Najnowsze Wyniki/Kalendarz
PAP/EPA / GUILLAUME HORCAJUELO / Na zdjęciu: Alex Dujshebaev

Liga Mistrzów: Alex Dujshebaev show! PGE VIVE pokonało obrońców tytułu!

Aneta Szypnicka
Aneta Szypnicka
Szczypiorniści PGE VIVE dopisali na swoje konto kolejne dwa punkty. Kielczanie pokonali na wyjeździe graczy Montpellier HB 29:26. Jednym z bohaterów spotkania był zdobywca dziesięciu trafień Alex Dujshebaev.

Zadanie kielczan było niełatwe - na terenie rywali mierzyli się z aktualnymi mistrzami Europy. Powodów do optymizmu było jednak sporo - podopieczni Tałanta Dujszebajewa prezentują ostatnio bardzo dobrą formę, natomiast Francuzi w tej edycji Ligi Mistrzów nie zdołali zdobyć żadnych punktów, a na dodatek, w spotkaniu przeciwko żółto-biało-niebieskim, wystąpili bez liderów Jonasa Truchanoviciusa, Michaela Guigou i Diego Simoneta.

W składzie kielczan zabrakło natomiast Marko Mamicia, a także leczących poważne urazy Władisława Kulesza i Mariusza Jurkiewicza.

Mistrzowie Polski zaliczyli bardzo udany start. Duża w tym zasługa Vladimira Cupary, który rozgrywał chyba swój najlepszy dotychczas mecz w barwach PGE VIVE. Serb bronił piekielnie ważne piłki i dawał dużo spokoju kieleckiej defensywie. Dzięki niemu przyjezdni mogli także poszaleć w ataku, co szybko odbiło się na wyniku - kielczanie już w pierwszej fazie pojedynku odskoczyli na cztery bramki, a później taką przewagę utrzymywali. 

Momentami spotkanie przybierało nieco zwariowany obrót - na parkiecie było sporo choasu, a szczypiorniści obu ekip prześcigali się w popełnianiu błędów i strat. W tym zamieszaniu lepiej radził sobie jednak polski zespół, którym doskonale dowodził Alex Dujshebaev. Hiszpan po trzydziestu minutach gry miał na swoim koncie sześć bramek, ale nie tylko jego rzuty wprawiały w zachwyt. Rozgrywający kolejny raz udowadniał, że jest niezwykle wszechstronny i potrafi się odnaleźć w każdym miejscu na boisku. W końcówce pierwszej połowy szczypiorniści z Montpellier zdołali odrobić część strat i na przerwę mistrzowie Polski schodzili prowadząc dwoma oczkami (16:14). 

Na początku drugiej partii gospodarze chcieli pójść z kielczanami na wymianę ciosów, ale mistrzowie Polski błyskawicznie przejęli kontrolę nad przebiegiem gry. Francuzi popełniali sporo błędów, mieli też dużo problemów ze skutecznym wykończeniem akcji. Znów kilka piłek odbił Cupara i po dziesięciu minutach żółto-biało-niebiescy mieli już przewagę pięciu trafień. 

Gospodarzy to jednak nie zrażało. W szeregi przyjezdnych wkradło się nieco dekoncentracji, ich czujność została uśpiona, przez sześć minut nie byli w stanie zdobyć bramki, a szczypiorniści Montpellier to wykorzystali i w tym czasie czasie rzucili się do zmniejszania strat. Pięć bramek szybko stopniało do dwóch i kielczanie znaleźli się w trudnym położeniu. 

Końcówkę gracze Dujszebajewa rozegrali jednak z mistrzowskim spokojem, zwyciężyli 29:26 i mogli się cieszyć z kolejnych dwóch punktów. 

Liga Mistrzów, 3. kolejka:

Montpellier HB - PGE VIVE Kielce 26:29 (14:16)

Montpellier HB: Gerard, Portner - Afgour, Bingo, Bonnefond 1, Bos, Causse, Faustin, Grebille 2, Porte 4, Richardson 6, Shebib 2, Soussi 5, Villeminot 4, Kavticnik 1, Pettersson 1

PGE VIVE: Cupara Ivić - Jurecki 1, Aguinagalde 2, Jachlewski 2, Janc 5, Lijewski, Moryto 1, Cindrić 2, Fernandez 3, D. Dujshebaev, Karalek 3, A. Dujshebaev 10

ZOBACZ WIDEO PGNiG Superliga: Stachera mógł zdobyć gola sezonu! Efektowne odpowiedzi Energi MKS-u

Najlepszym zawodnikiem spotkania był:

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Komentarze (27):

  • Krzysztof_WP Zgłoś
    Brawo. Fajny mecz, a ubiegłoroczni triumfatorzy nawet przez chwilę nie zagrozili.
    • z Tumskiego Wzgórza Zgłoś
      Vardar prędzej czy później spuchnie. Mają na chwilę obecną tylko trzech solidnych rozgrywających, a i Borozana czeka wkrótce operacja. RNL też jedzie praktycznie na trójce
      Czytaj całość
      Mensah-Andy- Peterson.Kadrowo faworytem do wygrania grupy powinni być Madziarzy, ale tam brak mentalności zwycięzcy, czego efektem jest beznadziejny start.
      • hbll Zgłoś
        Sztuką i umiejętnością wielkich drużyn jest wygrywać nawet wówczas, kiedy nie idzie. VIVE właśnie tego dokonało i to na wyjeździe, na boisku osłabionego, ale jednak obrońcy
        Czytaj całość
        tytułu. Tak samo jak wielu, mi też nie podobała się gra VIVE. Obrona mało agresywna, która nie radziła sobie z szybkimi graczami Montpellier. W ataku bezradny, jakby przemęczony Jurecki, nieskuteczny Cindrić, bezproduktywny K. Lijewski i blado wyglądający Aginagalde. Szczególnie z Jureckim był problem, bo nie miał go kto zmienić, a ewidentnie Michał nie miał siły grać i nic mu nie wychodziło. Rzut obok bramki w 2-giej połowie po słabym koźle wyglądał jak złożenie broni. Ale chyba każdy zawodnik może mieć gorszy dzień czy okres, więc pewnie za tydzień Jurecki znów będzie liderem.Na szczęście dalej w doskonałej formie jest Alex Dujszebajew. W zasadzie co rzucał, to wpadało. On w ataku i Cupara w bramce wygrali dla VIVE ten mecz. Do tego błyskotliwi Janc oraz Karalek - ich gra musi się podobać, bo oprócz skuteczności, są niesamowicie efektowni. Generalnie VIVE wydaje się być, mimo tych osłabień, dużo mocniejsze niż w ubiegłym sezonie. Jeśli dołączą wreszcie zniennicy dla Cindricia i Jureckiego to atak powinien być kompletny. Z tyłu trochę gorzej, ale wczoraj Cupara pokazał, że jednak bramka wcale nie musi być najsłabszą pozycją w drużynie.
        Wszystkie komentarze (27)

        Komentarze (27)

          Wszystkie komentarze (27)
          PRZEJDŹ NA WP.PL