Najnowsze Wyniki/Kalendarz
PAP / Stanisław Rozpędzik

LŚ 2016: powtórka z Tokio. Polacy rozpoczęli Final Six od dreszczowca z Francją

Ola Piskorska
Ola Piskorska
W swoim pierwszym meczu turnieju finałowego Ligi Światowej w Krakowie reprezentacja Polski pokonała Francuzów, choć przegrywała już 0:2 w setach. W czwartek Polacy będą walczyć z Serbią w drugim meczu fazy grupowej.

Mistrzowie Europy już po raz szósty w tym sezonie stanęli na przeciwko mistrzów świata. Pięć pojedynków wygrali Francuzi, a jeden, podczas turnieju kwalifikacyjnego w Tokio, Biało-Czerwoni, dlatego faworytem meczu grupowego Ligi Światowej byli podopieczni trenera Laurenta Tillie.

W początkowych fragmentach meczu obie ekipy grały trochę nierówno i szukały swojego rytmu. Szybciej złapali go Polacy, którzy wyszli w dość nietypowym składzie, czyli z Dawidem Konarskim, Rafałem Buszkiem i Piotrem Nowakowskim. Po drugiej stronie siatki brakowało wciąż leczącego kontuzję Kevina Tillie. Najlepiej z całej drużyny Biało-Czerwonych grał Michał Kubiak i to jego skuteczne kontrataki i obrony dały gospodarzom kilkopunktową przewagę (19:15). W tym momencie trener Stephane Antiga zdecydował się na podwójną zmianę i wprowadził na boisko Fabiana Drzyzgę oraz Bartosza Kurka. Ta zmiana okazała się zupełnie nieudana i w połączeniu z serią doskonałych zagrywek Kevina Le Roux pozwoliła Francuzom doprowadzić do remisu, a potem wyjść na prowadzenie. Powrotna zmiana podwójna w polskiej drużynie już nie pomogła, bo rozpędzeni goście wygrywali każdą akcję. Seta zakończył asem serwisowym Nicolas Marechal.

Druga odsłona spotkania nie była wyrównana ani przez moment. Kolejny raz seryjnie pognębił polskich przyjmujących Le Roux i jego zespół miał już na pierwszej przerwie technicznej sporą przewagę. Dalej ona się tylko zwiększała, a Antiga wpuścił na boisko Mateusza Bieńka i Mateusza Mikę. Niewiele to zmieniło, bo gościom wychodziło wszystko, a prawie każdy z nich był ogromnym zagrożeniem w polu serwisowym dla rywali. Bardzo szybko było już 2:0 w setach dla mistrzów Europy.

Wszystko zapowiadało krótki mecz, ale Biało-Czerwoni nie spuścili głów. Sygnał do ataku dał Bieniek, który na rozpoczęcie trzeciego seta pokazał przeciwnikom, że on też umie zagrywać (3:0). Tak zaskoczył tym Francuzów, że zaczęli się mylić na potęgę we wszystkich elementach. A tymczasem Polacy z każdą akcja grali coraz lepiej, zupełnie nie przypominali siebie samych z poprzedniej odsłony (14:6). Bardzo dobrze, zwłaszcza w polu serwisowym, radził sobie, wcześniej mało widoczny, Rafał Buszek, a świetnie wspomagał go Konarski. Nagły przypływ dyspozycji u swoich kolegów bardzo skutecznie wykorzystywał Grzegorz Łomacz, który rozrzucał atak i udawało mu się gubić francuski blok. Za to cieniami samych siebie z poprzednich setów byli Antonin Rouzier i Earvin Ngapeth. Nic więc dziwnego, że skończyło się wysoką wygraną gospodarzy.

ZOBACZ WIDEO Rezende: Polacy? Będą jeszcze mocniejsi (źródło TVP)

W czwartej partii obie ekipy grały punkt za punkt i żadna nie uzyskała większej przewagi. Kubiaka zmienił Mika, który swoimi plasami i obijaniem bloku zamęczał rywali. Zapowiadała się zacięta druga połowa, zwłaszcza, że Francuzi pod presją zaczęli się mylić. Wszystkim przypomniał się mecz z Tokio, gdzie Polacy bronili piłek meczowych w trzecim secie, a ostatecznie wygrali w tie-breaku. Tymczasem Mika rozkręcał się z akcji na akcję, co dobrze wyczuł Łomacz i dawał mu coraz więcej piłek. Wracający po kontuzji kolana przyjmujący atakował tak różnorodnie, że obrona francuska była zupełnie zagubiona. W końcówce granej na przewagi lepsi okazali się Biało-Czerwoni i doprowadzili do piątego seta.

Decydująca odsłona meczu była najciekawsza dla kibiców nie tylko z powodu emocji, ale i wysokiego poziomu sportowego. Obie ekipy walczyły jak lwy o każdą piłkę, a wszyscy zawodnicy, może poza Rouzierem, dawali z siebie wszystko na boisku. Skuteczny atak Bieńka i blok na Rouzierze dały Biało-Czerwonym w końcówce cenne dwa punkty przewagi (13:11). W następnej akcji kolejny raz Polacy zatrzymali francuskiego atakującego i mieli piłki meczowe. Skuteczny atak Buszka w kontrze dał zwycięstwo gospodarzom.

W czwartek Polacy zagrają z Serbią, a Francuzi mają dzień odpoczynku.

Polska - Francja 3:2 (21:25, 17:25, 25:17, 28:26, 15:12)

Polska: Łomacz (1), Konarski (20), Kubiak (6), Buszek (9), Nowakowski (2), Kłos (13), Zatorski (libero) oraz Drzyzga, Kurek, Mika (12), Bieniek (6).

Francja: Toniutti (2), Rouzier (25), Ngapeth (16), Marechal (8), Le Roux (9), Le Goff (9), Grebennikov (libero) oraz Pujol, Rossard (3), Clevenot (2).

Ola Piskorska z Krakowa

na Facebooku.

Komentarze (9):

  • Wiesia K. Zgłoś
    Konarski jest o wiele lepszy niż Kurek aktualnie i tyle, a Możdżonka i jego bloku będzie nam brakowało. Antiga niby nie miał brać " za zasługi " ha,ha,ha... No to rzeczywiście -
    Czytaj całość
    Marcina za zasługi nie bierze, a już Piotra tak...
    • woj Mirmiła Zgłoś
      W Krakowie powtórka z Tokio, a w Rio mile widziana powtórka z Krakowa :D
      • marulek Zgłoś
        Bieniek 0/13 w bloku, Antiga chyba specjalnie nie daje szans dla Możdżona by nie zrobił mu obciachu ;) Ja wiem, że z blokiem trzeba się "urodzić", ale niech go - nie wiem - wyślą na
        Czytaj całość
        jakieś krókie przeszkolenie do "plażówki", bo to przestaje być śmieszne, "czasami" nawet przeszkadza innym w przemieszczaniu się na siatce.
        Wszystkie komentarze (9)

        Komentarze (9)

        ×
        PRZEJDŹ NA WP.PL