Najnowsze Wyniki/Kalendarz

AZS bez szans z Resovią - relacja z meczu Asseco Resovia Rzeszów - AZS Częstochowa

Tomasz Stawarski
Tomasz Stawarski
Pomimo wyrównanej walki w pierwszym secie, w kolejnych partiach AZS Częstochowa nie potrafił nawiązać wyrównanej walki z rozpędzoną Resovią. Ostatecznie przegrał 0:3 i do domu wraca bez punktów.

Z powodu kontuzji Krzysztofa Ignaczaka, jego miejsce zajęli młody Mateusz Masłowski oraz Nikołaj Penczew, którzy zmieniali się na zasadzie przyjęcie-obrona.

Od początku pierwszej partii gra była bardzo wyrównana. Żadna z drużyn nie mogła wypracować sobie większej przewagi (8:7). W oczy rzucały się natomiast błędy popełniane na zagrywce przez gospodarzy. Do drugiej przerwy technicznej obraz spotkania praktycznie się nie zmienił. Świetnie w drużynie przyjezdnych spisywał się Michał Kaczyński, natomiast w Resovii prym wiódł Olieg Achrem (15:16). Tuż po time-outcie w polu serwisowym pojawił się Dawid Murek, dzięki któremu rzeszowianie mieli problemy z wyprowadzeniem akcji i stracili kilka "oczek" (16:19). W końcówce częstochowianie prowadzili już nawet 23:20, jednak as serwisowy Jochena Schoepsa oraz atak w taśmę Murka wyrównały stan seta (23:23). Chwilę potem punkt bezpośrednio z zagrywki zdobył Achrem, a partię atakiem zakończył Paul Lotman, który wcześniej zmienił nieskutecznego Petera Veresa (27:25).

Drugą partię zdecydowanie lepiej rozpoczęła drużyna Resovii, która dzięki świetnej grze Jochena Schoepsa na pierwszą przerwę techniczną schodziła z prowadzeniem 8:5. Z każdą kolejną akcją mistrzowie Polski oddalali się podopiecznym Marka Kardosa. U gospodarzy zaczęła funkcjonować obrona, blok i przede wszystkim zagrywka (12:6). Na drugą przerwę techniczną rzeszowianie schodzili już z prowadzeniem 16:9 i nic nie zapowiadało, aby coś miało się w tym secie zmienić. Do końca partii rozpędzona Asseco Resovia, w której do gry włączył się Paul Lotman tylko powiększała przewagę. Set zakończył się wynikiem 25:16.

Trzecią odsłonę lepiej rozpoczęli częstochowianie, którzy dzięki wysokiej skuteczności w ataku Michała Kaczyńskiego wyszli na prowadzenie 3:1. Szybko jednak tą przewagę stracili. Na pierwszą przerwę techniczną przyjezdni - przez spore błędy w przyjęciu i problemy z pierwszym atakiem - schodzili już z jednopunktową stratą. Do drugiego time-outu gra toczyła się "punkt za punkt". Do gry w zespole z Częstochowy włączył się Dawid Murek, który razem z Michałem Kaczyńskim równoważył ataki świetnie grających Paula Lotmana i Jochena Schoepsa (16:15). Jednak do końca partii mistrz Polski nie oddał już prowadzenia gościom. Seta skończył blokiem Piotr Nowakowski (25:23). Resovia wygrała 3:0 i w dobrych nastrojach przystąpi do spotkania z Jastrzębskim Węglem w LM.

Asseco Resovia Rzeszów - AZS Częstochowa 3:0 (27:25, 25:16, 25:23)

AZS: Marcyniak, Murek, Kaczyński, Hebda, Vesely, Kozłowski, Piechocki (L) oraz Kaźmierczak, Buczek, Bednorz.

Resovia: Nowakowski, Achrem, Schoeps, Drzyzga, Perłowski, Veres, Masłowski (libero), Penczew (libero) oraz Lotman. 

MVP: Fabian Drzyzga

Jesteśmy na Facebooku. Dołącz do nas!Na Twitterze też nas znajdziesz!

Liga Typerów PlusLigi SportoweFakty.pl - odsłona VII

Kto twoim zdaniem zakończy fazę zasadniczą na pierwszym miejscu w tabeli?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

na Facebooku.

Komentarze (10):

  • Martinez1047 Zgłoś
    Meczu nie widziałem, ale patrząc ze statystyk można być zadowolonym. Dobra skuteczność środkowych. Może dyspozycja w ataku Schoepsa czy Achrema mogła być lepsza. Lotman, który grał
    Czytaj całość
    cienko cały sezon miał 43% w ataku + niezłe przyjęcie. Niech jescze potwierdzi dyspozycję z kimś z wyższej półki. Ciekawe kto wyjdzie we wtorek, on czy Veres. Fajnie że Schoeps zagrał. Dużo bardziej go wolę niż Konarskiego. Może martwić natomiast forma Veresa, który miał być jednym z hitów transferowych PlusLigi a tymaczasem zawodzi. Ogólnie w miarę pewne zwycięstwo na pewno podbuduje przed ważnym meczem we wtorek z Jastrzębskim Węglem.
    • lysy30 Zgłoś
      Mistrz jest tylko jeden!!! SOVIA!!!!!!!!!!
      • stary kibic Zgłoś
        Może nie wszyscy kibice przychodzą - ale w Rzeszowie byli i nawet byli słyszalni - nie wiem czym zawodnicy sobie zasłużyli na obojętność kibiców, a pisząc o czołgu miałem na myśli
        Czytaj całość
        rzemieślniczą grę bez fajerwerków, ale do bólu skuteczną. Chłopaki na parkiecie pokazali się z jak najlepszej strony, żebyś widział jakie obrony mieli, jak fruwali do piłek, które rzeszowianie uznawali za skończone. Oni zasługują na dobrych kibiców.
        Wszystkie komentarze (10)

        Komentarze (10)

        PRZEJDŹ NA WP.PL