Najnowsze Wyniki/Kalendarz
Bartosz Kowalczyk Newspix / Norbert Barczyk / PressFocus / NEWSPIX.PL / Na zdjęciu: Bartosz Kowalczyk

Obiecujący debiut. Bartosz Kowalczyk przeszedł weryfikację w kadrze

Marcin Górczyński
Marcin Górczyński
Do kadry seniorów awansował trochę z przymusu, po kontuzji Kamila Mokrzkiego wskoczył do składu. Bartosz Kowalczyk dał selekcjonerowi do myślenia, w reprezentacyjnym debiucie poradził sobie całkiem dobrze.

Grudniowe spotkania miały być okazją do sprawdzenia wyróżniającego się w Superlidze Kamila Mokrzkiego. Okazało się, że uraz kolana uniemożliwi środkowemu Gwardii Opole nie tylko debiut w kadrze, ale także prawdopodobnie na dłuższy czas wyeliminuje go z gry.

W tej sytuacji Piotr Przybecki dowołał Bartosza Kowalczyka, który pierwotnie znalazł się w składzie reprezentacji B. Innych alternatyw właściwie nie było - w 2. Bundeslidze przeciętnie radzi sobie Łukasz Gierak, Michał Potoczny przestał robić widoczne postępy w kadrze, na środku nie sprawdzili się wcześniej Mateusz Wróbel i Stanisław Makowiejew

22-latek, wypożyczony z Azotów Puławy do Stali Mielec, pozytywnie zaskoczył. Po kilku minutach półfinału 4 Nations Cup w Opolu (z Japończykami) zmienił bezproduktywnego Adriana Kondratiuka. Zabrał się za dowodzenie jakby rozgrywał w kadrze czterdziesty, a nie pierwszy mecz. Porozstawiał partnerów, rozprowadził kilka akcji od początku do końca. - Zagrał całkiem fajnie - oceniał trener Przybecki po spotkaniu rozstrzygniętym rzutami karnymi. 

- Była presja, nie mogło być inaczej. W końcu grałem u siebie przed pełnymi trybunami. Musiałem coś poczuć, ale to bardzo przyjemne uczucie - stwierdził środkowy Stali. 

ZOBACZ WIDEO: Fantastyczny mecz w Berlinie! Fuechse eliminuje "Lwy" z Pucharu Niemiec!

Polacy wygrali z Japończykami, a Kowalczyk zaczął finał z Rumunami od pierwszej minuty. Nie ustrzegł się błędów, nasłuchał się uwag od selekcjonera, był nieskuteczny, ale potrafił chociażby dograć do koła do Kamila Syprzaka, z czego rzadko korzystali jego poprzednicy na środku. - Niektóre rzuty były za szybko oddane. Trudno, zdarzył się błąd, ale najważniejsze, że wygraliśmy po karnych - komentował. 

- Niestety, było gorzej niż z Japończykami. Bartek musi się uczyć, reprezentacja to zupełnie inny poziom niż liga - przyznał Przybecki. 

Przełomem w jego karierze okazało się wypożyczenie do Mielca. W Stali grał od deski do deski, rzucił 70 bramek w 13 meczach, jest piątym strzelcem Superligi. To tyle, ile przez dwa poprzednie sezony w Puławach. Do Azotów trafił w 2015 roku, przeważnie był numerem trzy na swojej pozycji po Krzysztofie Łyżwie i Piotrze Masłowskim. 

- Taki był zamysł klubu, miałem zacząć grać. Cieszę się, że tak to wyszło. Znalazłem uznanie w oczach trenerów i postaram się ich nie zawieść - zapowiedział. 

W następnych testach poziom trudności pójdzie w górę. 3 stycznia Polacy rozpoczną turniej w Hiszpanii z udziałem gospodarzy, Białorusinów i Saudyjczyków.

Czy Bartosz Kowalczyk powinien dostawać kolejne powołania?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Komentarze (3):

  • miki Zgłoś
    A tymczasem Lipka przestaje być trenerem i prawdopodobnie zawodnikiem Stali. Zastępcą ma być... Tomasz Sondej... Czyli raczej dużo zmian nie będzie.
    • róża czerwona Zgłoś
      Zachodzi pytanie czy Kowalczyk jest już gotowy na poważne granie (na codzień przeciętna żeby nie powiedzieć słaba Stal), i czy jest zawodnikiem o wyższym poziomie sportowym od Wróbla i
      Czytaj całość
      Makowiejewa ????Ale fajnie ze dostaje swoje szanse i się ogrywa...
      • miki Zgłoś
        Kowalczyk nie gra w Stali od deski do deski. Bez przesady. Cuzić też ma swoje minuty. Odnośnie Kowalczyka sam mam mieszane odczucia. Z jednej strony potrafi zagrać nieszablonowo i
        Czytaj całość
        skutecznie, a z drugiej pod presją popełnia takie szkolne błędy, że głowa mała. Na pewno ma jeszcze czas, aby ustabilizować swoją głowę i lepiej radzić sobie z sytuacjami stresowymi. Jeżeli nie ma presji chłopak gra super. Bodajże w 2015 roku Stal wyeliminowała Azoty z PP. Wyeliminowała po absurdalnej decyzji Kowalczyka, która wymyślił, że na 10 sekund przed końcem meczu odda rzut prawie ze skrzydła sprzed obrońcy. Nie było sygnalizacji gry pasywnej, rzut obroniony, kontra i bramka gwarantująca awans. Po prostu zgłupiał - zdarza się był młody. 3 lata później Stal ma do odrobienia jedną bramkę, ostatnie sekundy meczu w Kaliszu i Bartek nie łapie bardzo prostej piłki celnie podanej od partnera. Strata i po szansie na karne. Podobnie w meczu Stali z Kwidzynem. Jest remis, sekundy do końca meczu, ma wjazd na szósty metr, a w najgorszym wypadku pojedynek 1 na 1 to podaje do Mochockiego, który rzuca sprzed dwóch obrońców. W kadrze też wyglądał na bardzo stremowanego, ale oczywiście nie ma się co dziwić. To jednak kadra narodowa, a nie ligowe granie. Uważam, że dopóki Kowalczyk nie zacznie dobrze grać pod presją wyniku trudno będzie mu wskoczyć na wyższy poziom. Jeżeli nie ma presji wyniku to na prawdę wygląda super. Może dlatego nie przebił się w Azotach, bo trenerzy widzieli, że pod presją nie radzi sobie najlepiej? Oby poradził sobie z tym aspektem i wróci do Azotów będąc lepszym zawodnikiem.

        Komentarze (3)

        ×
        PRZEJDŹ NA WP.PL