Najnowsze Wyniki/Kalendarz

PŚ: Tunezyjczycy postraszyli Amerykanów

Krzysztof Sędzicki
Krzysztof Sędzicki
Reprezentacja Stanów Zjednoczony wciąż jest niepokonana w tegorocznym turnieju o Puchar Świata. W pierwszym meczu dnia Amerykanie pokonali Tunezję 3:0.

Do meczu drużyna prowadzona przez Johna Sperawa przystępowała z bilansem 7 zwycięstw i brak porażek, natomiast ich przeciwnicy - z dokładnie odwrotnym. Nietrudno było zatem wskazać faworyta pierwszego piątkowego spotkania.

Pierwsze dwa sety miały spodziewany przebieg. W okolicach pierwszej przerwy technicznej ekipa USA budowała sobie wysoką przewagę i pilnowała jej do samego końca. W pierwszej partii - gdy prowadziła 18:13 - świetną serię na zagrywce zanotował David Smith, co sprawiło, że Tunezyjczycy do końca seta zdołali zdobyć tylko jeden punkt. 

W drugiej odsłonie drużyna z Afryki dotrzymywała kroku faworyzowanym rywalom tylko do stanu 10:10. Następnie sprawę w swoje ręce wziął Matthew Anderson i skończył kilka istotnych piłek. W ten sposób Amerykanie odnieśli zwycięstwo 25:19.

Najbardziej wyrównany był set trzeci. Praktycznie przez cały czas nielicznie zgromadzeni kibice w hali w Osace oglądali walkę punkt za punkt. To podopieczni Fethiego Mkaouara przejęli inicjatywę, a prym w ataku wiódł Hamza Nagga. Wszystko zmierzało do czwartego seta, gdyż Tunezja prowadziła 23:20 i 24:22, ale nie byli w stanie zakończyć tej partii zwycięstwem i doszło do gry na przewagi. Tunezyjczycy mieli łącznie 6 piłek setowych, ale to Amerykanie wyszli zwycięsko z tej batalii. Wygrali 29:27, a wystarczyła im do tego pierwsza - i jak się okazało - ostatnia piłka meczowa. 

USA - Tunezja 3:0 (25:14, 25:19, 29:27)

USA: Christenson (2), Sander (12), Smith (7), Anderson (22), Russell (3), Holt (10), E. Shoji (libero) oraz Lotman (5), K. Shoji, Watten (libero).

Tunezja: Jerbi (4), Karamosli (4), Agrebi (3), Kaabi (10), Moalla (3), N. Miladi (5), Korbosli (libero) oraz Nagga (10), M'rabet, M. Miladi (2).

MVP: David Smith (USA).

na Facebooku.

Komentarze (5):

  • Wino1901 Zgłoś
    Czytam sobie te komentarze i w sumie nie widzę tu szczególnej przewiny autora artykułu. Na jakim etapie jest Tunezja, a na jakim USA chyba wszyscy wiedzą, czy naprawdę ktoś, czytając,
    Czytaj całość
    że Tunezja postraszyła Amerykanów, mógł pomyśleć, że Ameryka straciła 2 sety? Sam fakt, że Amerykanie musieli grać na przewagi w 3 secie i Tunezja miała 6 piłek setowych, świadczy o sporym osiągnięciu dla tego zespołu. I w tym właśnie secie Tunezja, na miarę swych możliwości, postraszyła USA. Ja jestem zdziwiony, że Amerykanie do tego dopuścili. A co do naszej drużyny - patrząc na to jak gra Rosjan rozwija się z meczu na mecz, uważam, że mieliśmy szczęście, że trafiliśmy na nich na początku turnieju. Faktem jednak jest, że zarówno dla Rosjan, jak i dla nas, meczami sprawdzającymi poziom zespołów będą mecze z USA (zresztą tak samo meczami sprawdzającymi poziom Amerykanów będą mecze z Polską i Rosją). Moim zdaniem Włosi nie grają rewelacji, ale są zdolni urwać zwycięstwa Rosji czy Polsce, niemniej oceniam ich trochę niżej od wymienionych. Uważam zatem, że nasza reprezentacja miała trochę szczęścia grając mecz z Rosją na początku turnieju, ale też na 8 zwycięstw musiała sama zapracować. Mecz z Rosją nie wygrał się sam, a mecz z Iranem był moim zdaniem, dotychczas, najlepszym meczem tego turnieju. Wtedy to Irańczycy grali o wszystko i nikomu innemu nie postawili się tak bardzo jak w meczu z nami. Dwa pierwsze sety z nami zagrali na poziomie galaktycznym i myślę, że byli nie do ruszenia ani przez Rosjan, ani przez Amerykanów, ani przez Włochów. Oczywiście ktoś może powiedzieć, że to my pozwoliliśmy Iranowi tak zagrać i pozostałe zespoły po prostu na to nie pozwoliły, ale moim zdaniem niezwykle ważnym czynnikiem jest motywacja. W meczu z nami Iran grał o wszystko - Oni wiedzieli, że przegrywając tracą wszystko co ważne w tym turnieju (przecież nie ma punktów rankingowych), w meczu z Rosją, Włochami, USA już wiedzieli, że nie mają szans na awans do IO, więc pozostawała już tylko motywacja sportowa, ambicja. Gdy przerywali akcję, seta, mecz mieli świadomość, że w zasadzie niczego nie tracą. Uważam zatem, że w meczu z nami Iran zagrał swój najlepszy mecz turnieju, my też zagraliśmy swój świetny mecz. Podsumowując - uważam, że nie ma co obrastać w piórka, bo mamy tu jeszcze potężnych przeciwników, ale nie ma też co się samobiczować i krytykować, bo pozostawiliśmy w pokonanym polu równie mocne drużyny, a to oznacza, że jesteśmy tam gdzie powinniśmy być i w pełni na to zasługujemy...
    • Mossad Zgłoś
      Najlepiej bedzie jak sie sam Sedzicki postraszysz. Masakra.
      • Riorwar Zgłoś
        Jak zwykle to Anderson wykonał połowę pracy drużyny.
        Wszystkie komentarze (5)

        Komentarze (5)

        PRZEJDŹ NA WP.PL