Najnowsze Wyniki/Kalendarz
siatkarki Grota Budowlanych ŁódźWP SportoweFakty / Paweł Piotrowski / Na zdjęciu: siatkarki Grota Budowlanych Łódź

Bank Pocztowy Pałac - Grot Budowlani: wielkie emocje na inaugurację. Tie-break wyłonił zwycięzcę

Jacek Pawłowski
Jacek Pawłowski
Fantastyczne widowisko na inaugurację rozgrywek Ligi Siatkówki Kobiet zafundowały swoim kibicom zawodniczki Banku Pocztowego Pałac Bydgoszcz i Grot Budowlanych Łódź. Po pasjonującym, pięciosetowym boju, górą były przyjezdne.

Przed kilkoma miesiącami siatkarki Banku Pocztowego Pałac Bydgoszcz i Grot Budowlanych Łódź rywalizowały o miejsce w półfinale rozgrywek Ligi Siatkówki Kobiet. Wówczas górą były podopieczne Błażeja Krzyształowicza, które ostatecznie sięgnęły po srebrne medale. Ekipa znad Brdy zakończyła wówczas sezon na szóstej pozycji. Przed inauguracyjnym starciem, gospodynie pałały ogromną chęcią rewanżu. - Chcemy zacząć sezon z wysokiego "c" - deklarowała Patrycja Balmas przed rozpoczęciem pojedynku.

Początek spotkania bardzo nerwowy, sporo było błędów i niedokładności w grze obu ekip. Efektownych wymian, które porwałyby kilkusetosobową publiczność, w pierwszej odsłonie było niewiele. Łodzianki swoją grę opierały głównie na skrzydłowych, Julii Twardowskiej i Anastasiji Kraidubie. Bydgoszczanki imponowały ofiarnością w obronie, jednak kłopoty z wykończaniem kontrataków miała Teresa Vanzurova, w założeniu, główna odpowiedzialna za ofensywę. Na szczęście dla miejscowych, przez dłuższy czas bez zarzutu spisywały się pozostałe skrzydłowe ekipy Piotra Mateli. W końcówce co prawda zacięła się Ewelina Żurowska, która nie była w stanie sforsować bloku rywalek, jednak ciężar odpowiedzialności z powodzeniem wzięła  na swoje barki Monika Fedusio, bohaterka decydujących akcji.

Początek drugiej odsłony był podobny do inauguracyjnej partii. Tym razem jednak to łodzianki przejęły inicjatywę, zmuszając gospodynie do odrabiania strat. Dużo lepiej w ofensywie radziła sobie Charlotte Leys, wcześniej niezbyt widoczna (13:9). Pałacanki próbowały odrabiać dystans, brakowało jednak dokładnego przyjęcia, co utrudniało rozgrywanie akcji Magdalenie Mazurek. Julia Nowicka z kolei wykorzystywała wszelkie możliwe kombinacje w ofensywie (17:13). Nadzieje na odwrócenie losów partii w końcówce seta po raz kolejny w zespole miejscowych rozbudziła znakomicie dysponowana Monika Fedusio (22:22). W końcówce ponownie nie wytrzymała jednak Ewelina Żurowska, serwując w aut. Chwilę później dzieła dokończyła Charlotte Leys.

ZOBACZ WIDEO: Mistrzostwa Europy siatkarzy. Vital Heynen podsumował turniej. Jego słowa dają do myślenia

LSK: udany debiut Stephane'a Antigi. Developres SkyRes Rzeszów lepszy od DPD Legionovii Legionowo na otwarcie sezonu

Trener stracił stanowisko na dzień przed startem sezonu. Kuriozalna sytuacja w Wiśle Warszawa

Bydgoszczanki nie zdołały się podnieść po kiepskiej końcówce drugiego seta, a już musiały odrabiać dystans w kolejnej partii. Znakomita postawa duetu Twardowska - Leys w ofensywie, pozwoliła łodziankom wypracować kilkupunktową przewagę (11:7). Podopieczne Piotra Mateli kilkakrotnie zrywały się do pościgu, jednak przy niedokładnym przyjęciu, Magdalena Mazurek miała spore problemy ze skutecznym konstruowaniem akcji ofensywnych (13:19). Losów seta nie odmieniła podwójna zmiana w ekipie gospodyń. Wejście Izabelli Rapacz i Marta Biedziak nie było w stanie poprawić obrazu gry. Srebrne medalistki minionego sezonu triumfowały bardzo pewnie.

