Najnowsze Wyniki/Kalendarz
WP SportoweFakty / Tomasz Fąfara

Vive Tauron - Azoty. Mistrzowie urwali się ze stryczka. Kapitalne widowisko w Kielcach

Marcin Górczyński
Marcin Górczyński
Wielki mecz w Hali Legionów w Kielcach! Gospodarze, Vive Tauron, w hicie 12. kolejki dopiero po dogrywce pokonali Azoty Puławy 39:38, choć byli o krok od sensacyjnej porażki w regulaminowym czasie gry.

W ostatnich dniach obrodziło hitami Superligi. Formę najlepszych - Vive Tauronu i Orlen Wisły Płock - sprawdził już MMTS Kwidzyn. Raptem pięć dni później mistrzów Polski z Kielc czekało jeszcze poważniejsze wyzwanie. KS Azoty Puławy, zespół, który na dobre dołączył do grona potentatów Superligi.

12 minut i prowadzenie 10:6. Brzmi znajomo? Podobnie przebiegał niedawny mecz z MMTS-em. Puławianie z różnym skutkiem próbowali uruchomiać Bartosza Jureckiego. Vive było jednak przygotowane na ten wariant. Odcinali weterana od podań, a gdy już obrotowy stawał oko w oko z Filipem Iviciem, to Chorwat dokonywał cudów. Zdecydowanie lepszą skutecznością popisywał się Julen Aguinagalde. Hiszpan oszukiwał Walentyna Koszowego, wcześniej kręcąc piruety na kole i gubiąc opiekę.

Twarda defensywa, będąca przeważnie silnym punktem Azotów, tym razem kulała. Dean Bombac i Mariusz Jurkiewicz z łatwością znajdowali wolny korytarz. Jeżeli indywidualne wejścia nie kończyły się bramką, to po chwili i tak kielczanie wykonywali wyrok z linii siódmego meta. Po swoich szarżach rozgrywający siłą rozpędu wpychali w pole bramkowe obrońców z Puław i sędziowie mogli podjąć tylko jedną decyzję. 

Największy problem zawodników Marcina Kurowskiego leżał gdzie indziej. Gdyby koledzy zachowywali zimną krew, to Krzysztof Łyżwa zapisałby na swoim koncie kilka asyst z najwyższej półki. Puławianie nabijali jednak statystyki Iviciovi i ... Mateuszowi Jachlewskiemu. Po paradach Chorwata skrzydłowy Vive startował do kontr i tylko raz Koszowy nie dał się pokonać. 

ZOBACZ WIDEO Nowiński: ten styl biało-czerwonych... Jestem zaskoczony (źródło: TVP SA)

Po przerwie mecz się wyrównał. Brązowi medaliści Superligi nie tracili już notorycznie piłek, odważne decyzje rzutowe podejmował Łyżwa. Zmiennikowi Koszowego, Wadimowi Bogdanowowi, otuchy dodały interwencje z początku drugiej połowy, a kielczanom zdobywanie bramek przychodziło z coraz większym trudem.

Po cichu Azoty wracały do meczu. W 42 minucie Nikola Prce zmniejszył stratę do dwóch goli. Przyjezdni zwietrzyli szansę. Swoją drużynę napędzał znakomity Bogdanow, a na 10 minut przed końcem do upragnionego remisu doprowadził Adam Skrabania (29:29)! Jeszcze przed przerwą w taki rozwój wypadków wierzyli tylko niepoprawni optymiści. 

Zaczęły się nerwy. Gubił się Prce, poprzeczkę w świetnej sytuacji obił Rafał Przybylski. Gospodarzom także zdarzały się wpadki. Presję na rozgrywających wywierał Leos Petrovsky, który rozruszał pasywnych kolegów z linii defensywnej. Wynik wciąż oscylował wokół remisu i każdy scenariusz wchodził w rachubę. Zwłaszcza, gdy przy stanie 32:31, na dwie minuty przed końcem, sędziowie odesłali na ławkę Mateusza Kusa i w ostatniej akcji kielczanie stracili piłkę!

Azoty stały przed historyczną szansą. Zwycięstwo leżało na ziemi i wydawało się, że schylił się po nie Przybylski, który trafił na 12 sekund przed końcem. Kielczanie dokonali jednak niemożliwego. Nie układała im się ostatnia akcja, do tego Bogdanow odbił rzut Jurkiewicza i tylko rozpaczliwe pchniecie Aguinagalde do pustej bramki uratowało gospodarzy przed sensacyjną porażką. Równo z syreną.

Sensacyjny sukces odjeżdżał. Na początku dogrywki posypały się bowiem kary dla przyjezdnych. Przez minutę czterech puławian próbowało urwać się od indywidualnego krycia. Specjalistą od sytuacji kryzysowych okazał się jednak Prce, który wyzwał na korespondencyjny pojedynek Jurkiewicza. Na indywidualną akcję Deana Bombaca już jednak nie odpowiedział. Ivić zatrzymał kapitalnie dysponowanego Bośniaka i dał zespołowi zwycięstwo po wielkim meczu.

