Najnowsze Wyniki/Kalendarz

PŚ: Argentyna odniosła szóste zwycięstwo

Wiktor Gumiński
Wiktor Gumiński
Drużyna z Ameryki Południowej zgarnęła kolejne trzy punkty na Pucharze Świata, tym razem pokonując Kanadę po czterosetowej batalii.

Spoglądając na wyniki osiągnięte przez obie ekipy w pierwszych siedmiu meczach turnieju, za faworytów spotkania bezapelacyjnie uchodzili Argentynyńczycy. Podopieczni Julio Velasco wygrali bowiem aż pięć z nich, zaś Kanadyjczycy zaledwie dwa.

Nieco lepiej w mecz weszli co prawda zawodnicy Glenna Hoaga, rozpoczynając go od prowadzenia 7:4, lecz ich radość trwała bardzo krótko. Po argentyńskiej stronie, błyskawicznie sprawy w swoje ręce wziął bowiem Facundo Conte, ponownie występujący na pozycji atakującego. Parę udanych zagrań zawodnika PGE Skry Bełchatów pozwoliło jego zespołowi błyskawicznie dogonić rywala, a parę minut później to Argentyna wygrywała już 10:8. Jak gracze z Ameryki Południowej osiągnęli przewagę, tak już jej nie wypuścili. Kanadyjczykom nie można było odmówić woli walki, a świetną partię na środku rozgrywał Daniel Jansen Van Doorn. To jednak nie wystarczyło na powstrzymanie przeciwnika, prowadzonego do sukcesu przez duet Conte-Cristian Poglajen. Pierwszy set padł łupem Argentyńczyków, którzy zwyciężyli 25:21.

Po fatalnym początku drugiej odsłony w wykonaniu reprezentacji Kanady (0:5, 2:8) można było pomyśleć, że jej siatkarze są rozbici. Tymczasem okazało się, że nic bardziej złudnego. Tak fatalny start wyraźnie podrażnił ambicję ich gwiazdy Gavina Schmitta, który z akcji na akcję zaczynał się rozbudzać z początkowego marazmu. To właśnie kilka jego udanych zagrań pozwoliło Kanadyjczykom dogonić przeciwnika jeszcze przed drugą przerwą techniczna (15:15). Bohaterem końcowej części tej partii, obok atakującego, został także inny z kanadyjskich skrzydłowych, John Gordon Perrin. Podobnie jak Schmitt, przyjmujący również poczynał sobie coraz lepiej z piłki na piłkę, zdobywając punkty dla swojej drużyny w przełomowych momentach. Dzięki nim dwóm Kanada odwróciła losy partii, wygrywając 25:23.

Gavin Schmitt prezentował się w meczu z Argentyną bardzo nierównoGavin Schmitt prezentował się w meczu z Argentyną bardzo nierówno
Trzecia odsłona przyniosła ze sobą najwięcej emocji. Obie reprezentacje walczyły w niej zaciekle od początku do końca. W połowie seta trzypunktową przewagę (12:9) uzyskali kanadyjscy siatkarze, za sprawą udanej serii szybujących zagrywek w wykonaniu Jansena Van Doorna (3 asy z rzędu). Środkowy rozgrywał rewelacyjne zawody, mając na swoim koncie po trzech setach aż 18 punktów (10/13 w ataku, 5 bloków, 3 asy). Po stronie Argentyńczyków długimi fragmentami grę ciągnął wyłącznie Conte, lecz zdołali oni doścignąć rywali, wyrównując na 17:17, a następnie doprowadzając do nerwowej końcówki. W niej bardzo dobrze spisał się rezerwowy przyjmujący Ezequiel Palacios, który wyraźnie odciążył mocno eksploatowanego lidera. I to właśnie dżoker wywalczył dla swojej ekipy dwa ostatnie punkty, pieczętując tym samym triumf Argentyny 29:27.

Sukces ten sprawił, że południowoamerykańscy gracze wyraźnie złapali wiatr w żagle. Od pierwszych chwil w czwartej partii to oni znajdowali się na prowadzeniu, które konsekwentnie potrafili utrzymywać aż do ostatniego gwizdka. W ich szeregach nadal bardzo aktywny był Palacios, zaś na środku siatki swój potencjał zademonstrował Sebastian Sole. Z kolei wśród Kanadyjczyków ogromny spadek jakości w grze zanotował Schmitt, przez co zakończył spotkanie z bardzo słabą skutecznością w ataku - 29 procent (9/31). W trakcie ostatniej odsłony zastąpił go Steven Marshall, lecz wejście byłego gracza Transferu Bydgoszcz nie odmieniło już losów pojedynku. Set zakończył się wynikiem 25:22 dla Argentyny, która wciąż kontynuuje swoją dobrą postawę podczas Pucharu Świata.

Kanada - Argentyna 1:3 (21:25, 25:23, 27:29, 22:25)

Kanada: Sanders (4), Perrin (16), Duff (9), Jansen Van Doorn (20), Schmitt (11), Hoag (14), Lewis (libero) oraz Verhoeff, Schneider, Van Lankvelt, Winters, Bann (libero), Marshall (2).

Argentyna: Poglajen (13), Conte (24), Sole (14), De Cecco (3), Zornetta (3), Gauna (4), Closter (libero) oraz Garrocq (libero), Uriarte (1), Crer (5), Ramos (2), Palacios (11).

na Facebooku.

Komentarze (2):

  • Robson67 Zgłoś
    Ile Japończycy zapłacili, żeby PŚ był wciąż u nich? Przecież tam nikt tych meczy nie ogląda. Trybuny puste prawie. Zrobiliby PŚ w Polsce, to na każdym meczu byłby komplet widzów.
    • kristobal Zgłoś
      Argentyna już bliska zapewnienia sobie co najmniej 5. miejsca w PŚ - wygrana z Japonią da im 5.miejsce, kolejna wygrana tym razem z Włochami wywinduje ich na 4.miejsce, a komplet wygranych
      Czytaj całość
      (na koniec z USA) może dać podium PŚ, a przy korzystnych wynikach innych spotkań kwalifikację olimpijską

      Komentarze (2)

      PRZEJDŹ NA WP.PL