Przed rozpoczęciem czwartej odsłony trener Piotr Matela zdecydował się na korekty w wyjściowej szóstce, Patrycja Balmas zmieniła Ewelinę Żurowską. To była dobra decyzja, bowiem miejscowe przejęły inicjatywę (8:4). W ofensywie szalała przede wszystkim Monika Fedusio, rozgrywająca chyba najlepsze swoje spotkanie w barwach bydgoskiej ekipy. Wicemistrzynie Polski robiły, co mogły, aby przełamać opór rywalek. Anastasija Kraiduba i Julia Twardowska nie błyszczały jednak tak bardzo, jak to miało miejsce kilkanaście minut wcześniej, w trzecim secie. Gospodynie natomiast nakręcały się z każdą kolejną akcją, dając rywalkom jasno do zrozumienia, że nie zamierzają łatwo oddać inauguracyjnego zwycięstwa.

Początek tie-breaka należał do przyjezdnych. Serią udanych zagrywek popisała się Charlotte Leys, wyłączając z gry Monikę Fedusio. Trener Piotr Matela o przerwę poprosił już przy stanie 0:4. Koleżanki próbowała poderwać do walki Patrycja Balmas. Na tyle skutecznie, że tuż po zmianie stron, na tablicy wyników pojawił się rezultat remisowy. Od stanu 10:10, obie ekipy rzuciły na szalę wszystkie siły. Jeżeli ktoś oczekiwał wielkiego widowiska na inaugurację sezonu, po tym meczu z pewnością mógł się poczuć usatysfakcjonowany. Decydujący cios, zadała Anastasija Kraiduba, kończąc mecz asem serwisowym. Do potwierdzenia tego, potrzebny był jednak challenge, o który poprosił sam arbiter.

Bank Pocztowy Pałac Bydgoszcz - Grot Budowlani Łódź 2:3 (28:26, 25:27, 17:25, 25:18, 19:21)

Bank Pocztowy Pałac: Mazurek, Stencel, Ziółkowska, Żurowska, Vanzurova, Fedusio, Jagła (libero) oraz Rapacz, Biedziak, Balmas.

Grot Budowlani: Nowicka, Śmieszek,Leys, Twardowska, Pencowa, Kraiduba, Stenzel (libero) oraz Lewandowska, Bączyńska.

MVP: Charlotte Leys (Grot Budowlani)

Czy porażkę Banku Pocztowego Pałac Bydgoszcz meczu z Grot Budowlanymi Łódź można uznać za niespodziankę?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

na Facebooku.

Komentarze (3):

