Najnowsze Wyniki/Kalendarz

Australian Open: Andy Murray powstrzymał Tomasa Berdycha. Ósmy wielkoszlemowy finał Szkota

Marcin Motyka
Marcin Motyka
Andy Murray w półfinale Australian Open 2015 pokonał w czterech setach Tomasa Berdycha. Dla Szkota to ósmy wielkoszlemowy finał w karierze i czwarty w Melbourne.

Andy Murray obawiał się tego meczu. Był świadom doskonałej formy Tomasa Berdycha, który w drodze do 1/2 finału nie stracił seta. Wiedział, że też jego gra nie ma przed Czechem tajemnic. Nie tylko dlatego, że mierzyli się ze sobą dziesięć razy. Trenerem Berdycha jest bowiem Daniel Vallverdu - bliski przyjaciel i przez lata sparingpartner Szkota. Mimo to, 27-latek z Dunblane poradził sobie z wszystkimi trudnościami, zwyciężając 6:7(6), 6:0, 6:3, 7:5.


Początek meczu należał do Berdycha. Rozstawiony z numerem siódmym Czech łatwo wygrywał gemy serwisowe, z czym Szkot miał kłopoty. Murray dzielnie bronił się przed przełamaniem, ale w ósmym gemie oddał podanie, gdy przy break poincie reprezentant naszych południowych sąsiadów posłał znakomity bekhend po krosie.

Berdych serwował, aby wygrać pierwszego seta, ale bezbłędnie działające podanie zawiodło go i wypuścił z rąk swoją szansę. Murray poczuł, że to może być jego moment, wyrównał na 5:5, a w 11. gemie wywalczył piłkę na kolejne przełamanie, której nie wykorzystał.

Ostatecznie o losach partii otwarcia decydować musiał tie break, w którym Berdycha ciągle zawodziło podanie, ale Murray też nie potrafił ustabilizować swojej gry, trwonił przewagi i miał pecha, gdy w jednej akcji pękł mu naciąg w rakiecie. Czech przechylił szalę na swoją korzyść. Przy stanie 5-6 obronił piłkę setową, następnie posłał asa, który dał mu setbola. Murray nie wytrzymał presji i trafił z forhendu w siatkę.

Po pierwszej partii, trwającej 76 minut, druga była ekspresowa. Zwycięstwo 6:0 zajęło Murrayowi pół godziny. Dla Berdycha był to pierwszy stracony set w Australian Open 2015 oraz 18. w karierze przegrany w stosunku 0:6.

Oznaczony "szóstką" Murray przejął inicjatywę, ale Berdych sprawiał wrażenie, jakby błyskawicznie zapomniał o boleśnie przegranej drugiej odsłonie. Do czasu szóstego gema, kiedy wróciły dobrze znane Czechowi demony. 29-latek z Monte Carlo prowadził już 40-0  przy własnym podaniu, ale Murray doprowadził do równowagi, a po chwili do break pointa. Berdych go obronił, ale był też drugi, przy którym usztywniony Czech pozwolił rozegrać wymianę Brytyjczykowi na jego warunkach.

Murray związał rywalowi nogi na supeł, posłał wygrywające uderzenie z forhendu i wyszedł na prowadzenie 4:2. Przewagi breaka już nie wypuścił, kończąc partię zwycięstwem 6:3, a przy setbolu zaserwował asa.

Czwarty set nic nie zmienił w przebiegu meczu. Murray wciąż dominował i szukał swoich szans, ale przytrafił mu się słabszy moment w szóstym gemie, gdy musiał bronić dwóch break pointów. Oddalił jednak zagrożenie, bo Berdych nie potrafił opanować emocji i popełnił dwa banalne jak na poziom wielkoszlemowego półfinału błędy.

Murray był cierpliwy i doczekał się swojej okazji. W 11. gemie czwartej partii Berdych znów nie utrzymał nerwów na wodzy. Po podwójnym błędzie serwisowym Czecha Szkot uzyskał dwa break pointy. Wykorzystał już pierwszego z nich, bo tenisista z miejscowości Valašské Meziříčí wyrzucił z bekhend.

Po przerwie najlepszy brytyjski tenisista pewnie zwieńczył dzieło i uzyskał awans do ósmego wielkoszlemowego finału w karierze, w tym czwartego w Australian Open. - To był trudny mecz pod względem fizycznym i mentalnym. Cieszę się, że wygrałem, mimo że przegrałem pierwszego seta - mówił tuż po zakończeniu spotkania.

