Najnowsze Wyniki/Kalendarz

Prawda o Polsce według Smilena Mlyakova

Wojciech Święch
Wojciech Święch
Smilen Mlyakov w tym roku wzmocnił szeregi zespołu Domex Tytan AZS Częstochowa. Bułgar w swojej ojczyźnie uznawany jest za bardzo inteligentnego człowieka, potrafiącego mówić to, co naprawdę myśli. W niedzielę w portalu DeltaNews.bg opublikowano wywiad ze wspomnianym siatkarzem. Niektóre jego wypowiedzi mogą wzbudzić pewne kontrowersje w Polsce.

Smilen Mlyakov w tym roku zdobył z Itasem Diatec Trentino mistrzostwo Włoch. Jednak Bułgar zdecydował się przenieść do drużyny Domex Tytan AZS Częstochowa. Siatkarz w udzielonym wywiadzie ujawnił, dlaczego zdecydował się na grę w naszym kraju.

- Z wielu powodów przeniosłem się do Cżęstochowy. Byłem drugim atakującym z małą szansą na grę. Teraz mam okazję występować w podstawowym składzie. Ponadto zespół bierze udział w Lidze Mistrzów, która daje możliwość pokazania się. Po trzecie kwestie finansowe, a nie są one na ostatnim miejscu. Warunki pod tym względem są tutaj dosyć dobre. W świecie interesów my sportowcy jesteśmy najemnikami i gramy za pieniądze - stwierdził Bułgar, który został zapytany też o pierwsze wrażenia dotyczące PlusLigi.

- Nie jest w ogóle prawdą, że jest tak jak we Włoszech. Jeśli chodzi o poziom oraz subtelność siatkówki, porównywanie włoskiej i polskiej ligi jest bezpodstawne. Wygląda to lepiej niż w Bułgarii, lecz tylko z tego powodu, iż w Polsce - również w sporcie - dostępne są większe środki finansowe. Różnice biorą się też z pracy w tym kraju trenerów z Włoch i Argentyny bądź innych, zagranicznych specjalistów od przygotowania fizycznego - powiedział Mlyakov, który nie omieszkał wspomnieć także o częstochowskiej drużynie.

- Mamy jedną gwiazdę, Zbigniewa Bartmana, który uważa, iż wie wszystko o siatkówce. Trener Radosław Panas nie śmie mu zwracać uwagi. Kiedy ja to zrobię, wówczas kolega nie odzywa się do mnie przez dwa dni. Młodzi zawodnicy popełniają mnóstwo głupich błędów w wyniku, czego przegraliśmy dwa spotkania w ekstraklasie - z Politechniką Warszawską oraz Skrą Bełchatów - ujawnił atakujący, który został ponadto zapytany o cele na bieżący sezon.

- Dyrektor sportowy klubu, Ryszard Bosek, jest bardzo inteligentnym człowiekiem. Zdobył on z reprezentacją Polski mistrzostwo olimpijskie i świata, więc zna się bardzo dobrze na siatkówce. Wie on, iż po tych transferach, które poczyniono w lecie, będzie trudno walczyć ze Skrą Bełchatów, Resovią Rzeszów oraz Jastrzębskim Węglem. Będziemy próbować wejść do najlepszej czwórki ekstraklasy i pokazać się dobrze w Lidze Mistrzów - stwierdził siatkarz. W elitarnych rozgrywkach LM będzie on musiał wystąpić przeciwko dawnemu klubowi - CSKA Sofia. Drużynę tą prowadzi trener Aleksandr Popow, którego zawodnik bardzo dobrze zna.

- Dla mnie CSKA nie będzie nigdy byłym zespołem. Zawsze będę się czuł związany z tą drużyną, mam ją w sercu. Jednak, kiedy chodzi o pracę, nie ma litości. Przede wszystkim jestem profesjonalistą i muszę zarabiać pieniądze bez żadnego emocjonalnego zaangażowania - powiedział Mlyakov, który odniósł się również do szans klubu z Częstochowy w Lidze Mistrzów.

- Nie jestem dobry w przewidywaniu, lecz Iraklis Saloniki jest faworytem. Mój zespół, CSKA Sofia oraz Fenerbahçe Stambuł prezentujemy ten sam poziom, więc wszystko się może zdarzyć - wyraził swoje zdanie Bułgar.

na Facebooku.

Komentarze (8):

  • 100% Zgłoś
    Każdy będzie mówił że Bartmana trzeba kopnąć w tyłek tylko że nikt tego nie zrobi... Jak myślicie dlaczego ? Odpowiedź jest dość prosta.
    • akneleh Zgłoś
      a ja już od początku jak tylko bartman wrocil do kraju mowilam ze to niezle ziolko - koles uwaza sie za wszechwiedzacego bo byl w lidze tureckiej i wloskiej a przeciez taki mlody - szkoda
      Czytaj całość
      tylko ze nikt nie doda ze czesto grzal ławe poza tym sposob w jaki sie wypowiada juz wiele o nim mowi - jest zarozumialy i przydalby sie ktos kto kopnął by go dobrze w cztery litery
      • sss Zgłoś
        majka 15 wiadereczko łopatka i do piaskownicy:)
        Wszystkie komentarze (8)

        Komentarze (8)

        PRZEJDŹ NA WP.PL