Najnowsze Wyniki/Kalendarz
siatkarki reprezentacji SerbiiPAP/EPA / TOLGA BOZOGLU / Na zdjęciu: siatkarki reprezentacji Serbii

Mistrzostwa Europy siatkarek. Serbia - Turcja: kosmiczny finał! Ankara ucichła! Serbki znowu złote

Krzysztof Sędzicki
Krzysztof Sędzicki
Po tym wieczorze Ankara stanie się miejscem przeklętym dla tureckiej siatkówki. W finale ME siatkarek, którego dramaturgii nie da się opisać - przynajmniej w decybelach - Serbia obroniła tytuł pokonując po nieprawdopodobnym meczu Turcję 3:2.

Z Ankary - Krzysztof Sędzicki

Jeśli ktoś był zdania, że na meczu z Polską tureccy kibice stworzyli piekło na trybunach, to podczas finału wszystko trzeba było przemnożyć przez dwa. Przeraźliwe gwizdy towarzyszyły Serbkom zarówno przy wyjściu na prezentację, jaki podczas niemal każdej ich zagrywki. A z każdym setem było już tylko coraz głośniej.

Ponad trzynaście tysięcy ludzi w Ankara Arenie wierzyło, że jest w stanie pomóc swoim ukochanym siatkarkom, by po raz pierwszy w historii sięgnęły po złoto mistrzostw Europy. Złoto, które dwa lata temu zdobyły właśnie zawodniczki prowadzone przez Zorana Terzicia. Oba zespoły spotkały się już wcześniej w Ankarze w fazie grupowej. Wówczas Sułtanki Siatkówki - jak mówi się o Turczynkach - uległy w czterech setach. 

Finał mistrzynie świata również zaczęły dość pewnie, prezentując swoją siatkówkę opartą na grze środkiem i blokiem. Do stanu 13:11 wydawało się, że panują nad sytuacją, ale chwilę później na zagrywce pojawiła się Naz Aydemir Akyol, a jej drużyna nie tyle doprowadziła do remisu, co wyszła na prowadzenie, bo trudne zagrywki tureckiej rozgrywającej to jedno, a skuteczny blok jej koleżanek to drugie. Zachwiała się pewność siebie Serbek i nie powróciła już do końca seta. Gospodynie wygrały 25:21.

ZOBACZ WIDEO: Mistrzostwa Europy siatkarek. Włochy - Polska. Jacek Nawrocki: Brakuje nam jeszcze, by wygrywać takie mecze

Jednak już w drugiej partii obrończynie tytułu powróciły do tego, co potrafią najlepiej. Choć przygasła trochę Tijana Bosković ciężar zdobywania punktów wzięła na siebie - i to z powodzeniem - Brankica Mihajlović. Ponadto włączyły się do gry środkowe. Stefana Veljković nie miała problemu, by skończyć na przykład trzy akcje z rzędu. W tym elemencie serbski zespół wyraźnie był lepszy i to też pomogło mu wygrać tę część gry 25:21.

Taki sam wynik dla Serbek padł w trzecim secie, choć znów zmienił się rozkład ataku i to na gorsze. Turczynki bardzo cierpiały, bo długo nie miał kto wziąć na siebie tego obowiązku. Nagle zaczęły zawodzić Hande Baladin i Meryem Boz. Z drugiej strony siatki też nie było różowo, ale zawsze swoje dorzuciła Tijana Bosković. Trener Giovanni Guidetti wpuścił na plac gry Zehrę Gunes oraz Fatmę Yildirim, które pomogły doprowadzić do remisu (z 15:11 na 15:15), lecz w końcowych fragmentach powrócił serbski blok i zagrywka.

Wszystko miało się ku zakończeniu spotkania w czterech setach, bo ponownie to mistrzynie Europy i świata w pierwszych kilkunastu akcjach zarysowały swoją przewagę. Wtedy jednak trener Guidetti sięgnął po jeszcze jednego jokera - Ebrar Karakurt, którą przecież doskonale znamy z półfinałowego spotkania. Turczynki wróciły do gry i objęły prowadzenie 13:12.

