Najnowsze Wyniki/Kalendarz
Polka Aleksandra Zych (w środku) oraz Sarah Iversen (z prawej) i Kathrine Heindahl (z lewej) z Danii PAP / Munas Dabbur / Na zdjęciu: Polka Aleksandra Zych (w środku) oraz Sarah Iversen (z prawej) i Kathrine Heindahl (z lewej) z Danii

ME 2018: deja vu. Polki obnażone przez Dunki

Marcin Górczyński
Marcin Górczyński
Powtórzył się scenariusz z inauguracji. Polskie szczypiornistki zagrały bardzo źle w ataku, obijały duńską bramkarkę i przegrały 21:28. Awans do dalszej fazy ME 2018 wisi na włosku.

Niełatwo pozbierać się po takim zawodzie jak wyraźna porażka z Serbkami 26:33. Niedawne sukcesy w sparingach, m.in. z Dunkami, odeszły w niepamięć. W głowie został obraz fatalnych 20 minut, które pogrążyły nasz zespół.

Trener Leszek Krowicki odpowiadał na zarzuty o nadmierne eksploatowanie pierwszej siódemki i słabiutką postawę w ataku, zawodniczki musiały wykrzesać z siebie pokłady energii i umiejętności. Niestety, udawało się tylko okazjonalnie. Było nawet gorzej niż na inaugurację albo to kwestia siły rywalek. 

Podcięte skrzydła

Koleżanki próbowała poderwała Adrianna Płaczek. Nie powtórzył się bezbarwny występ z Serbkami, na początku skuteczność czołowej bramkarki ligi francuskiej dochodziła do 50 proc. Karolina Kudłacz-Gloc i Monika Kobylińska urozmaicały rozegranie, atak nie szwankował tak jak na inaugurację. Nie sam wynik 6:4, a gra dawała powód do optymizmu.

Stare grzechy wróciły bardzo szybko, i to ze zdwojoną siłą. Wymuszone akcje i przede wszystkim mnóstwo przegranych pojedynków z Sandrą Toft. Bramkarka nie musiała wiele robić, skrzydłowe obijały ją z wymarzonych pozycji, rzucały czytelnie albo niecelnie. Bilans z narożników - 2/7 - był tragiczny. Stąd dziewięć minut przestoju i rosnący dystans.

Nasze szczypiornistki traciły dystans nawet w przewadze liczebnej. Dunki obnażały bierność w obronie, a aktywniejsze wyjście skończyło się brutalnym faulem Karoliny Kochaniak na Anne Mette Hansen i czerwoną kartką po obejrzeniu zajścia na nagraniu. 

O dziwo, mizerny kwadrans z zaledwie jedną bramką na koncie nie zamknął drogi do zwycięstwa, bo Dunki też nie zachwycały. Po polskiej stronie brakowało jednak armat, nie można było opierać się wyłącznie na Kudłacz-Gloc i Kobylińskiej. Kogoś takiego jak Kristina Jorgensen, ostrzeliwującą Płaczek z daleka.

Egzekucja

Drugi raz się nie upiekło. Męczarnie w ataku w końcu zemściły się. Polki zrobiły z Toft bohaterkę. Wystarczyło, że rywalka stała w bramce, a większość piłek była w jej zasięgu. 16 obron na 33 rzuty - przy tak przeraźliwie niskiej skuteczności nie da się wygrać na żadnym poziomie, a co dopiero w mistrzostwach Europy.

Ogrom nieudanych akcji aż bił po oczach. Bezlik strat, kolejne przejrzyste wybory i multum pudeł. Nie mogło skończyć się inaczej niż wysokim prowadzeniem Dunek, momentami dochodzącym do 10 bramek. 

Jedna dobra akcja i kolejne błędy. Właściwie brak bramek po szybkich wznowieniach i kontrach. Bezradność, potęgowana przez pojawiający się kryzys fizyczny. Kosmiczna liczba niewykorzystanych okazji. Przestały pomagać bramkarki, piłka co rusz wpadała do siatki. Ostatnie minuty były jedynie okazją do ciułania goli, które mogą jeszcze mieć znaczenie w ME 2018. 

