WP SportoweFakty

Najnowsze Wyniki/Kalendarz
Facebook / Na zdjęciu: Sandro Pertile

Sandro Pertile, następca Waltera Hofera odpowiada na pytania ws. Polski. "To nie jest takie proste"

Dawid Góra
Dawid Góra
Trzeci konkurs dla Polski nazywa trudnym wyzwaniem, choć podczas igrzysk korzystał z doświadczeń Zakopanego. Uważa, że skokom bliżej do romantyzmu niż matematyki. Od sezonu 2020/2021 to Sandro Pertile będzie podejmować najważniejsze decyzje w PŚ.

Pertile mieszka w Predazzo. Ma żonę i dwie córki. Z wykształcenia jest księgowym. Kiedyś trenował skoki i kombinację norweską. Obecnie jest delegatem technicznym. Szefował zawodom FIS we Włoszech, był dyrektorem sportowym ds. narciarstwa klasycznego we włoskim związku narciarskim. Doradzał też Szwedom podczas organizacji MŚ w Falun.

Poza włoskim zna języki niemiecki i angielski. Ma świetną opinię w środowisku choćby ze względu na dużą komunikatywność.

Dawid Góra, WP SportoweFakty: W Polsce zainteresowanie skokami jest olbrzymie i każda pana decyzja będzie szeroko komentowana. Zdaje sobie pan z tego sprawę?

Sandro Pertile, następca Waltera Hofera: Wiem, że Polacy uwielbiają skoki narciarskie. Mam wielu przyjaciół w waszym kraju. Nie jestem szczególnie popularny, ale moje życie cały czas krąży wokół tej dyscypliny.

ZOBACZ WIDEO Michal Doleżal: Czuję odpowiedzialność, ale mam najlepszych zawodników na świecie



Nie obawia się pan odpowiedzialności?

Nie. Jestem szczęśliwy, że dostałem taką możliwość i entuzjastycznie nastawiony do tej funkcji. Choć wiem, że zastąpienie Waltera Hofera będzie dużym wyzwaniem, ale to także przyjemność. Szczególnie dla kogoś, kto kocha skoki.

W którym momencie dowiedział się pan, że zostanie dyrektorem Pucharu Świata?

Oficjalnie 2 czerwca. Nieoficjalnie, to był naprawdę długi proces, który posuwał się krok po kroku. Przyspieszył dopiero w ciągu ostatnich kilku miesięcy.

Jednak już wcześniej wiedział pan, że ma dużą szansę na tę posadę.

Szczerze mówiąc, jeszcze rok temu w ogóle nie myślałem o objęciu posady dyrektora. Wiedziałem, że jestem jednym z kandydatów, którzy mają spore szanse, ale nie myślałem o tym szczególnie poważnie. Jednak pracowałem przy organizacji konkursów, pracowałem dla FIS-u, także jako delegat techniczny. Po jakimś czasie zrozumiałem, że mam naprawdę sporą szansę na zastąpienie Hofera. Wciąż byli jednak inni kandydaci. Także z dużym potencjałem. Jestem szczęśliwy, że ostatecznie wybór padł na mnie.

Problemy ze znalezieniem organizatora MŚ w 2025 roku. Trondheim może wycofać kandydaturę >>

Mamy się przygotować na zmiany czy na stabilizację?

Nie potrzebujemy rewolucji. Musimy kontynuować pracę, jaka była wykonana do tej pory, a poprawiać tylko detale. Krok po kroku. Pierwszą sprawą, jaką chcę zrobić, to zebranie opinii, które wskażą, gdzie popełniono błędy. Nie możemy ich powtórzyć. Chcę pozyskać mnóstwo informacji, a potem, przed spotkaniem w Zurychu, zorganizować nowy zespół. Walter będzie pierwszą osobą, która będzie przy mnie, ale drużyna jest przecież znacznie większa.

Co ma pan na myśli mówiąc o popełnionych błędach?

Mam na myśli błędy ludzkie. Musimy zrozumieć, które decyzje podejmowane w przeszłości nie były w stu procentach poprawne. Na razie tylko zbiorę informacje.

