy się zachować.

Bolsonaro jak Łukaszenka

- Bolsonaro można przyrównać do Aleksandra Łukaszenki, który przecież wmawia ludziom, że zagrożenia nie ma i wystarczy pić wódkę, aby się odkażać (więcej o Białorusi przeczytasz TUTAJ >>) - twierdzi Wołek.

Statystyki mówią jednak coś innego. Sytuacja w Brazylii staje się katastrofalna. - Moim zdaniem nałożyło się wiele czynników - tłumaczy Błoch. - Sposób bycia Brazylijczyków, czyli udział w spotkaniach towarzyskich, pocałunki na powitanie czy pożegnanie, ale również rozwarstwienie społeczne, fatalny stan służby zdrowia, nie mówiąc już o opiece społecznej.

To wszystko spowodowało, że bardzo dobrze rozwijająca się gospodarczo w ostatnich latach Brazylia została tak mocno poturbowana. - Jeżeli w tryby naszej maszyny gospodarczej wpadnie piasek, to możemy się zatrzymać - przestrzega Bolsonaro. - A jak się zatrzymamy, to wszyscy umrzemy.

Koronawirus obnażył również słabości gospodarcze kraju. Choćby brak umów o pracę, zwłaszcza u ludzi mieszkających nadal w fawelach. Brazylia nie zaproponowała również rekompensat za straty, które wyrządziła epidemia. Politycy nie zdecydowali się wpompować miliardów dolarów, aby ratować gospodarkę. - Ludzie otrzymują zapomogę w wysokości 600 reali (brazylijska waluta - przyp. red.), czyli ok. 450 zł - opowiada Błoch.

"Piłka to swoista religia narodowa"

Łukaszenka nie zatrzymał sportu (zwłaszcza rozgrywek piłkarskiej ligi) na Białorusi, Bolsonaro również tego nie chciał, ale decydujący głos mieli gubernatorzy poszczególnych stanów. W połowie marca wszelkie rozgrywki zostały przerwane. Co dalej?

Prezydent kraju chce za wszelką cenę wrócić do meczów piłkarskich. Nie przerażają go statystyki, nie przejmuje się masowymi grobami i problemami w szpitalach - on chce powrotu piłki nożnej.

Pracownicy cmentarzy w największych brazylijskich miastach mają pełne ręce pracy. Fot. Getty Images.Pracownicy cmentarzy w największych brazylijskich miastach mają pełne ręce pracy. Fot. Getty Images.

Wołek: - Piłka nożna w Brazylii to swoista religia narodowa. Powrót ligi będzie służyć uzasadnieniu tezy forsowanej przez Bolsonaro, że tak naprawdę nic się nie dzieje, a epidemia jest sztucznie wywołana.

- Kraj faktycznie przechodzi ciężkie chwile i sport mógłby być takim impulsem dla ludzi - twierdzi Błoch.

Czy jednak uda się misja Bolsonaro? Znów na drodze mogą stanąć gubernatorzy, którzy na razie nawet nie chcą słyszeć o tym szalonym pomyśle.

Botafogo nie chce grać

A gubernatorów Bolsonaro nie może zdymisjonować, tak jak to uczynił już z dwoma ministrami zdrowia, którzy nie bardzo chcieli przyjąć jego podejście do epidemii. Prezydent zaprosił ostatnio na nieformalny obiad przedstawicieli brazylijskiej federacji oraz klubów: Flamengo Rio de Janeiro i Vasco da Gama. Temat rozmów? Oczywiście powrót do rozgrywek ligowych. I to jak najszybciej. Bolsonaro wskazał połowę czerwca.