Statystyki meczu Murraya z BerdychemStatystyki meczu Murraya z Berdychem
- W pierwszym secie wydawało mi się, że dominuję na korcie, ale wynik nie był dla mnie korzystny. Od drugiego grałem bardziej agresywnie, i to okazało się kluczowe. Musiałem cały być skoncentrowany, ale przychodziło mi to z trudem. Bardzo ważne było też to, iż byłem lepszy od niego w najważniejszych momentach - dodał reprezentant Zjednoczonego Królestwa.

W niedzielnym finale Murray zagra z Novakiem Djokoviciem, z którym przegrywał mecze o tytuł w Australian Open w sezonach 2011 i 2013, bądź z broniącym tytułu sprzed roku, Stanem Wawrinką.

Australian Open, Melbourne (Australia)
Wielki Szlem, kort twardy, pula nagród 40 mln dolarów australijskich
czwartek, 29 stycznia

półfinał gry pojedynczej mężczyzn:

Andy Murray (Wielka Brytania, 6) - Tomáš Berdych (Czechy, 7) 6:7(6), 6:0, 6:3, 7:5

Program i wyniki turnieju mężczyzn

Australian Open: Hubert Hurkacz w finale gry podwójnej!

Czy Andy Murray wygra Australian Open 2015?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

na Facebooku.

Komentarze (11):

  • Eleonora Zgłoś
    Andy, po tytuł AO...!:)
    • tenistom Zgłoś
      Myśle, ze Stan jest mocny. W meczu z Kei był bardzo skoncentrowany i zmotywowany. Licze oczywiście na jego wygraną. Nawet nie wiem jak gra teraz Novak, bo mnie jego gra nudzi. Nie
      Czytaj całość
      ogladałem zadnego jego meczu.
      • Fabby Zgłoś
        Ależ jestem dumna! Andy wraca do łask, a jednocześnie na ava (po finale będzie zmiana na zdjęcie z pucharkiem) :)Po meczu z Dimitrovem bardzo się martwiłam jego dyspozycją w Melbourne.
        Czytaj całość
        Przewidywałam problemy już z Kyrgiosem, zwyczajnie w Muzzmana zwątpiłam. Zapomniałam, że nigdy nie wolno tego robić (właśnie tak postąpiłam na finale US Open 2012, gdy Dżoker zaczął odwracać losy spotkania. Do dziś żałuję, że poszłam spać). Tymczasem stało się to, co prorokowałabym przed słabym sezonem 2014. Dobra gra Brytyjczyka w połączeniu z niezawodnym (jeżeli chodzi o podpalanie się w starciach o dużą stawkę) Pticą dały mojemu "faworkowi" czwarty finał Australian Open!Pierwszy set nie był w wykonaniu Muzzy spektakularny, ale słaby też nie. Momentami zbyt pasywnie jak z Dimim, sporo błędów z beckhandu w pół siatki. Niemniej jednak nerwy ze stali, przełamanie powrotne po 3:5 nastąpiło błyskawicznie. W końcówce trochę brakło, ale w taju szli panowie łeb w łeb. Drugiego-ponoć najlepszego w wykonaniu Andy'ego- niestety nie widziałam, ale kolejne dwa obserwowałam już w całości. I tam był już ten "mój ulubieniec". Nie jakiś niemal obcy twór z poprzedniego sezonu. Śladu po fatalnym stylu, w jakim zwyciężył Grigora, nie było. Znów genialnie przechodził z defensywy do ofensywy, dobrze serwował, wykorzystywał okazje. Nie bał się zaatakować, grał mogące się podobać uderzenia kończące. I przede wszystkim był mocniejszy psychicznie, bo gdyby Berdych utrzymał poziom z pierwszego seta, to mogłoby być różnie. Niestety bądź stety- Czech chyba nigdy pewnego poziomu nie przeskoczy, bo nie ma do wygrywania wielkich tytułów głowy.Gratulacje! Niemniej jednak w finale musi Muzz zagrać jeszcze lepiej. Doskonale na przestrzeni całego spotkania, bo rywal będzie z jeszcze wyższej półki. Bez względu na to, czy po drugiej stronie siatki stanie Novak, czy Stan. Choć trzymam kciuki za Szwajcara :)
        Wszystkie komentarze (11)

        Komentarze (11)

          Wszystkie komentarze (11)
          PRZEJDŹ NA WP.PL