  • POLONISTA Z KRWI I KOŚCI Zgłoś
    Szkoda porażki Pałacu na początek sezonu urwa! ;(
    • italianista Zgłoś
      Na mnie Fedusio zrobiła ogromne wrażenie w zeszłym sezonie ligowym razem z Alagierską, której potencjał nie został jednak wykorzystany w reprezentacji. M. Wójcik wrzucała jej w klubie
      Czytaj całość
      przesunięte krótkie, a u Nawrockiego atakowała mniej niż Kąkolewska, mimo że była od niej procentowo skuteczniejsza. Na taki pomysł mógłby wpaść tylko Nawrocki. I oczywiście chyba wszyscy zapamiętają, że M. Łukasik, która najprawdopodobniej w tym sezonie klubowym w ogóle nie pogra w Chemiku, w F6 Ligi Narodów została ubrana w trykot libero... Zresztą Łukasik chciała grać u McCutcheon'a w amerykańskiej lidze akademickiej, ale Nawrocki nakłonił ją do pozostania w Polsce... (żródło: https://sportowefakty.wp.pl/siatkowka/805650/powazne-oskarzenie-pod-adresem-trenera-chemika-police-menadzer-sugeruje-mobbing-). Fedusio w poprzednich sezonach była rezerwową, teraz zaczyna w szóstce. Chociaż dla Nawrockiego i tak bez znaczenia jest to, czy ktoś gra w klubie czy nie. Ze swojego zespołu była najbardziej bombardowana zagrywką w pierwszym meczu i przyjmowała 41 razy, zdobyła 20 punktów atakiem przy skuteczności 53%, a ogółem zdobyła 23 punkty. Jeśli Nawrocki po takim meczu dalej nic nie widzi, to reprezentacja nigdy nie zrobi postępu a zacznie się cofać w miarę jak wyeksploatowanie będzie narastać w organizmach Smarzek i Stysiak. Fedusio ma mocny atak po skosie, często wbija się na czysto w pole. Potrafi poprzez atak zewnętrzną częścią dłoni i nadgarstka nadawać piłce odchodzącą rotację na lewym skrzydle, która utrudnia obronę, dzięki czemu radzi sobie na podwójnym bloku z wysokiej wystawy i wcale nie musi skakać wysoko. Oczywiście trener nie dał jej ani razu powołania. W kadrze za to jest Grajber, która w bloku i ataku jest tragiczna i nie jest w stanie wykonać mocnego zbicia. W ogóle nie kręci piłki, nie jest w stanie nadawać jej rotacji, nie ma plastycznego nagarstka. Jest w stanie skończyć atak tylko przy piłce rozegranej a i to nie zawsze, bo nawet na pojedynczym bloku albo bez bloku jest ogromne ryzyko, że nie skończy. Mędrzyk w ataku gra o tyle lepiej, że przy pojedynczym bloku niemal zawsze kończy i jako pierwsza w siatkówce żeńskiej wzorem Francji i Polski w męskiej siatkówce zaczęła stosować na lewym skrzydle wszystkie typy kiwki włącznie z agresywną kiwką wciskaną między wysoko i niedokładnie ustawiony blok a siatkę. Na ten moment reprezentacja ma największy problem z drugą atakującą - po powrocie gwiazdy Zaroślińskiej. Oraz z niedopuszczaniem innych przyjmujących do gry, promowanie swoich i wciskanie Łukasik na przyjęcie. O ile ze Stysiak to ma sens, bo ma jedne z najlepszych parametrów na świecie, o tyle Łukasik nigdy nie zbilansuje swojej gry na przyjęciu. Najbardziej perspektywiczne siatkarki z techniką ataku Nawrocki odstawia na boczny tor. Na dzień dzisiejszy na przyjęciu jest wysyp siatkarek w wieku ok. 20 i niewiele więcej lat uzdolnionych technicznie zarówno w przyjęciu jak i ataku, jedną z nich jest Fedusio, która dodatkowo ma mocną siłę zbicia. Żadna nie dostała szansy, mamy za to Wójcik, która wg Nawrockiego w wywiadzie w kadrze jest dlatego, że wróciła do "formy", a wcześniej ją powoływał. Otóż w siatkówce bycie w formie o niczym nie znaczy. Można być w super formie i przegrywać wszystko jak leci. Decydujące jest zbilansowanie drużyny i technika, głównie w ataku. A to jest ściśle związane z tym, na kogo się stawia, a nie jak się go trenuje w sezonie reprezentacyjnym. Gdyby forma była decydująca, to Włoszki i Amerykanie seryjnie zdobywaliby wszystkie docelowe trofea. Moim zdaniem Nawrocki kompletnie nie widzi przyjmujących, które są dobre we wszystkich elementach. Ustawił za to reprezentację w taki sposób, że Grajber jest ultradefensywną siatkarką, a ultraofensywną Stysiak. Po środku jest Mędrzyk i dalej nie ma nikogo, bo od WGP 2016 grają głównie tylko Grajber i Mędrzyk. Na środku też widział głównie tylko centymetry i dopiero niedawno się ocknął w kwestii Alagierskiej. W jego opinii talent nie gra roli i niedawno przestawił Matejko (197 cm) z ataku na przyjęcie. Obejrzałem sobie niecały mecz pomiędzy Rzeszowem a Legionowem i muszę powiedzieć, że M. Damaske wciąż to ma. Ale w reprezentacji za Nawrockiego dostała szansę w jednym secie z Kamerunem. Smutne, ale prawdziwe.
      • italianista Zgłoś
        I oczywiście Nawrocki kompletnie nie widzi Fedusio, o której piszę już ze 2 lata. On naprawdę nic nie widzi w tej przyjmującej? Przecież większość lewoskrzydłowych na świecie nie
        Czytaj całość
        potrafi kręcić nadgarstkiem piłki do skosu i nawet się w to nie bawi. A Fedusio to wykonuje i robi to skutecznie. Na lewym skrzydle podwójny blok nie jest w stanie jej ani zablokować ani zahaczyć nawet jak atakuje po własnym przyjęciu. Ten trener widzi za to Murek, którą celowo zabrał na F6 Ligi Narodów, żeby zgasić rywalizację na przyjęciu. Przecież od Grajber i Mędrzyk jest już co najmniej kilka przyjmujących lepszych i bardziej perspektywicznych. Jak on w ogóle nie będzie widział a co jeszcze ważniejsze, ogrywał te dziewczyny w pierwszej szóstce podczas takich turniejów jak Liga Narodów, to skończy się to szybkim odesłaniem do boksu, bo Smarzek, Stysiak i Mędrzyk będą tak wycieńczone, że nie będzie starczyło pary w jakimkolwiek składzie na najważniejsze turnieje, co potwierdziło się w przypadku kwalifikacje olimpijskich i ME, gdzie niektóre zawodniczki wyglądały na zamęczone przez Nawrockiego.

        Komentarze (3)

        PRZEJDŹ NA WP.PL