Najnowsze Wyniki/Kalendarz
Alex Dujshebaev (z lewej) PAP/EPA / GEORGI LICOVSKI / Na zdjęciu: Alex Dujshebaev (z lewej)

Liga Mistrzów. Vardar Skopje - PGE VIVE Kielce: szalony mecz na remis

Aneta Szypnicka
Aneta Szypnicka
Podziałem punktów zakończyło się spotkanie 7. kolejki Ligi Mistrzów, w którym szczypiorniści PGE VIVE zmierzyli się na wyjeździe z Vardarem Skopje. Kielczanie zremisowali z Macedończykami 28:28.

Szalony, szybki, nieprzewidywalny i przede wszystkim dziwny - taki był sobotni mecz. Dokładnie taki sam jak przygotowania obu ekip do tych zawodów. Obie drużyny przed spotkaniem miały sporo problemów - podróż kielczan do Skopje trwała ponad szesnaście godzin, zamiast na obiad mistrzowie Polski dotarli na kolację, nie przeprowadzili zaplanowanego treningu, na domiar złego gdzieś po drodze linie lotnicze zgubiły ich bagaże. W szeregach Macedończyków też trwała walka z czasem - ostateczni wyszli na parkiet mocno osłabieni - z powodu urazów nie wystąpili Dainis Kristopans i Christian Dissinger.

Żółto-biało-niebiescy zaczęli nieco niefortunnie, gospodarze niesieni gorącym dopingiem szybko rzucili się do budowania przewagi. Bez strzelb w drugiej linii musieli radzić w inny sposób - zdejmowali bramkarza i starali się grać kombinacyjnie. 

Kielczanie nie utrudniali im zbytnio zadania. Brakowało im pary w ataku, obrona grała bez przekonania, Wolff nie błyszczał. Skopijczycy nie prezentowali nic nadzwyczajnego, a jednak to wystarczało, by sukcesywnie powiększać prowadzenie. Gospodarze wycofywali bramkarza, ale defensywie mistrzów Polski brakowało czujności i dokładności, więc kielczanie nie byli w stanie zrobić rywalom krzywdy. 

Czytaj też: Hit z Syprzakiem i Jureckim dla PSG

Tałant Dujszebajew szybko stracił cierpliwość i poprosił o czas dla PGE VIVE. Nic w tym jednak dziwnego - minął dopiero kwadrans meczu, jego zawodnicy przegrywali już 5:10, a co gorsze wyglądali na naprawdę zagubionych. Rozmowa z trenerem przyniosła błyskawiczny efekt - kielczanie uważniej zaczęli zachowywać się w obronie, przytomnie kilka razy wyłuskali piłkę z rąk rywali, wyprowadzili kontrataki i rzucili cztery trafienia z rzędu. Macedończycy szybko poczuli oddech na plecach i ich pewność siebie nieco osłabła. 

ZOBACZ WIDEO Stacja Tokio #9: Artur Mikołajczewski. Powrót z zaświatów

Nie zwolniło natomiast tempo meczu - gra bez bramkarza wreszcie przestała się opłacać gospodarzom. Blaż Janc był bezwzględny, wykorzystywał każdą stratę skopijczyków i trafieniami na pustą bramkę napędzał swoją drużynę. W 26. minucie po takiej akcji Słoweńca mistrzowie Polski prowadzili 15:14. 

Czytaj też: Dinamo Bukareszt już poza zasięgiem Wisły Płock

Macedończycy jednak nie odpuścili, od piekielnie mocnego uderzenia rozpoczęli drugą połowę i zanim kielczanie zdążyli się obejrzeć, znowu tracili do gospodarzy cztery trafienia. Czas jednak działał na korzyść żółto-biało-niebieskich. Skopijczycy byli coraz bardziej zmęczeni, a szczypiorniści z Kielc wykorzystywali każde ich potknięcie. I znów ogromne zaangażowanie i mocna walka się opłaciły - przyjezdni doprowadzili do remisu, poszli za ciosem i tym razem to oni odskoczyli na trzy oczka.

Bezpieczna przewaga? Nie z takim rywalem, nie przy takiej publiczności i z pewnością nie w tym meczu. Gracze Vardaru wykrzesali z siebie ostatek sił, sercem i charakterem doprowadzili do remisu i na dwie minuty przed ostatnią syreną walka rozgorzała się na nowo. W końcówce żadna z drużyn nie potrafiła przechylić szali zwycięstwa na swoją stronę, doskonałą okazję ze skrzydła zmarnował Mariusz Jurkiewicz, ale na szczęście dla kielczan w ostatniej akcji pomylili się też gospodarze. Spotkanie zakończyło się remisem po 28. Rewanż już za tydzień w Hali Legionów.

Liga Mistrzów, 7. kolejka: 

Vardar Skopje - PGE VIVE Kielce 28:28 (17:16)

Vardar: Ghedbande, Kugis, Kizkij - Stoiłow 4, Kukułowski, Dimitrioski, Sikosek-Pelko 2,  Atman 3, Skube 7, Kałarasz 3, Cupić 6, Dibirow 2, Sziszkarjew 1, Gorpiszyn

PGE VIVE: Wolff, Kornecki - Vujović, Karacić 3, A. Dujshebaev 5, Pehlivan, Aguinagalde 1, Janc 7, Lijewski, Jurkiewicz 1, Kulesz 4, Fernandez Perez 6, Karalek 1, Guillo.

Najlepszym zawodnikiem spotkania był:

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Komentarze (37):

  • K_i_b_i_c Zgłoś
    Kolejny mecz gdzie Alex trzyma wynik. Nakrywa czapką Karacica.Po cholerę trzyma tego Wolfa jak mu mie idzie ???
    • unabomber Zgłoś
      Co do Angela. Po którymś rzucie wracając pod bramkę wg. mnie było widać uraz na jego twarzy.Kulesh też raz upadł z piłką w ręce tak że serce zadrżało. Chyba Jurkiewicz czy
      Czytaj całość
      Jurecki M. podobnie kontuzje złapali.
      • unabomber Zgłoś
        Suma sumarum, dla mnie mecz przegrany przez trenera. Wolffowi nie idzie a i tak trzyma go na boisku przez ponad 30 minut. Skube robi co chce na początku, można spróbować 5+1
        Czytaj całość
        bronićKaralek w obronie słabo, w ataku to samo, a ma dwóch kołowych w zanadrzuPehlivan wszedł ładnie między obrońców, ale rzucił w bramkarza, to już nie powąchał później boiska, etc.No i oczywiście przerwy w grze, Dujszebajew to chyba tylko 1 czas wykorzystał, to jest dopiero porażkaSam mecz, jako widowisko do oglądania - dramat. Granie przez 60 minut z 7ką w polu, w takim stylu jak wczoraj Vardar, odbiera przyjemność z oglądania spotkań. Rzucanie co chwila do pustej bramki, to raczej nie jest piłka ręczna jaką chce się oglądać.No i zabieg z Karacicem, czy tylko chcieli go uhonorować czy jest trochę go rozbić emocjonalnie, nie wiem, ale podczas hymnu LM było widać, że nim targają emocje.
        Wszystkie komentarze (37)

        Komentarze (37)

          Wszystkie komentarze (37)
          PRZEJDŹ NA WP.PL