PGNiG Superliga Mężczyzn, 12. kolejka:

Vive Tauron Kielce - KS Azoty Puławy 39:38 (33:33, 19:14)

Vive: Ivić, Szmal - Kus 6/6, Aguinagalde 6/1, Bielecki 3/1, Bis, Bombac 3, Djukić 2, Chrapkowski 1, Jachlewski 5, Jurkiewicz 8, Lijewski 4, Paczkowski 1, Vujović, Zorman.
Karne: 8/11.
Kary: 8 min. (Paczkowski - 4 min., Kus, Jachlewski - 2 min.).

Azoty: Koszowy, Bogdanow, Zapora - Adamczuk, Grzelak, Jurecki 3/1, Kowalczyk, Krajewski, Kubisztal 1, Kuchczyński, Łyżwa 7/1, Petrovsky, Prce 12/3, Przybylski 9, Skrabania 2, Sobol 4.
Karne: 5/5.
Kary: 12 min. (Łyżwa - 4 min., Sobol, Kubisztal, Krajewski, Petrovsky - po 2 min.)

Sędziowie: Bartosz Leszczyński, Marcin Piechota.

Kto był najlepszym zawodnikiem spotkania Vive Tauron Kielce - Azoty Puławy?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Komentarze (50):

  • shower Zgłoś
    fakt jest taki że zawodnik z Płocka już więcej w meczach finałowych nie zagrał, to może nie połamał mu żeber ale wyeliminował z gry (jakby to miało jakieś większe znaczenie)
    Czytaj całość
    chodziło mi tylko o podejście do pewnych spraw ale widać nie każdy to rozumie. Co do nazwiska może i popełniłem błąd ale dokładnie wiesz o kogo chodzi więc błąd był nieistotny. Podam jeszcze jeden przykład złego podejścia sędziów, jeżeli jeden zawodnik ewidentnie prowokuje drugiego i ten mu "oddaje" to dlaczego obaj są wyrzucani z boiska? przecież w ten sposób można łatwo wyeliminować przeciwnika, wystarczy go mocno odepchnąć przez zawodnika rezerwowego, on odda i obaj wylatują, skoro Ty pchnąłeś z tyłu przeciwnika to Ty wylatujesz a nie obaj
    • shower Zgłoś
      sędziowie się mylili i mylić się będą, nie wiem ile w tym całkowitego przypadku (pół biedy jak są po prostu słabi) a ile ustawek czy faworyzowania jednej z drużyn, bardzo dobrze to
      Czytaj całość
      widać po sygnalizacji gry pasywnej, jedni mogą grać długo a niektórym ręce podnoszą po 10 sekundach, najważniejsze jest to byśmy my kibice potrafili powiedzieć że np. nasza drużyna wygrała dzięki temu że sędziowie się mylili, a nie zaklinać rzeczywistość że jest inaczej. Pamiętne 6 kroków Jureckiego w finale PP, czy staranowanie Tiourmenceva przez Jachlewskiego (połamane żebra) czy nawet ostatnia akcja meczu o wejście do F4 gdzie wszyscy widzieli ewidentny rzut karny tylko nie kibice z Kielc (przepraszam że piszę tylko o Kielcach ale takich przypadków zapadły w pamięci i po prostu mozna było zobaczyć w telewizji). Może gdybyśmy mówili jednym głosem to sędziowanie byłoby uczciwe, gdybyśmy nie cieszyli się po ewidentnie wydrukowanym meczu też może byłoby inaczej. Wyobraźcie sobie sytuację jak po finale PP cała hala łącznie z kibicami z Kielc by gwizdała bo przecież błąd sędziów był ewidentny i rzutował na końcowy wynik, a jak było? po ostatnim gwizdku szał radości Kielc i duma po zdobyciu pucharu i takie zachowanie daje przyzwolenie na drukowanie meczów, dziś oszukają mnie jutro oszukają przeciwnika a my cieszymy się z błędów na naszą korzyść a pomstujemy sędziów jak gwiżdżą pod przeciwników, takie błędne koło
      • uły uły Zgłoś
        Ciekawy tok rozumowania płockich...Gdyby sędziowie nie uznali ostatniej bramki byłoby,że sędziowie z Płocka wydrukowali Azotom mecz. Tylko zapominają co piszą po meczach wygranych
        Czytaj całość
        przez Kielce na styku...to zawsze sędziowie nam te mecze drukują. :)
        Wszystkie komentarze (50)

        Komentarze (50)

          Wszystkie komentarze (50)
          PRZEJDŹ NA WP.PL