Najnowsze Wyniki/Kalendarz
/ FIVB

PŚ siatkarzy: Iran dostarcza punkty potentatom, tym razem Włochom

Szymon Łożyński
Szymon Łożyński
Irańczycy po raz drugi z rzędu nie wygrali seta w starciu z europejską drużyną. Po porażce 0:3 z Rosją tym razem podopieczni Slobodana Kovaca musieli uznać wyższość Włochów, których środowa wygrana przybliżyła do igrzysk olimpijskich.

Włosi rywalizację w Osace rozpoczęli od bardzo ważnego pojedynku z reprezentacją Iranu. Po pięciu kolejkach podopieczni Gianlorenzo Blenginiego mieli na swoim koncie cztery zwycięstwa i tylko jedną porażkę. Ewentualny triumf nad azjatyckim zespołem pozwalał im utrzymać duże szanse na wyjazd na igrzyska olimpijskie. Z kolei Irańczykom po porażkach z reprezentacjami Polski, Argentyny i Rosji pozostała już tylko gra o prestiż i o dobre przygotowanie przed kontynentalnym turniejem kwalifikacyjnym do igrzysk olimpijskich.

Jeśli nawet podopieczni Slobodana Kovaca podeszli do tego meczu bez presji, to w premierowej odsłonie widowiska nie było tego widać. Brązowi medaliści igrzysk olimpijskich w Londynie od pierwszych akcji narzucili swój rytm. W spotkanie dobrze wszedł Osmany Juantorena. To w głównej mierze za sprawą jego udanych akcji Włosi prowadzili na pierwszej przerwie technicznej 8:3. W środkowym fragmencie seta do gry włączyli się także Filippo Lanza i Iwan Zajcew. Ten ostatni z każdą kolejną udaną akcją napędzał się w swojej grze i ostatecznie był najlepiej punktującym drużyny z Półwyspu Apenińskiego w pierwszej partii. Włosi wygrali ją 25:19, deklasując rywali w ataku (19-11).

Drugi set był już, tak jak spodziewano się przed pierwszym gwizdkiem sędziego, bardziej zacięty. Początek tej odsłony meczu nie wskazywał jednak na to. Znów od pierwszych akcji mocniej uaktywnił się Juantorena. Po jego punktowych atakach Włosi prowadzili 8:5. Trzypunktową przewagę Azzurri utrzymali do stanu 12:9. Wówczas Irańczycy zaczęli prezentować się lepiej w ataku, dołożyli do tego punktowy blok i zagrywkę, a po drugiej stronie siatki zaczęły pojawiać się błędy własne u rywali. Efekt? Minimalne prowadzenie azjatyckiej drużyny na drugiej przerwie technicznej (16:15). W końcowym fragmencie walka trwała niemal punkt za punkt. Jedynym wyjątkiem były najpierw dwa oczka z rzędu dla Irańczyków przy stanie 19:19, a następnie odrobienie tych strat przez Włochów. Ostatecznie partia zakończyła się triumfem kadry Italii. W decydujących akcjach znów nie zawiódł Iwan Zajcew.

Atakujący włoskiej drużyny po dwóch setach miał na swoim koncie 16 punktów (fot. FIVB)Atakujący włoskiej drużyny po dwóch setach miał na swoim koncie 16 punktów (fot. FIVB)
Gra Irańczyków zmieniła się na lepsze m. in. dzięki roszadzie na pozycji rozgrywającego. Jeszcze w pierwszej partii Mir Saeida Marouflakraniego zastąpił Mehdi Mahdavi. W trzecim secie zmiana została utrzymana, a tym razem to Irańczycy poza pierwszymi czterema akcjami zaprezentowali się lepiej od rywali na początku partii. Skuteczna gra w ataku, poparta dobrą dyspozycją w bloku (zatrzymanie m. in. Zajcewa) pozwoliła im prowadzić trzema punktami (12:9). Włosi szybko uruchomili jednak swój największy atut, a więc zagrywkę. Przyjmujący irańskiej drużyny mieli problemy z odebraniem serwisów z wyskoku rywali i roztrwonili całą przewagę (15:15). Decydujące akcje dla losów seta i meczu miały miejsce przy stanie 18:18. Wówczas kontrę bardzo mocnym atakiem skończył Juantorena, a w kolejnej akcji pomylił się środkowy Adel Gholami. Od tego momentu sprawy w swoje ręce wziął Zajcew. Jego kolejne skuteczne zbicia z prawego skrzydła pozwoliły Włochom utrzymać dwupunktowe prowadzenie, wygrać partię i cały pojedynek.

Włochy - Iran 3:0 (25:19, 25:23, 25:21)

Włochy: Giannelli (2), Piano (2), Zajcew (26), Buti (1), Juantorena (19), Lanza (7), Colaci (libero) oraz Sottile, Antonov, Anzani (1)

Iran: Ebadipour (6), Marouflakrani, Eraghi (13), Gholami (4), Ghafour (9), Mirzajanpour (1), Marandi (libero) oraz Ghaemi (7), Mahdavi (5), Mahmoudi (1)

MVP: Iwan Zajcew

Który z siatkarzy bardziej poprowadził Włochów do triumfu nad Iranem?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

na Facebooku.

Komentarze (0):

Komentarze (0)

PRZEJDŹ NA WP.PL