Najnowsze Wyniki/Kalendarz
zawodnik Orlenu Wisły Płock Niko Mindeghia (z lewej) i Oskar Bergendahl (z prawej) z duńskiego GOG PAP / Piotr Augustyniak / Na zdjęciu: zawodnik Orlenu Wisły Płock Niko Mindeghia (z lewej) i Oskar Bergendahl (z prawej) z duńskiego GOG

Liga Mistrzów: bolesne pożegnanie z fazą grupową. Orlen Wisła przegrywa w Szwecji

Bartek Choinkowski
Bartek Choinkowski
Odmłodzona Orlen Wisła Płock porażką kończy zmagania w grupie D Ligi Mistrzów. Nafciarze przegrali w Szwecji z IFK Kristianstad 20:24 (9:15).

IFK od początku narzuciło swój styl gry. Dobra postawa Richarda Kappelina w bramce, perfekcyjna skuteczność Valtera Chrintza i gospodarze trzymali Wisłę na dystans 3 - 4 bramek. Inna sprawa, że Nafciarze grali w eksperymentalnym składzie - do Szwecji poleciało czterech młodych zawodników. Luz, spowodowany pewnym drugim miejscem w grupie i awansem do baraży, był aż nadto widoczny w grze wicemistrzów Polski. 

Płocczanom brakowało skuteczności. Z dobrych pozycji pudłowali Mikołaj Czapliński, Igor Źabić i niezawodny ostatnimi tygodniami Niko Mindegia. Hiszpan kilkukrotnie wjeżdżał w obronę IFK jak w masło, ale nie był w stanie pokonać doświadczonego Kappelina. 36-latek w pierwszej połowie odbijał co drugą piłkę, czym napędzał kontry swoich kolegów. A te podopieczni Ljubomira Vranjesa bez litości wykorzystywali i do przerwy prowadzili 15:9.

Czytaj także: Terzić może odejść z Telekomu Veszprem

W drugiej połowie niewiele się zmieniło. Płocczan dalej leczył w bramce Kappelin, gracze Wisły nie mogli znaleźć sposobów na świetnie dysponowanego golkipera IFK. Xavier Sabate próbował rotować składem, dużo minut dostał Ondrej Zdrahala. Czech nie dał jednak oczekiwanego impulsu. Ba, momentami rozgrywający wyglądał na kompletnie zagubionego. Na próby nie trafił w środę ani razu.

ZOBACZ WIDEO Doktor Pernitsch nadal pracuje ze skoczkami. "Spełniliśmy wszystkie jego warunki"

Nie wszystko jednak aż tak złe w grze Wiślaków. Na słowa uznania zasłużyli Ziga Mlakar i Przemysław Krajewski. Słoweniec był najlepszym strzelcem swojego zespołu, a w całym meczu ustąpił tylko młodemu Chrintzowi. Z kolei reprezentant Polski zaliczył kilka bardzo dobrych przechwytów w obronie - inna sprawa, że rzadko kiedy udało się je skutecznie wykończyć. Pod koniec meczu między słupkami obudził się jeszcze Adam Morawski, dokładając kilka ładnych parad.

Czytaj także: Zagłębie lepsze od Torus Wybrzeża!

Na niewiele się to jednak zdało. Rozleniwieni momentami Nafciarze przegrali z wybieganym zespołem IFK na zakończenie fazy grupowej. Nie zmienia to jednak nic w układzie tabeli - Orlen Wisła Płock awansuje do baraży z drugiego miejsca. Dla graczy z Kristianstad jest to koniec przygody z LM w tym sezonie.

Liga Mistrzów, grupa D, 10. kolejka

IFK Kristianstad - Orlen Wisła Płock 24:20 (15:9)

IFK: Larsson, Kappelin - Nyfjall 4, Henningsson 1, Ocvirk 1, Gudmundsson 4, Hallen, Ehn 2, Birkefeldt, Einarsson 2, Jurmala, Chrintz 10 (4 k), Halen, Jaballah
Karne:
4/4
Kary:
4 min. (Einarsson, Jurmala - po 2 min.)

Wisła: Morawski, Kozłowski - Stenmalm, Zdrahala, Matulić 3 (1 k), Ruiz, Góralski, Piechowski 1, Mierzwicki, Krajewski 2, Żabić, Kowalski, Czapliński 3, Mindegia 1, Mlakar, 7 Jankowski
Karne:
1/2
Kary:
4 min. (Stenmalm, Piechowski - po 2 min.)

Kto był najlepszym zawodnikiem meczu?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Komentarze (24):

  • Miasto mistrzów - Kielce Zgłoś
    Przynajmniej dali zarobić ludziom, kurs na gospodarzy był ponad 3. A przegrana była pewna patrząc nawet na skład. Dzięki za łatwy zarobek.
    • endriu122 Zgłoś
      Jak żałosny musi być "kibic"który porażkę swojej drużyny określa......." wykonaniem zadania".Czy jest to debil a może idiota.
      • Mariusz7 Zgłoś
        Kolejny raz kompletnie nie rozumiem poczynań Sabate. Gość ma chyba jakąś chorą ambicję, która fatalnie wpływa na decyzje w sprawie rotacji. Bierze do Szwecji grupę młodych
        Czytaj całość
        chłopaków widać, że podstawowi zawodnicy grają bez zaangażowania, a ten ich trzyma na parkiecie, a tych dzieciaków trzyma jak w klatce. Przecież oni by tam biegali za dwóch czy trzech, a ten mecz pamiętaliby do końca życia i byłby niesamowitym kopem motywacyjnym do jeszcze cięższej pracy i co to za różnica, czy przegraliby 24:20, czy 24:16? Myślę, że Sabate to naprawdę dobry trener, ale przez swoją chorą ambicję nie pokaże tego póki nie zmieni swojego podejścia do tematu.
        Wszystkie komentarze (24)

        Komentarze (24)

        ×
          Wszystkie komentarze (24)
          PRZEJDŹ NA WP.PL