Iskierka nadziei

Polkom pozostaje czekać na mecz Serbek ze Szwedkami. Zwycięstwo tych pierwszych oznacza, że w trzecim spotkaniu Biało-Czerwone zagrają o awans. Sukces Skandynawek może zamknąć drogę do awansu z grupy. To o tyle istotne, że udział w kolejnej rundzie zapewni lepsze rozstawienie w grze o MŚ 2019. 

ME 2018, grupa D (2. kolejka):

Polska - Dania 21:28 (9:11)

Polska: Gawlik (1/5 - 20 proc.), Płaczek (8/31 - 26 proc.) - Achruk, Drabik 3, Grzyb 2, Janiszewska, Kobylińska 7/4, Kudłacz-Gloc 4/3, Matuszczyk 1, Rosiak 2, Sobiech, Kochaniak, Wołoszyk, Zych 1, Łabuda 1
Karne: 7/9
Kary: 2 min. (Sobiech)
Czerwona kartka: Kochaniak (za faul)

Dania: Toft (16/33 - 48 proc.), Reinhardt (3/7 - 43 proc.) - Pedersen, Iversen 2, Hansen 3, Woeller 4, Heindahl 1, Grigel, Offendal, Nielsen 4, Tranborg 1, Hylleberg 1, Jorgensen 5, Jensen 5, Dornoville de la Cour 2, Hojlund
Karne: 0/1
Kary: 12 min. (Nielsen, Hansen - po 4 min., Heindahl, Jorgensen - po 2 min.)

Sędziowie: Peter Horvath, Balasz Marton (Węgry)

ME 2018 kobiet, grupa A

#DrużynaMZRPBramkiPkt
1Serbia320184:734
2Szwecja320174:734
3Dania320183:804
4Polska300369:840


ZOBACZ WIDEO PGNiG Superliga: Derby Trójmiasta dla Wybrzeża. Arka nie dała rady

Czy Polki pokonają Szwedki?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Komentarze (27):

