Najnowsze Wyniki/Kalendarz
Holandia, czasy pandemii Getty Images / SOPA Images / Na zdjęciu: Holandia, czasy pandemii

Koronawirus. Holendrzy niewiele sobie robią z pandemii. Szykują się nowe zakazy

Arkadiusz Dudziak
Arkadiusz Dudziak
Liczba zakażeń szybuje w górę. Samorządy w Holandii dostały możliwość zakazywania kibicom wejścia na stadion. I trudno sobie wyobrazić, aby nie skorzystały z takiej możliwości.

Do 7 sierpnia z powodu koronawirusa w kraju zmarło ponad 6 tys. osób, a i tak nie zdecydowano się na wprowadzenie tak drastycznych ograniczeń, jak miało to miejsce w Polsce w marcu i kwietniu.

- Na początku pandemii w Holandii nie było żadnych obostrzeń. W drugiej połowie marca, jeśli ktoś czuł się źle i miał wysoką gorączkę, to otrzymywał zalecenie, żeby pozostać w domu. Następnie zamknięto szkoły, baseny i siłownie. Jak wiadomo społeczeństwo od samego początku jest podzielone, jeśli chodzi o wprowadzanie obostrzeń. Wydaje mi się jednak, że w zamkniętych pomieszczeniach większość przestrzega zasad - powiedziała w rozmowie z WP SportoweFakty Katarzyna Joachimiak, Polka mieszkająca od kilku lat w Holandii.

Teoretycznie w Holandii ograniczeń muszą jednak przestrzegać wszyscy. Smutna historia premiera kraju obiegła światowe serwisy informacyjne. Mark Rutte z powodu wprowadzonych restrykcji, nie był w stanie odwiedzić swojej matki przebywającej w domu opieki. Zakaz odwiedzin w tych placówkach wprowadzono po to, aby chronić przebywających w nich seniorów. Nie we wszystkich przypadkach to się jednak udało.

ZOBACZ WIDEO: #dziejesiewsporcie: Robert Lewandowski show. Co za sztuczka!

W domu matki premiera także wykryto przypadki koronawirusa. Kobieta zmarła 13 maja, a Rutte nie mógł jej zobaczyć przez ostatnie dwa miesiące jej życia. Pod koniec maja zakaz odwiedzin w domach opieki zniesiono, jednak wciąż trzeba przestrzegać zasad higieny.

Powrót choroby

Ostatnio sytuacja znów drastycznie się pogorszyła. W poprzednich trzech dniach liczba nowych infekcji w kraju wynosiła odpowiednio 601, 519 i 486, co przy ponad dwukrotnie mniejszej od Polski populacji jest alarmujące.

Poza transportem publicznym w Holandii próżno szukać osób używających maseczek. Zasada 1,5 metra odległości też nie jest przestrzegana w otwartych przestrzeniach, co niewątpliwie miało wpływ na ostatnią sytuację epidemiologiczną.

Premier Mark Rutte podczas czwartkowej konferencji prasowej zwracał się do młodych ludzi: - Jeśli zbyt wielu z was nie będzie przestrzegać zasad, wszyscy będziemy uwięzieni w domach, a wy będziecie zagrożeniem dla swoich dziadków i bezbronnych ludzi.

Obecnie najgorsza sytuacja ma miejsce w Rotterdamie, w którym w poprzednim tygodniu odnotowano aż 122,2 nowych zakażeń na 100 tys. mieszkańców. Dla porównania obecnie w Polsce ten współczynnik wynosi około 20.

W Amsterdamie w trzech najbardziej zatłoczonych strefach wprowadzono obowiązek noszenia maseczek. W nich można spotkać ludzi niosących wielkie tablice, które przypominają o tym nakazie. Rozdają bezpłatne maseczki i uświadamiają przechodniów na temat możliwości złapania infekcji.

Nowy sezon z kibicami?

Pierwszą kolejkę nowego sezonu Eredivisie zaplanowano na 12 września. W następnych rozgrywkach odbędzie się o połowę mniej meczów w play-offach. Po raz pierwszy w swojej historii nie zostanie rozegrany mecz o Superpuchar. Powód jest oczywisty - w 2020 r. nie udało się dokończyć także zmagań o Puchar Holandii.

Decyzją rządu już w lipcu można było otworzyć stadiony, ale kibice musieli zachować dystans min. 1,5 metra. Planowo wszystkie mecze sezonu 2020/21 miałyby się odbywać z kibicami, jednak przy pogarszających się statystykach zachorowań to mało prawdopodobne. Zwłaszcza że w czwartek premier Mark Rutte zapowiedział, że władze lokalne będą miały możliwość wprowadzenia zakazu wejścia kibiców na wydarzenia sportowe.

Drugi taki przypadek w historii

Eredivisie jako jedna z niewielu czołowych lig europejskich (oprócz francuskiej Ligue 1 oraz belgijskiej Jupiler Pro League) nie dokończyła rozgrywek w sezonie 2019/20. Nic dziwnego, Holandię mocno dotknęła pierwsza falą pandemii. W marcu i kwietniu w kraju codziennie przybywało grubo ponad 1000 nowych chorych, a średnio po kilkadziesiąt osób umierało na nowego wirusa.

Tamtejszy rząd musiał więc działać i wprowadził zakaz organizowania wydarzeń publicznych, który w kwietniu przedłużono aż do września. W takiej sytuacji władzom ligi nie pozostało nic innego, jak zakończyć rozgrywki.

O kolejności drużyn zadecydowała tabela ligi w momencie jej zawieszenia, zdecydowano się także nie przyznawać tytułu mistrza kraju. To dopiero druga taka sytuacja w historii, nawet podczas II wojny światowej w Niderlandach odbywały się rozgrywki piłkarskie. Jedynym wyjątkiem od tej sytuacji był sezon 1944/45.

Po 26 kolejkach Ajax Amsterdam i AZ Alkmaar wywalczyli taką samą liczbę punktów, ale to zespół z Amsterdamu miał lepszy bilans bramkowy. I tak w eliminacjach do Ligi Mistrzów zagrają Ajax i AZ, promocję do fazy grupowej Ligi Europy otrzymał Feyenoord Rotterdam, a w jej eliminacjach zagrają PSV Eindhoven i Willem II Tilburg.

Arkadiusz Dudziak z Holandii

Afera w III lidze. Kibice Ruchu Chorzów nie wejdą na mecz w Gaci. Są oburzeni. "Dyskryminacja Ślązaków" >>
Ponad 60 zawodników zrezygnowało z gry w NFL. Boją się o własne zdrowie >>


Zapisz się na nasz specjalny newsletter o koronawirusie

Komentarze (8):

Wszystkie komentarze (8)

Komentarze (8)

×
PRZEJDŹ NA WP.PL