Będzie ciężko, bo nawet wśród klubów nie ma zgody. - Kluby powinny być wielkie nie tylko na boisku, ale i poza nim. Powinny zachowywać się odpowiedzialnie i nie powodować niepotrzebnego ryzyka. Przecież poprzez treningi i mecze zawodnicy mogą się zakazić, a potem mogą nieświadomie doprowadzić do śmierci wielu ludzi, swoich najbliższych, znajomych, itp. Nie będziemy grać, dopóki sytuacja w kraju nie zostanie opanowana - brazylijski korespondent ESPN, Tim Vickery, zacytował członka zarządu Botafogo Rio de Janeiro, Carlosa Augusto Montenegro.

Piłkarze Gremio Porto Alegre w połowie marca (jeszcze przed zawieszeniem rozgrywek) zostali zmuszeni do rozegrania meczu z Esporte Clube Sao Luiz. W ramach protestu na boisko wyszli w maskach ochronnych. Fot. Gettys Images/Lucas UebelPiłkarze Gremio Porto Alegre w połowie marca (jeszcze przed zawieszeniem rozgrywek) zostali zmuszeni do rozegrania meczu z Esporte Clube Sao Luiz. W ramach protestu na boisko wyszli w maskach ochronnych. Fot. Gettys Images/Lucas Uebel

- Przecież trzeba mieć z tyłu głowy, że zbyt szybki powrót do normalności, a za takowy uważam wznowienie rozgrywek piłkarskich, może doprowadzić do katastrofy - przekonuje Wołek.

Błoch: - Bolsonaro pokazał już wiele razy, że jest człowiekiem bez elementarnej wiedzy.

Z drugiej strony, kamery telewizji TV Globo zamontowane na helikopterze pokazały, że podczas pandemii i zakazu wspólnych treningów, piłkarze Flamengo Rio de Janeiro trenują w najlepsze. Wcześniej czy później futbol wróci do gry. Pytanie czy tak szybko, jak chciałby tego prezydent kraju.





Zapisz się na nasz specjalny newsletter o koronawirusie

Czy sezon piłkarski w Brazylii zostanie wznowiony w połowie czerwca?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Komentarze (12):

  • steffen Zgłoś
    Kto widział fawele ten wie że tam zwłoki na "ulicy" to żaden ewenement, z wirusem czy bez. Brazylia ma ponad 200 milionów ludności, z tego w fawelach żyje około 20 milionów.
    Czytaj całość
    Nic dziwnego że choroba zbiera tam żniwo większe niż gdzie indziej. Co niby miałby zrobić prezydent żeby temu zapobiec, jak tam ludzie żyją w takim zagęszczeniu, w biedzie i bez opieki medycznej.
    • Gerard Chomczyński Zgłoś
      Przepraszam ale czy USA 10 kwietnia w Nowym Jorku nie chowali zmarłych na ten sam wirus w masowych grobach? Odnosząc się do Kazika piosenki Ich bul jest lepszy od bólu Brazylii? Jakoś
      Czytaj całość
      wtedy nikt nic nie pisał złego.
      • z pozdrowieniami Zgłoś
        uwaga ludzie:W Brazylii ludzie ŻYJĄ na ulicy i UMIERAJĄ na ulicy. Ich ciała zawsze leżą na ulicy, a następnie są chowane w bezimiennych / masowych grobach, ponieważ bezdomni
        Czytaj całość
        często nie posiadają żadnych dokumentów.Takie zdjęcia pochówków w Brazylii nie robią na nikim wrażenia bo to NORMA!Czy jest covid czy go nie ma w Rio de Janeiro, w Sao Paulo, Bello Horizonte - ciała leżały, leżą i będą leżeć, bo w Brazylii BEZDOMNOŚĆ i ANALFABETYZM to znane problemy.No, ale u nas trzeba postraszyć ludzi, zrobić test posłuszeństwa ile ludzie zniosą, na ile nagną karku... Wystraszonym ludem (szczególnie gdy wróg jest niewidzialny) łatwiej rządzić...
        Wszystkie komentarze (12)

        Komentarze (12)

        ×
          Wszystkie komentarze (12)
          PRZEJDŹ NA WP.PL