Najnowsze Wyniki/Kalendarz

Gdańszczanie mają sposób na Trójkolorowych - relacja z meczu ZAKSA Kędzierzyn-Koźle - Lotos Trefl Gdańsk

Karolina Biesik
Karolina Biesik
Siatkarze Lotosu Trefla Gdańsk po raz drugi w sezonie znaleźli sposób na pokonanie podopiecznych Sebastiana Świderskiego. Żółto-czarni zwyciężyli 3:1 i umocnili się na 3. pozycji PlusLigi.

Mecz "rozpędzonej" ZAKSY Kędzierzyn-Koźle oraz rewelacyjnie spisujących się od początku sezonu gdańszczan zapowiadane było jako najciekawszy pojedynek 15. kolejki PlusLigi. Kędzierzynianie przystępowali do spotkania z wielką chęcią wzięcia odwetu za porażkę, której doznali w Gdańsku na początku pierwszej fazy rozgrywek. - Myślę, że w każdym z nas będzie też chęć dodatkowej mobilizacji, bo na wyjeździe przegraliśmy gładko 0:3, po słabej grze. Siatkarze z Gdańska to wykorzystali, zaprezentowali się dobrze, więc na własnym terenie będziemy chcieli im się zrewanżować - mówił przed sobotnim starciem Dominik Witczak.


Już pierwsza piłka sobotniego pojedynku zwiastowała zacięte widowisko. Długą, obfitującą w liczne obrony akcję, wygrali goście po pojedynczym bloku ustawionym przez Sebastiana Schwarza. Kędzierzynianie największe zagrożenie stwarzali, gdy w polu zagrywki meldował się Dick Kooy. Atomowe serwisy Holendra pozwoliły drużynie z Opolszczyzny na objęcie prowadzenia 6:5. Po pierwszej przerwie technicznej problemy Lotosu Trefla Gdańsk z przyjęciem zagrywki jeszcze się pogłębiły, co w znacznym stopniu utrudniało gdańskiemu rozgrywającemu kreowanie szybkiej gry. Przy wyniku 15:11 gra gospodarzy się zacięła. Podopieczni Andrei Anastasiego ograniczyli błędy własne, zdobyli pięć "oczek" z rzędu i to oni schodzili na drugą przerwę techniczną przy minimalnym prowadzeniu. W zaciętej końcówce inauguracyjnej odsłony więcej zimnej krwi zachowali żółto-czarni. Piłkę setową precyzyjnym atakiem zakończył Murphy Troy, który podobnie jak w wielu poprzednich spotkaniach udowodnił, że w rozstrzygających momentach jest najpewniejszym ogniwem zespołu znad morza.

Drugi set rozpoczął się od serii błędów zawodników z Kędzierzyna-Koźla. Trener Sebastian Świderski bardzo szybko, bo już przy stanie 0:4, wykorzystał jedną z przysługujących mu przerw. Czas wzięty przez szkoleniowca gospodarzy nie wybił z rytmu gdańszczan, którzy kończyli akcje z coraz większą płynnością oraz swobodą. Marco Falaschi korzystał z dokładnego przyjęcia kolegów i z niezwykłą łatwością raz po raz gubił blok rywali. Niemoc kędzierzynian zmusiła trenera Świderskiego do roszady na pozycji rozgrywającego: Pawła Zagumnego zastąpił Nimira Abdel-Aziza. Zmiany personalne dokonywane po stronie gospodarzy nie przyniosły jednak zmiany oblicza wydarzeń zachodzących na boisku. Żółto-czarni zwyciężyli drugą partię bez żadnych problemów 25:16.

Siatkarze Lotosu Trefla Gdańsk po raz drugi w sezonie pokonali kędzierzynian Siatkarze Lotosu Trefla Gdańsk po raz drugi w sezonie pokonali kędzierzynian
Kędzierzynianie podrażnieni swoją postawą w drugiej partii, kolejną odsłonę rozpoczęli z "wysokiego C" błyskawicznie obejmując prowadzenie 4:1. W ekipie gospodarzy, w przeciwieństwie do poprzednich setów, zaczął funkcjonować blok. Jeszcze przed pierwszą przerwą techniczną siatkarze z Opolszczyzny dwukrotnie zatrzymali na siatce Troya. Każda kolejna zakończona powodzeniem akcja przywracała pewność siebie podopiecznym trenera Świderskiego. Wysoka przewaga ZAKSY Kędzierzyn-Koźle zbudowana na początku partii, zaczęła się niebezpiecznie zmniejszać, gdy w polu serwisowym pojawił się Falaschi (15:13). Jednak chwilowy przestój kędzierzynian został przerwany przez van Dijka, który popisał się precyzyjnym atakiem w dziewiąty metr. Co nie udało się gdańszczanom przy serwisie Falaschi, udało się gdy na zagrywce zameldował się Troy: Lotos Trefl Gdańsk doprowadził do remisu po 19. Ostatnie piłki partii należały jednak do gospodarzy spotkania, którzy zwyciężyli 25:22 i przedłużyli swoje szansę na wywalczenie punktów w sobotniej potyczce.

