Najnowsze Wyniki/Kalendarz
Materiały prasowe / SPR Stal Mielec / Na zdjęciu: zawodnicy Stali Mielec w meczu z Zagłębiem Lubin

Ligowe prześwietlenie (4): felerna mielecka Stal. Gwardziści ugasili pożar

Marcin Górczyński
Marcin Górczyński
Przewrotny jest los szczypiornisty. Stal Mielec jak zawsze niezmordowana, ale punktów za heroizm nie przewidziano. W 4. kolejce Superligi znów pechowo przegrała, a bohater meczu zawalił w ostatniej akcji. Głęboko odetchnęli za to gracze Gwardii.

29:28, 15 sekund do końca spotkania. Najlepszy w Stali Bartosz Kowalczyk zgubił piłkę i schował twarz w koszulkę. Po 60 minutach gryzienia parkietu w Kaliszu z faworyzowaną Energą MKS-em mielczanie zeszli do szatni ze zwieszonymi głowami, a na Podkarpacie wrócili w przejmującej ciszy. 

Zanim Kowalczyk popełnił błąd techniczny, w Kaliszu mieliśmy sędziowską kontrowersję. Na 30 sekund przed końcem wychodzący z kontrą Hubert Skuciński został sfaulowany. W myśl zmian w przepisach piłki ręcznej (z 2016 r.), taka sytuacja może być przesłanką do podyktowania karnego i wykluczenia faulującego. Zainteresowanych odsyłamy do 21. strony przepisów gry w piłkę ręczną, a na razie pod dyskusję poddajemy wideo. Moim zdaniem, rzut wolny i co najmniej 2 minuty kary dla Michała Bałwasa.

Wracając do sedna, Stal rozegrała tak naprawdę dwa ligowe spotkania, bo występy przeciwko Azotom i Wiśle należy traktować jako sparingi. W obu (tych realnych) była o krok od zwycięstwa, przecież na inaugurację zremisowała z MMTS-em Kwidzyn, o porażce zdecydowało dopiero pudło Tomasza Mochockiego w serii karnych. Swoją drogą, do tego momentu bohatera potyczki.

ZOBACZ WIDEO PGNiG Superliga: Wielkie emocje w Piotrkowie Tryb. NMC Górnik wywiązał się z roli faworyta

Mielczanie mają już po dziurki w nosie "ładnych" porażek. Wróciły spadki, wróciły nerwy. Wprawdzie w grupie spadkowej dorobek się zeruje, ale póki istnieje nadzieja, trzeba walczyć o pierwszą ósemkę i bezpieczną przyszłość. Za tydzień na Podkarpaciu zjawi się Zagłębie Lubin, może wtedy uda się odkuć.

Co do MKS-u, to trenerowi Pawłowi Ruskowi mógł się zagrzać stołek, gdyby kaliszanie nie zdobyli pierwszych punktów w sezonie. Temat zostawiam, wynik poszedł w świat, a trzeba pamiętać, że Marek Szpera przesiedział mecz na ławce. W Kaliszu czekają na wybuch Energi, ale kibice nie pogardziliby pobudką Kiryła Kniaziewa, wyjątkowo nieskutecznego przeciwko Stali. 

Histerii nie było jeszcze w Opolu, ale zwycięstwo w Kwidzynie dodało otuchy na resztę rozgrywek. Gwardia rozczarowywała, jakby zachłysnęła się udanym okresem przygotowawczym i zbyt szybko uwierzyła w swoją wielkość. Ledwo obroniła zwycięstwo w Szczecinie, z Piotrkowianinem tylko teoretycznie wyszła w przerwie z szatni, bo zmarnowała sześć bramek przewagi i przegrała po karnych, więc niepokój był zasadny. Komplet punktów na wymagającym parkiecie ugasił pierwszy pożar.

Generalnie kolejka obfitowała w atrakcje, co w Superlidze jest swego rodzaju wynaturzeniem, przez ostatnie dwa lata, przy zamkniętych rozgrywkach, prawie wszystko przebiegało według przewidzianego scenariusza.

