Najnowsze Wyniki/Kalendarz
Na zdjęciu od lewej Dawid Kubacki i Kamil StochGetty Images / Lars Baron / Na zdjęciu od lewej Dawid Kubacki i Kamil Stoch

66. TCS: czas na finał! Stoch chce być jak Hannawald. Kubacki marzy o podium

Szymon Łożyński
Szymon Łożyński
Przed skoczkami finałowy konkurs 66. Turnieju Czterech Skoczni w Bischofshofen. Triumf powinien przypieczętować Kamil Stoch, który walczy również o wyrównanie rekordu Hannawalda. Z kolei Dawid Kubacki ma szansę na najniższy stopień podium zawodów.

Przed rozpoczęciem 66. Turnieju Czterech Skoczni nieśmiało marzyliśmy o tym, że Kamil Stoch może obronić tytuł i zostać dziewiątym skoczkiem w historii, który tego dokona. Teraz nie musimy już marzyć. To realny cel, który w sobotni wieczór, w święto Trzech Króli, będący w świetnej formie Polak zapewne zrealizuje. Przed finałowymi zmaganiami w Bischofshofen jego przewaga nad rywalami jest gigantyczna. Drugiego Andreasa Wellingera Stoch wyprzedza aż o 64,5 punktu, a trzeciego Junshiro Kobayashiego o 67,5 "oczka". Dwukrotny mistrz olimpijski z Soczi ma po 3 konkursach nawet większą przewagę nad przeciwnikami niż 17 lat temu Adam Małysz.

Jedyny groźny rywal Stocha w walce o końcowe zwycięstwo, Richard Freitag, szansę na pokonanie Polaka stracił w pierwszej serii rywalizacji w Innsbrucku. Niemiec nie ustał skoku na 130. metr. W wyniku upadku mocno się poobijał i wycofał się najpierw z finałowej kolejki na Bergisel, a później również z kwalifikacji i konkursu w Bischofshofen.

Co prawda temperatura związana z walką o zwycięstwo w całym turnieju spadła, ale to nie oznacza, że w sobotni wieczór nie będziemy mieli czym się emocjonować. Kamil Stoch może przecież dokonać wielkiej, historycznej rzeczy. Z jednej strony jest o krok od zostania dziewiątym zawodnikiem, który obroni tytuł, a z drugiej może wyrównać rekord niesamowitego w 2002 roku Svena Hannawalda. Niemiec wygrał wówczas wszystkie 4 konkursy jubileuszowego 50. Turnieju Czterech Skoczni. Na razie nie dokonał tego nikt przed nim i nikt po nim. Wierzymy jednak, że sytuacja ulegnie zmianie już w sobotę i że to właśnie Kamil Stoch będzie drugim skoczkiem, który to osiągnie. Mistrz świata z Val di Fiemme od kilku dni prezentuje fenomenalną dyspozycję. Z sześciu konkursowych skoków tylko w jednym nie był najlepszy. W pięknym stylu wygrał zmagania w Oberstdorfie, Garmisch-Partenkirchen oraz w Innsbrucku. 

Oczywiście Stoch jest faworytem sobotnich zawodów (2. miejsce w treningu i 5. pozycja w kwalifikacjach). Kto i co może mu przeszkodzić? Na pewno presja związana z rekordem Hannawalda nie będzie łatwa do udźwignięcia. Rywale również nastawiają się na pojedynek z Polakiem. W opinii samych skoczków, najgroźniejszy może być Stefan Kraft. Co prawda Austriak, po słabych występach w Ga-Pa i Innsbrucku, jest dopiero 27. w turnieju, ale lubi skocznię w Bischofshofen i chce udowodnić, że z jego formą nie jest aż tak źle. Pokazał to zresztą już w piątek, gdy wygrał drugi trening skokiem na 139,5 metra, a w kwalifikacjach zajął 4. miejsce.

