WP SportoweFakty

Najnowsze Wyniki/Kalendarz
Newspix / Rafał Rusek / Na zdjęciu: Paweł Zagumny

Co trzeba uzdrowić w Lidze Siatkówki Kobiet? Podpowiadamy prezesowi Pawłowi Zagumnemu

Michał Kaczmarczyk
Michał Kaczmarczyk
Prezes PLS Paweł Zagumny oglądał z bliska zmagania siatkarek w finałach Pucharu Polski i zapewne zastanawiał się, jak można poprawić poziom Ligi Siatkówki Kobiet. My także, dlatego postanowiliśmy podzielić się naszymi propozycjami.

1. Nowy sponsor tytularny ligi

Jeszcze w 2013 roku nagroda dla zwycięzcy kobiecego Pucharu Polski wynosiła 150 tysięcy złotych, a najlepsze zawodniczki turnieju dostawał czeki na 10 i 5 tysięcy złotych. W tym roku Chemik Police zainkasował za triumf w Nysie 70 tysięcy, a wyróżnione siatkarki oprócz statuetek zgarnęły... talony na buty i walizki. To chyba wystarczy za komentarz, jak mocno podupadł prestiż polskiej siatkówki kobiecej i jak zmalało wsparcie sponsorów.

Rozżalona Agata Sawicka po finale PP: "Może musimy zamknąć oczy i policzyć do siedmiu?"

Paweł Zagumny, który od stycznia tego roku stoi na czele spółki Polska Liga Siatkówki, zadeklarował, że jednym z najpilniejszych zadań jest przyciągnięcie sponsora do Ligi Siatkówki Kobiet. - To pozwoli na płynne funkcjonowanie klubów i zatrudnianie coraz to lepszych zawodniczek, a co za tym idzie podniesienie poziomu rozgrywek. Będziemy się bardzo starać o to, żeby przyprowadzić do tych rozgrywek jakieś pieniądze - stwierdził Zagumny i my to pochwalamy w stu procentach. Ale choć to ważna kwestia, warto zostawić ją sobie na późniejszy etap sanacji, a wcześniej poprawić samo funkcjonowanie ligi.  

2. Zmniejszenie ekstraklasy

Nie trzeba być wielkim znawcą żeńskiej siatkówki, żeby zauważyć, że powiększenie grona uczestników LSK do czternastu ekip nie podniosło poziomu rozgrywek i frekwencji na trybunach. Wręcz przeciwnie, średnia widzów po raz pierwszy od 2008 roku spadła poniżej tysiąca, a ci, którzy zdecydowali się śledzić ligę na bieżąco, przekonywali się, że część klubów i zawodniczek nie powinna dostąpić zaszczytu występów w najwyższej lidze. Innymi słowy, LSK doświadczyła tych samych kłopotów co rozdęta do 16 ekip PlusLiga, ale gorzej przeszła przez skutki nieudanych zmian.

ZOBACZ WIDEO Co czeka polskich siatkarzy w 2019 roku? "Najważniejsze będą kwalifikacje do igrzysk"

Ten postulat jest powtarzany od miesięcy: jeżeli Polski nie stać na razie na posiadanie 12 klubów gwarantujących przyzwoity poziom, może warto wrócić do wariantu z 10 ekstraklasowiczami? Niektórzy sugerowaliby jeszcze drastyczniejsze kroki i obniżenie liczby drużyn nawet do ośmiu, ale wydaje się, że najbardziej optymalny na obecny czas byłby powrót do dziesiątki uczestników. Skorzystałby na tym terminarz, a jakość ligowej "klasy średniej" powinna wzrosnąć, bo w rozgrywkach o nieco większym balansie będzie mniej bardzo łatwych spotkań i więcej wyrównanej walki. 

3. Wymogi promocyjne dla ligi

Od najwyższego poziomu rozgrywek w naszym kraju powinno się wymagać określonego poziomu, także w marketingu i kanałach komunikacji z kibicami. W Lidze Siatkówki Kobiet mamy w tym aspekcie kluby, które świetnie radzą sobie z dotarciem do kibica i wyznaczają trendy, jak i takie, które nie potrafią nawet poinformować o odejściu zawodniczki albo ograniczają się do bezpłciowych relacji ze spotkań i wywieszenia kilkudziesięciu plakatów. 

Skoro np. w koszykówce kluby mają obowiązek zmieścić się w ograniczonym czasie z przesłaniem nagrania z konferencji prasowej i publikować skróty ze swoich meczów, to może pójdźmy tym tropem i wprowadźmy pewne minimum obowiązków klubów wobec ligi w zakresie promocji? Oczywiście należy mierzyć siły na zamiary, można zacząć od prostych spraw, np. publikowania na klubowym portalu rozmów z trenerem i jedną z zawodniczek do kilku godzin po zakończeniu meczu, a potem zastanawiać się wspólnie nad ciekawszymi pomysłami, także we współpracy z telewizją Polsat. A jeżeli ktoś wciąż będzie zaniedbywał swoją pracę? Być może trzeba będzie głośno piętnować opieszałość i posunąć się do kar finansowych, ale w sytuacjach naprawdę ostatecznych, gdy ktoś wyraźnie odstaje od wymogów i nie ma na to wytłumaczenia. 

4. Reforma systemu licencyjnego

Ta kwestia dotyczy zarówno Ligi Siatkówki Kobiet, jak i PlusLigi, a udowodnił to głośny przypadek Stoczni Szczecin, który zwrócił uwagę kibiców na kiepską weryfikację klubów siatkówki w Polsce. - Nasza komisja po prostu nie działa, bo ma wadliwy regulamin. Zgodnie z nim, kluby składają oświadczenia, z których właściwie nie można wyciągnąć potem żadnych konsekwencji, nawet jeśli te oświadczenia są nieprawdziwe - mówił w rozmowie z nami menadżer Jakub Malke.

Nadszedł najwyższy czas, aby spółka PLS zaczęła lepiej sprawdzać swoich akcjonariuszy i reagowała na sytuacje, kiedy psują oni wizerunek całych rozgrywek. W tej kwestii nie wymyślimy nic nowego, możemy tylko powtórzyć pojawiające się od dawna sugestie: lepsza współpraca i wymiana informacji na linii PLS-PZPS, większy wachlarz kar za niedotrzymywanie warunków licencyjnych (np. ujemne punkty przyznane przed początkiem sezonu), system oświadczeń zawodników i trenerów potwierdzających wypłacone przez klub pensje czy weryfikowanie oświadczeń klubów pod kątem ich prawdziwości i zawiadamianie organów państwowych w razie potrzeby. Jak mówił wspominany przez nas Jakub Malke: nikt nie chce zabijać klubów, ale trzeba wyczuć moment, w którym choremu organizmowi nie da się już pomóc.

Czy zgadzasz się z naszymi postulatami dotyczącymi Ligi Siatkówki Kobiet?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

na Facebooku.

Komentarze (11):

    Pokaż więcej komentarzy (8)
    PRZEJDŹ NA WP.PL