Piotrkowianin Piotrków Trybunalski wyszedł tak naładowany energią na mecz z Górnikiem, że bramkarz Marcin Schodowski już w 14. minucie poszedł na całość i dostał czerwoną kartkę po kontakcie z Ignacym Bąkiem. Damian Procho wyszedł jakby całe lato czekał na taką okazję - 15 interwencji dało impuls do bitki z zabrzanami. Nawet pomimo porażki gracze Piotrkowianina mogą chodzić po mieście z podniesionym czołem. Było na co popatrzeć. Jeśli od kogoś oczekiwano fajerwerków, to od Górników, ale na razie nie wystrzelali się, coś specjalnego chowają chyba na kolejne miesiące. Nie tak jak rok temu, kiedy od początku sezonu zachwycali, a brakło amunicji na fazę play-off.

W Piotrkowie sypały się iskry, w Puławach więcej działo się poza niż na samym parkiecie i nie uszło to uwadze Komisarza Ligi. Gracze Chrobrego usłyszeli pod swoim adresem mnóstwo obelg, interweniowali u delegata, a jeden z nich miał zostać opluty przez kibica. Sprawa jest w toku i na tym poprzestańmy. Rzekome chamstwo i wulgarne przyśpiewki lepiej przemilczeć. Nie ma się też co rozwodzić nad samym meczem, Azoty zasłużyły na sukces i basta. 

Mnóstwo zdrowia zostawili ci maluczcy Superligi, Pogoń i Arka. Szczecinian pobudzili doświadczeni Paweł Krupa i Mateusz Zaremba, choć akurat decydującą bramkę rzucił Dawid Krysiak, w dodatku na 4 sekundy przed końcem zaryzykował w obronie i uniemożliwił rzut na remis. Arka vel Spójnia jako jedyna nie posmakowało jeszcze punktów w tym sezonie. 

Spotkania ligowych potęg po prostu się odbyły. Przecięta Wisła bez problemu uporała się z Wybrzeżem, PGE VIVE przekonało się, że "dziesiątka" kielczan to i tak za dużo jak na średniaków Superligi. Zagłębie przegrało mecz w szatni, Miedziowi wyszli bez wiary w powodzenie swojej misji i mistrzowie Polski mogli zwijać interes w przerwie, w międzyczasie doglądając rywalizacji. I tak pewnie jeszcze z 15 razy w sezonie.

PGNiG Superliga (4. kolejka):

Zagłębie Lubin - PGE VIVE Kielce 26:35 (12:19) ---> RELACJA

Sandra Spa Pogoń Szczecin - Arka Gdynia 20:19 (9:9) ---> RELACJA

Orlen Wisła Płock - Energa Wybrzeże Gdańsk 38:27 (17:14) ---> RELACJA

Piotrkowianin Piotrków Trybunalski - NMC Górnik Zabrze 26:28 (12:14) ---> RELACJA

Energa MKS Kalisz - SPR Stal Mielec 29:28 (14:11) ---> RELACJA

MMTS Kwidzyn - KPR Gwardia Opole 26:27 (13:12) ---> RELACJA

KS Azoty Puławy - Chrobry Głogów 34:26 (15:9) ---> RELACJA

PGNiG Superliga

#DrużynaMZRPZpkPpkBramkiPkt
1.PGE VIVE Kielce440000126:8312
2.Orlen Wisła Płock440000124:8612
3.KS Azoty Puławy32010077:716
4.Zagłębie Lubin32010086:816
5.MMTS Kwidzyn32010077:756
6.KPR Gwardia Opole420200111:1126
7.Energa MKS Kalisz32010083:846
8.NMC Górnik Zabrze32010084:876
9.Chrobry Głogów31020083:813
10.Energa Wybrzeże Gdańsk31020079:883
11.Sandra Spa Pogoń Szczecin41030097:1173
12.Piotrkowianin Piotrków Tryb.30030073:890
13,Grupa Azoty Tarnów30030071:870
14.SPR Stal Mielec30030071:1010

Czy Energa MKS Kalisz to jak dotąd największe rozczarowanie sezonu?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Komentarze (1):

  • FAN_MKS Zgłoś
    Nie no całym szacunkiem dla Stali, która gra naprawdę fajną pilkę- szczególnie Bartek Kowalczyk- kontrowersja żadna.Brak realnej szansy na bramke, sędzia ma sytuacje jak na tacy,jest
    Czytaj całość
    mniej jak metr od faulu,pozatym kontakt zachodzi na około 12 metrze. Z perspektywy trybun upadek był troche aktorski. Sedziowie w tym meczu rozdawali dużo dwójek za mniejsze przewinienia więc jeżeli coś by bylo gwizdneli by.

    Komentarze (1)

    PRZEJDŹ NA WP.PL