Najnowsze Wyniki/Kalendarz
Natalia CzerwonkaGetty Images / Maddie Meyer / Na zdjęciu: Natalia Czerwonka

Komentator TVP zdziwiony panczenistkami. "Nie potrafię pojąć pewnych decyzji"

Szymon Łożyński
Szymon Łożyński
Polskie panczenistki zawiodły na IO w Pjongczangu. Rozczarowany ich formą był Piotr Dębowski, komentator łyżwiarstwa w Telewizji Polskiej. - Przygotowanie drużyny do startu olimpijskiego jest totalnie niezrozumiałe - powiedział.

Biało-Czerwone najbardziej zawiodły w wyścigu drużynowym. W nim zajęły dopiero 7. miejsce, a już po biegu eliminacyjnym nie ukrywały irytacji na siebie.

- Z przykrością trzeba stwierdzić, że atmosfera popsuła się wśród naszych zawodniczek - podkreślił Piotr Dębowski w rozmowie ze swoim redakcyjnym kolegą Aleksandrem Dzięciołowskim i dodał: - Dla mnie przygotowanie żeńskiej drużyny do startu olimpijskiego jest totalnie niezrozumiałe. Nie potrafię pojąć pewnych decyzji trenerskich i zawodniczych. Zabrakło porozumienia.

Co ciekawe Polki także we wcześniejszych latach nie zawsze rozumiały się idealnie.

- Doświadczone panczenistki, które tworzyły medalową drużynę w Vancouver i Soczi, były indywidualistkami, które nie zawsze chodziły tą samą drogą. Przed igrzyskami tworzyły jednak monolit i potrafiły się porozumieć. Teraz tego nie było i trudno mi powiedzieć dlaczego. Próbowałem rozmawiać na ten temat. Wersje jednak są tak różne, że ja nie ośmieliłbym się powiedzieć, gdzie jest prawda. Jak zwykle zapewne leży po środku - powiedział komentator Telewizji Polskiej. 

Mimo nieudanego startu w Korei Południowej przyszłość polskich panczenów wcale nie musi przedstawiać się w czarnych barwach. 

- Wśród zawodniczek i zawodników nastąpi zmiana pokoleniowa. Najbardziej doświadczeni odejdą, a wejdzie młodzież. Trzeba zatem pomyśleć o mądrym systemie. Skoro mamy kryty tor, to trzeba pomyśleć skąd wziąć pieniądze - zwrócił uwagę Piotr Dębowski. 

Indywidualnie z polskich panczenistek najlepszy wynik na IO w Pjongczangu uzyskała Natalia Czerwonka, która była dziewiąta na 1500 metrów.

ZOBACZ WIDEO Skoczkowie narciarscy powitani na Okęciu. Stefan Horngacher był pod wrażeniem

Czy w 2022 roku polska drużyna panczenistek zdobędzie medal na IO w Pekinie?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Komentarze (6):

  • Alex Skoczek Zgłoś
    Otóż to właśnie... "Trzeba pomyśleć o systemie i skąd wziąć pieniądze". Własnie ów "system" jest w polskim wydaniu największym problemem i hamulcem. Bo kto tworzy owe systemy?
    Czytaj całość
    Głównie stary beton, leśne dziadki i sitwy znajomków, pociotków, które zrobiły ze związków sportowych dojne krowy dla samych siebie. W takim "systemie" nie ma miejsca na nadmierne i "niepotrzebne" wydatki na sportowców. Najpierw działacze muszą mieć dobrze. Delegacja i samolot LOTu za granicę ma pierwszeństwo. Potem widzimy, że jedzie 1-2 zawodników, trener i ew. serwisant, ale dwa razy więcej działaczy. I oni nie śpią byle gdzie.
    • ZSZ Zgłoś
      Czytając artykuł mam wrażenie, że Panowie redaktorzy nie do końca rozumieją specyfikę łyżwiarstwa szybkiego. Bieg drużynowy, to tylko jedna z konkurencji a nie dyscyplina. Zawodniczki
      Czytaj całość
      przygotowywały się przede wszystkim do startów indywidualnych. W poprzednich latach prezentowały wyrównany poziom w biegach na 1500 i 3000m, co pozwoliło im z marszu tworzyć równą drużynę. W obecnych ZIO wysoką formę prezentowała Czerwonka, ale znacznie słabsza była Bachleda. Niestety w biegu drużynowym najważniejsza jest dyspozycja najsłabszego ogniwa drużyny. Ewentualny błąd przygotowań mógł polegać jedynie na braku określenia priorytetów: czy najważniejsza jest drużyna, czy tez starty indywidualne. Ale tutaj pojawił się inny problem, PZŁS dopuścił do indywidualnych przygotowań każdej z naszych pań (osobne zgrupowania i trenerzy), a to wykluczało porządne przygotowania do biegu drużynowego.
      • Yu Mi Zgłoś
        jeździli szybciej jak nie było toru.Może trzeba go burzyć ?
        Wszystkie komentarze (6)

        Komentarze (6)

        PRZEJDŹ NA WP.PL