  • jurek50 Zgłoś
    Trener: gramy Veszprem. Zawodniczka: a co to jest!!!!!!! I wszystko w temacie.
    • jestescienajlepsze Zgłoś
      Mnie natomiast ciekawi co wydarzyło się na pierwszym czasie wziętym przez trenera. trener : "gramy Veszprem...."zawodniczka : " a co to jest ? "Ludzie o co tu chodzi ???? Dodatkowo taka
      Czytaj całość
      ilość błędów własnych na takiej imprezie jak Mistrzostwa Europy to przecież totalna masakra, bez skrzydeł też meczu nie wygramy niestety.Widzę jeden plus tej sytuacji - mam nadzieję, ze po przegranym trzecim meczu pan krowicki wyleci z posady trenera reprezentacji szybciej niż się tam znalazł. A może zaskoczy wszystkich i pokaże jaja odchodząc sam ? No chyba, że podobają mu się takie darmowe, krajoznawcze wycieczki - w końcu w wakacje pewnie znowu czeka Japonia !
      • Grzymisław Zgłoś
        Po przejrzeniu oficjalnej statystyki Polki mają drugi raz zapisane ledwie 14 straconych piłek. To możliwe? Przecież wydaje się w każdym meczu, że jest tego przeszło 20, i to
        Czytaj całość
        pamiętając, że rzuty za bramkę się liczą jako rzuty, nie straty. Choć są oficjalne, to nie pierwszy raz wydają mi się bardzo podejrzane wpisane tam liczby, jak również podział rzutów między pozycjami, pusta(w obu drużynach) rubryka rzutów po rozerwaniach, a takowe klasyfikowane jako ze skrzydła.Zawiodła skuteczność, zawiodła obrona(przede wszystkim na bocznych pozycjach, ale któż by tego nie wiedział, że akurat to trzeba przeciw Polkom wykorzystać?!), po dobrym początku również bramkarki.Niewiele dało się poradzić, w przeciwieństwie do reprezentacji Serbii, w obecnej dyspozycji Dania była po prostu za silna, nie do pokonania. Zupełnie nie było na czym oprzeć walki o wygraną.A dlaczego została odpuszczona walka o niewysoką przegraną? Nawet, gdy dawno było po meczu - wciąż bardzo słaba obrona i trzymana bez przerwy na boisku, popełniająca błąd za błędem Kinga Achruk. Wiem, że jest ciężko z rozgrywającymi, tym bardziej po urazie Romany Roszak, ale Kinga znów jest bez formy na mistrzostwach, co nie jest żadnym zaskoczeniem, bo nie zachwycała w lidze. Do tego jej rola w obronie jest ogromnie przeceniona. Przegranie tego meczu różnicą 3-4 bramek uważam, że było możliwe. I to też jest problem. Brak walki do końca. I tutaj nie jest sztab jedynym winnym ze swoim przywiązaniem do trzymania tych samych piłkarek, brakiem skutecznej strategii obronnej(choćby takiej hazardowej typu odpuszczenie niepewnych rzutów rywalek z środka w nadziei, że bramkarka obroni jakby już się pojawił, reagowanie tylko na zarysowany schemat na rzut bocznej po nabiegu do środka, inaczej przesuwanie w ciemno do boku, by uniknąć rozerwania na dwójkach, lub wyizolowania skrzydłowej i rzutu z I linii), na ofensywną oczywiście nie liczę, ale także podstawowe zawodniczki. Rezerwowe nie, bo ponownie nie grały za dużo. Kiepska skuteczność skrzydłowych trochę przesadna, a żeby było więcej rzutów na tej pozycji, to oczywiście trzeba bardziej zespołowego ataku. 6 kar dla Dunek, tylko jedna + jedna dyskwalifikacja dla Polek. Biorąc pod uwagę, że Dunki są szybkim zespołem, to kilka kar mogłoby wpaść tylko za spóźnione ataki z boku na rzucającą. Nie było tych kar nie dlatego, że było w obronie czysto, tylko nie było dość fizycznej walki! Z meczu z Serbią dało się wiele wyciągnąć wniosków, a z tego nie, bo rywal był za dobry i mimo kiepskiego początku zrobił swoje. Trudno doszukać się pozytywów w polskiej reprezentacji. Na pewno nie ma tego, czym wygrywały Szwecja ma bodaj najmocniejszy z grupowych rywalek środek obrony. To kolejna zła wiadomość, bo nawet specjalizujące się w atakowaniu strefy obronnej Karolina Kudłacz-Gloc i Monika Kobylińska potrzebują rozegrania pod rozerwania do zewnątrz, a jeśli się to udaje, to skuteczność pozostawia do życzenia, bo prócz nietrafionych rzutów zdarza się niemało fauli w ataku. Współpraca z kołową może być trudniejsza, a nasze skrzydłowe nie są pewnym punktem ataku. Nadzieja w szwedzkich bramkarkach, które z kolei nie są pewnym punktem swojej reprezentacji i w dalszej perspektywie w reprezentantkach Serbii. Przy takim wyniku, jaki padł dzisiaj w drugim meczu, nie ma realnej możliwości awansu z pozytywnym bilansem bezpośredniej rywalizacji między trzema zespołami. Jednak 13-te miejsce też ma swoją wartość i trzeba zagrać o zwycięstwo, czy chociaż remis. Jest możliwość, że akurat trafi się przysłowiowej ślepej kurze ziarno i pojawi się dodatkowa szansa w postaci tej 13-tej pozycji z bilansem bramkowym, bo każda grupa będzie mieć ostatni zespół z 3-ema porażkami. Jednak -14 z pierwszych spotkań to fatalna prognoza. Nawet w razie wysokiej przegranej w jutrzejszym meczu z Norwegią faworytkami w takim układzie będą Czeszki(raczej lepszy bilans z dwóch i spodziewany wyrównany mecz z Niemkami), a nawet mająca jeszcze trudniejszy zestaw rywalek Słowenia jest w lepszej sytuacji(-13 i ostatni mecz z mającymi zapewnione wszystko - awans z zachowanymi 4-ema punktami - Rosjankami).Chociaż nadzieje i oczekiwania były jak zwykle dużo większe, to 13-ta pozycja jest absolutnym planem minimum i ma ogromne znaczenie. Jej brak oznacza na >90% koniec(po 5-ciu latach) ciągłości występów na głównych imprezach mistrzowskich. Bo to taka różnica, że zamiast z Norwegią, czy Hiszpanią dwumecz o udział w MŚ będzie z innym przegranym w grupie(np. Słowenią), lub zespołem z kwalifikacji, a pomimo widocznej słabości na Euro, Polska byłaby tam wyraźnym faworytem.
        Wszystkie komentarze (27)

        Komentarze (27)

        ×
          Wszystkie komentarze (27)
          PRZEJDŹ NA WP.PL