WP SportoweFakty

Najnowsze Wyniki/Kalendarz
Newspix / Nick Blackwell (po lewej)

Przerażające informacje z Anglii: 26-letni pięściarz zasłabł podczas sparingu

Piotr Bobakowski
Piotr Bobakowski
Nick Blackwell zapowiadał, że nie pojawi się już do ringu, ale zmienił zdanie. Jego powrót na salę treningową zakończył się fatalnie.

Przypadek brytyjskiego pięściarza Nicka Blackwella (na zdjęciu z lewej) stał się sygnałem ostrzegawczym dla sędziów ringowych.

Podczas walki z Chrisem Eubank'em jr o tytuł mistrza Wielkiej Brytanii w wadze średniej, do której doszło w marcu tego roku, 26-letni zawodnik przez siedem rund przyjmował potężne ciosy rywala.

Sędzia zawodów Victor Loughlin nie zamierzał jednak przerywać nierównej potyczki. Stało się to dopiero w 10. rundzie, po tym jak lekarz stwierdził, że 26-letni Blackwell nie może kontynuować walki. Brakiem reakcji sędziego na wydarzenia w ringu zdziwiony był sam Eubank, który przez trzy ostatnie rundy tej potyczki wyraźnie oszczędzał przeciwnika. Chwilę po odesłaniu do narożnika, Blackwell zasłabł i opuścił Wembley Arenę na noszach. Młody bokser trafił do szpitala, gdzie przez tydzień przebywał w śpiączce.

Na szczęście, lekarzom udało się go wybudzić i zaczął wracać do zdrowia. Zapewniał, że na ring już nie wróci, ale... najwyraźniej zmienił zdanie.

Jak informują media na Wyspach Brytyjskich, kilka dni temu Blackwell wrócił na salę treningową. Niestety, podczas sesji sparingowej zasłabł i ponownie trafił do szpitala.


- Pięściarzowi wydano pozwolenie na kontynuowanie kariery miesiąc temu, ale udziałem w sparingu ryzykował swoim zdrowiem - pisze portal joe.co.uk.

Blackwell znajduje się obecnie pod opieką lekarzy, którzy próbowali zmniejszyć ucisk na tkankę mózgową. Jego stan określa się jako stabilny.

Oglądaj transmisję z gali KSW 37 - tutaj!

ZOBACZ WIDEO #dziejesiewsporcie: ta siłaczka waży niespełna 47 kg. Zobacz, z jakim ciężarem się uporała!

Pięściarze po przebytych ciężkich urazach głowy powinni mieć zakaz uprawiania boksu?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

na Facebooku.

Komentarze (0):

    PRZEJDŹ NA WP.PL