Walter Hofer powiedział mi, że pan, podobnie, jak on, również chce popularyzować skoki w nowych krajach. Albo takich, w których ta popularność już wygasła.

Uważam, że skoki narciarskie powinny interesować ludzi w większej liczbie państw niż teraz. Obecnie mamy jakieś sześć krajów, gdzie są popularne. Potencjał jest znacznie większy. Skoki narciarskie mogą być jeszcze większą dyscypliną niż są teraz.

Mówiąc o nowych krajach, ma pan na myśli Stany Zjednoczone, Kanadę, Kazachstan, Rosję, Turcję?

Z mojej perspektywy wszystkie kraje są mile widziane. Każdy kraj, który znajdzie się w naszej rodzinie powinien otrzymać pomoc, aby skoki narciarskie rosły w siłę.

A co z matematyką w skokach narciarskich? Mam na myśli np. przeliczniki za wiatr, zmiany belki itd. To wystarczy, czy potrzeba kolejnych zmian?

Najpierw, jak powiedziałem wcześniej, zbiorę potrzebne mi opinie. Przyznaję jednak, że w mojej ocenie, za dużo matematyki w skokach sprawia, że dyscyplina staje się trudna do zrozumienia.

Czyli prezentuje pan bardziej romantyczne podejście, z dala od nadmiaru liczenia wszystkiego, co tylko się da.

Tak, ale najważniejsze jest idealne wypośrodkowanie tego, o czym pan mówi. Co za dużo, to niezdrowo.

W Polsce zainteresowanie skokami jest tak duże, że tłumy ludzi podziwiają skoczków również na żywo podczas zawodów. Czy, wobec tego, jest szansa na trzeci weekend podczas PŚ ze skokami narciarskimi w naszym kraju?

Czuję, że to byłoby olbrzymie wyzwanie dla nas. Widać to, kiedy przyglądamy się kalendarzowi PŚ. Jest mnóstwo konkursów, a kalendarz w dużej mierze jest taki sam, jak w poprzednich latach. Nie mówię "nie", ale to naprawdę nie jest takie proste.

Ale zdarza się, że w niektórych miastach organizatorzy mają problemy z przeprowadzeniem konkursów. Ze względu na brak śniegu czy wiatr. W Polsce wszystko jest zapięte na ostatni guzik i nigdy nie mamy kłopotów. Nawet, kiedy konkursy organizujemy na samym początku PŚ.

Rozumiem, ale istnieje naprawdę wiele miast, które chcą organizować konkursy. Na razie jest za wcześnie, aby odpowiedzieć, czy w Polsce mogłoby odbywać się więcej konkursów. Musimy usiąść i przedyskutować kalendarz. Terminarz na kolejny sezon jest ustalony.

Poważna kontuzja Andreasa Wellingera. Niemiec opuści cały sezon! >>

Był pan już w Polsce?

Tak, byłem zarówno w Wiśle, jak i Zakopanem. W tym drugim mieście zresztą bywałem szczególnie często.

Co sądzi pan o samych zawodach w Polsce?

Są naprawdę niesamowite. Pierwszy raz w Zakopanem byłem w 2004 roku. Pracowałem wtedy nad przygotowywaniem igrzysk olimpijskich w Turnie. Doświadczenia Zakopanego były bardzo pomocne.

Ma pan kontakt z Polskim Związkiem Narciarskim lub skoczkami?

Świetnie współpracowało mi się z Łukaszem Kruczkiem, byłym trenerem włoskiej kadry. Trzy lata temu ściągałem go do Włoch. Znam też Apoloniusza Tajnera, Adama Małysza czy Kamila Stocha. Zresztą, znam sporo ludzi w naszej rodzinie skoków, ale oczywiście nie wszystkich.

Trzymamy za pana kciuki. Gratuluję nowego wyzwania i pierwszego w historii wywiadu dla polskich mediów!

Nie tylko dla polskich mediów. Jest pan pierwszą osobą z zagranicy, która do mnie zadzwoniła! Dziękuję serdecznie.

Czy Włoch będzie dobrym następcą Waltera Hofera?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Komentarze (1):

    PRZEJDŹ NA WP.PL