Czwarty set rozpoczął się od identycznego rezultatu jak partia poprzednia, jednak tym razem na błyskawiczne prowadzenie 4:1 odskoczyli żółto-czarni. W głównej mierze przyczyniła się do tego znakomita postawa Mateusza Miki na lewym skrzydle. Gdańszczanie na własne życzenie szybko roztrwonili przewagę: Schwarz dwukrotnie nie skończył ataku, a Falaschi nie wykorzystał przechodzącej piłki. W środkowej części seta gra toczyła się punkt za punkt, a kibice zgromadzeni w kędzierzyńskiej hali byli świadkami prawdziwej, męskiej wymiany ciosów. Obaj rozgrywający nie unikali rozdzielania piłek do swoich środkowych, co utrudniało odczytywanie gry blokującym po obu stronach siatki. W końcowych fragmentach seta pełnię swoich możliwości zaprezentowali podopieczni trenera Anastasiego, którzy po raz drugi w sezonie pokonali siatkarzy ZAKSY Kędzierzyn-Koźle.

ZAKSA Kędzierzyn-Koźle - Lotos Trefl Gdańsk 1:3 (24:26, 16:25, 25:22, 22:25)

ZAKSA Kędzierzyn-Koźle: Gladyr, Zagumny, Kooy, Ruciak, van Dijk, Kaźmierczak, Zatorski (libero) oraz Witczak, Abdel-Aziz, Rejno, Loh

Lotos Trefl Gdańsk: Grzyb, Falaschi, Schwarz, Mika, Gawryszewski, Troy, Gacek (libero) oraz Stępień, Schulz, Ratajczak

MVP: Murphy Troy

na Facebooku.

Komentarze (5):

  • Todd Zgłoś
    Kooy niestety marnuje się w takiej drużynie jak Zaksa, po sezonie pewnie odejdzie do lepszej drużyny, oby został w PlusLidze, bardzo lubię tego Holendra
    • olbrot Zgłoś
      Zagadką dnia pozostaje co stało się w końcówce pierwszego seta ze zmianami, kiedy Nimir wszedł za Gumę. Usłyszałem dość przekonującą hipotezę, że ktoś pomylił tabliczki z
      Czytaj całość
      numerami i zamiast posłać Holendra na zagrywkę wysłaliśmy go na blok. Zagrywka Kaźmierczaka zakończyła się szybką krótką Lotosu i Guma już podnosił się z krzesełka. Ciekawe czy ta teoria jest słuszna i ,jeśli tak, to kto zawinił.Osobną sprawą, która obciąża konto Świdra, jest wejście Witczaka za van Dijka w końcówce I seta. Nie rozumiem kompletnie tego pomysłu - van Dijk co prawda w pierwszym secie raczej nie rokował swojego najlepszego występu w sezonie, ale wyjęcie z zamrażarki Witczaka w zamian za grającego nieźle Holendra to ryzykowny pomysł. No i nie dość, ze Guma nie posłał mu żadnej piłki to jeszcze Lotos na początku drugiego wybił Dominikowi z głowy siatkówkę(i przy okazji set został od razu przegrany).Mimo to mecz był na niezłym poziomie (wszyscy mieli wreszcie tydzień przerwy!!!) i pomimo porażki bardzo dobrze się bawiłem na hali :)
      • panda25 Zgłoś
        Stawiałem na trudną, ale wygrana ZAKSY, jednak Lotos pokazuje już stabilny poziom gry, co było widać w dwóch pierwszych setach. Rozluźnienie w efekcie przyniosło przegrany jeden set.
        Czytaj całość
        Kędzierzynianie nie mają jednak tylu pewnych zawodników, co drużyna z Gdańska. I choć Falaschi dzisiaj nie miał dnia to jednak i Schwarz, i Mika, i Troy, zrobili co do nich należało.
        Wszystkie komentarze (5)

        Komentarze (5)

        PRZEJDŹ NA WP.PL