Najnowsze Wyniki/Kalendarz
WP SportoweFakty / Anna Klepaczko

Guillaume Samica: Czasami z Pawłem Zagumnym krzyczymy na siebie

Anna Bagińska
Anna Bagińska
Specjalnie dla portalu WP Sportowe Fakty Guillaume Samica opowiada o swojej przyjaźni z Pawłem Zagumnym, o tym jak mu się żyje w Warszawie i czy jego zdaniem można wskazać faworyta zbliżającego się turnieju kwalifikacyjnego do igrzysk olimpijskich.

WP Sportowe Fakty: Podobno zdecydował się pan przyjąć ofertę klubu z Warszawy ze względu na Pawła Zagumnego. Czy jak na razie jest pan zadowolony z podjętej decyzji?

Guillaume Samica: Oczywiście. Mogłem zaczekać, albo próbować szukać miejsca gdzie indziej. Przed sezonem, zanim podpisałem kontrakt, rozmawiałem z trenerem i to mnie przekonało, jestem w Politechnice Warszawskiej. Na co dzień nie jest łatwo, ponieważ do tej pory grałem w drużynach, które przede wszystkim wygrywały. Jest więc trochę trudno być w zespole, w którym nie grasz po to, by być zwycięzcą. Jednak po moim pobycie w Częstochowie w zeszłym sezonie, przyzwyczaiłem się do tego. Poza tym mieszkanie w Warszawie daje wspaniałą okazję do doświadczania życia.

Życie w Warszawie na pewno sporo rekompensuje.

- Po Kędzierzynie-Koźlu i Żorach, mieszkanie w Warszawie jest jak życie w Las Vegas. To po prostu jest przyjemność, że jak po meczu miałem dwa dni wolne, to mogliśmy pójść na przedświąteczny kiermasz na Stadionie Narodowym, potem przeszliśmy się Nowym Światem, poszliśmy do małej włoskiej knajpki w Centrum, wróciliśmy do domu i dzień minął błyskawicznie. W Kędzierzynie-Koźlu, jeśli chcesz coś zrobić, musisz wziąć samochód i pojechać gdzieś na Śląsk. Kiedy pięć razy już tam byłaś, to nie jedziesz już tam więcej. W Warszawie jest inaczej i to jest dobre dla psychiki, a ten aspekt w mojej dyscyplinie jest bardzo ważny.

Wspomniał pan, że Politechnika to nie jest klub, w którym walczy się o medale. I faktycznie, mieliście kiepski początek sezonu, ponieśliście cztery porażki z rzędu.

- Ale wygraliśmy pierwszy mecz w sezonie! Dlaczego dziennikarze zawsze wynajdują te negatywne aspekty? Tak, po dobrym początku, kiedy pokonaliśmy u siebie Cuprum Lubin, pojawił się problem.

Ale ostatnio wygrywacie, czyli go rozwiązaliście?

- I tak, i nie. Mogliśmy sięgnąć po trzy punkty w meczu z Asseco Resovią Rzeszów, szło także na zwycięstwo za trzy punkty w meczu z Lotosem Trefl Gdańsk. Może byłoby możliwe wywalczenie też jakiś punktów w meczu ze Skrą Bełchatów, ponieważ nie grali swoją typową wyjściową szóstką.

Nie da się ukryć, że w Politechnice pan i Paweł Zagumny jesteście dwoma najbardziej doświadczonymi zawodnikami. Czy młodsi koledzy w związku z tym proszą was o pomoc czy poradę?

- Oni słuchają. Miło się z nimi pracuje, ponieważ starają się zrobić to, co mówimy. Kiedy mówię my, mam też na myśli trenera. To świeżo upieczony szkoleniowiec, sam był zawodnikiem jeszcze kilka lat temu, ale dobrze się z nim pracuje, ponieważ daje także trafne rady. Myślę, że jest odpowiedni dla tak młodych siatkarzy. A oni słuchają, ale nie zadają pytań. Szanują starszych nawet bardziej niż na przykład w moim kraju, ale także się boją. Oni się przecież na początku sezonu bali Pawła Zagumnego. Myślę, że niektórzy z nich nadal się go boją. Ze mną jest inaczej, może dlatego, że po pierwsze nie jestem mistrzem świata, poza tym nie jestem Polakiem, ani moja twarz nie jest tak agresywna jak twarz Pawła.

Agresywna? Jego twarz jest raczej poważna.

- Wiele osób, niekoniecznie młodych i dotyczyło to także mojej rodziny, nie miało pojęcia, jaki on jest naprawdę. A potrafi być naprawdę zabawny. Nie mówi za dużo, ale kiedy już coś powie, to wszyscy umierają ze śmiechu. Ci młodzi zawodnicy są onieśmieleni jego reputacją, ale krok po kroku, są coraz bardziej na luzie, żartują sobie z nim. Wiem, że nie jest im łatwo, ponieważ też byłem na ich miejscu. Kiedy po raz pierwszy przyjechałem na zgrupowanie reprezentacji, też miałem problem, by rozmawiać z niektórymi zawodnikami. To jest także wpisane w historię sportu i myślę, że lepiej, gdy się dzieje w taki sposób, niż kiedy nie ma się szacunku dla nikogo i niczego.

na Facebooku.

Komentarze (1):

Komentarze (1)

×
PRZEJDŹ NA WP.PL