W walce o zwycięstwo w 4. konkursie 66. TCS nie można także lekceważyć Dawida Kubackiego. Nowotarżanin wygrał piątkowe eliminacje, a wcześniej był w czołówce obu treningów. Jeśli w sobotę będzie oddawał swoje najlepsze skoki, stać go na wiele, a przede wszystkim na odrobienie strat do trzeciego w klasyfikacji generalnej turnieju Kobayashiego. Aktualnie do Japończyka traci równe 16 punktów, ale w piątek w kwalifikacjach pokonał swojego rywala o ponad 20 "oczek". Dwóch Polaków na końcowym podium Turnieju Czterech Skoczni drugi raz z rzędu? To nie bajka, to realny cel dla Biało-Czerwonych na sobotni wieczór w Bischofshofen.

Łącznie w pierwszej serii, tradycyjnie rozegranej systemem KO, wystartuje 7 Polaków. Najciekawszego rywala ma po raz kolejny Maciej Kot, który tym razem zmierzy się z samym Junshiro Kobayashim. 26-letni Polak może zatem znacznie pomóc Kubackiemu w walce o podium 66. TCS. Na najtrudniejszych rywali trafili nasi najmłodsi reprezentanci Tomasz Pilch i Jakub Wolny, którzy zmierzą się odpowiednio z Markusem Eisenbichlerem i Andersem Fannemelem. O przeciwnikach pozostałych Biało-Czerwonych więcej można przeczytać tutaj

Reasumując, mocno wierzymy, że sobota będzie historyczna dla polskich skoków, a zwłaszcza Kamila Stocha. Zaplanujmy ten świąteczny wieczór dla skoków narciarskich i Biało-Czerwonych. Obrazki, które mamy nadzieję zobaczyć po zakończeniu zawodów w Bischofshofen, zapiszą się na lata w historii tej dyscypliny i naszego kraju. Być może, jeśli Kamil Stoch wygra również w Bischofshofen, jako pierwszy z gratulacjami podbiegnie do niego Sven Hannawald. Matthias Bielek, dziennikarz Eurosportu, zapowiada że nie będzie zatrzymywał w kabinie byłego niemieckiego skoczka, z którym razem komentuje zawody 66. Turnieju Czterech Skoczni.

W rozegraniu sobotnich zmagań nie powinna przeszkodzić pogoda. Meteorolodzy nie prognozują opadów, a uśredniona prędkość wiatru ma wynosić 1 m/s (w porywach do 3 m/s). Początek konkursu o 17:00, a treningu o 15:30. Relacja na żywo z serii próbnej i zawodów oraz ich obszerne podsumowanie na WP SportoweFakty.

Plan sobotniej rywalizacji w Bischofshofen:
15:30 - seria próbna
17:00 - konkurs

Klasyfikacja generalna 66. TCS po 3 konkursach:

miejscezawodnikkrajłączna nota
1.Kamil StochPolska833,2
2.Andreas WellingerNiemcy768,7
3.Junshiro KobayashiJaponia765,7
4.Dawid KubackiPolska749,7
4.Daniel Andre TandeNorwegia749,7
6.Markus EisenbichlerNiemcy749,3
7.Anders FannemelNorwegia748,9
8.Jernej DamjanSłowenia744,2
9.Robert JohanssonNorwegia741,2
10.Karl GeigerNiemcy739,9
13.Stefan HulaPolska724
14.Maciej KotPolska721,4
17.Piotr ŻyłaPolska693,8
31.Jakub WolnyPolska338,7
56.Tomasz PilchPolska102,7


ZOBACZ WIDEO: Grzegorz Wojnarowski: Tylko katastrofa mogłaby odebrać Kamilowi Stochowi zwycięstwo w TCS

Kto może realnie powalczyć z Kamilem Stochem o zwycięstwo w 4. konkursie 66. TCS?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Komentarze (3):

Komentarze (3)

PRZEJDŹ NA WP.PL