Nie była to jednak wciąż gra stabilna, a zrywy, o czym przekonaliśmy się po chwili, gdy znów ekipa trenera Terzicia uciekła na trzy punkty (18:15), by po chwili stracić przewagę w jednym ustawieniu. I tu zaczęły Serbki znikać. Turczynki powstały z niebytu, zaczęły blokować i niszczyć rywalki zagrywką. Trudno opisać ekstazę miejscowych kibiców. Decybelami nie dało się jej zmierzyć, bo skala już dawno się skończyła w momencie, gdy Sułtanki Siatkówki triumfowały do 22.

W tie-breaku ten piekielnie dramatyczny finał miał swoje godne zwieńczenie. Szarżę rozpoczęła wszędobylska Karakurt, która wyprowadziła swój zespół na prowadzenie 7:4 najpierw atakiem, a potem zagrywką. Po zmianie stron na zagrywce po serbskiej stronie pojawiła się Bianka Busa i... ze stanu 9:6 dla Turcji zrobiło się 11:9 dla Serbii. 

Koniec emocji? Skądże znowu! As Meryem Boz dał remis, a potem Fatima Yildirim skończyła kontrę i gospodynie prowadziły 12:11. Wtedy wkroczyła Brankica Mihajlović, która najpierw skończyła atak, a przy piłce meczowej rywalki skoczyły do niej tak agresywnie blokiem, że dotknęły siatki, a po chwili zalały się łzami.

Turecka siatkówka ma swoje przeklęte miejsce i jest nim Ankara. Teraz boli to jeszcze bardziej niż szesnaście lat temu. A Serbia? Serbia znów jest wielka, choć wydawało się, że jest już na kolanach i czeka na odliczanie wsteczne.

Serbia - Turcja 3:2 (21:25, 25:21, 25:21, 22:25, 15:13)

Serbia: Ognjenović, Mihajlović, M. Popović, Bosković, Busa, Veljković, S. Popović (libero) oraz Milenković, Bjelica, Mirković.

Turcja: Aydemir Akyol, Ismailoglu, Akman, Boz, Baladin, Erdem Dundar, Sebnem Akyoz (libero) oraz Ozbay, Ercan, Yilmaz.

Czy Serbia zostanie też mistrzem olimpijskim?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

na Facebooku.

Komentarze (12):

  • Andrzej Bielecki Zgłoś
    Dziękując naszym zawodniczkom za dobry występ w ME dedykuję wczorajszy finał jako materjał porównawczy do poziomu naszej gry
    • Marian Nowak Zgłoś
      SŁOWIAŃSKA dusza i krew. Brawo Serbki.
      • Grzymisław Zgłoś
        Przebieg był niesamowity. Wydaje mi się, że najciekawszy mecz kobiecej siatkówki jaki widziałem!Fajnie, że wygrały Serbki. Zasługiwały na tytuł z przebiegu całych mistrzostw.Mało
        Czytaj całość
        brakowało, bo liderki były bardzo zmęczone w IV secie i nadal w tie-breaku. Wygrało chyba doświadczenie. A punktem zwrotnym była seria serwisów Bianki Busy, czyli byłej siatkarki polskiego Chemika Police. Kolejny tytuł dla tej reprezentacji i to pomimo niezbyt udanego meczu największej gwiazdy Tijany Bosković, która była w ataku nadmiernie obciążona, ale też popełniła mnóstwo błędów. Cóż, dobrze znana reprezentantkom Turcji, które znają ją z Eczacibasi i to zostało wykorzystane, ale też nieraz pudłowała w niezbyt trudnych sytuacjach.Wspaniałe reakcje kibiców tureckich, którzy buczeli i gwizdali naprawdę przy każdej okazji. Bardzo ciekawa jest też taktyka tej reprezentacji. Bardzo mało piłek do atakującej na prawe skrzydło, a z prawego skrzydła częściej atakuje po obejściu niesamowicie skuteczna środkowa Erdem. Nadużywana przez Serbik II linia do atakującej prawie nie występuje, jak II linia, to z środka.Choć dziś zagrała kiepski mecz, a na parkiecie przebywała krótko, to kolejny raz zapadni w pamięć Ebrar Karakurt. To, jaki ma kontakt z tłumem, jakie szaleńcze, dzikie reakcje! Tego w Polsce brakuje, nie tylko w siatkówce. Za dużo jest kultury, respektu, pokory. Za mało agresji, dzikości, pyskówek.
        Wszystkie komentarze (12)

        Komentarze (12)

          Wszystkie komentarze (12)
          PRZEJDŹ NA WP.PL