Najnowsze Wyniki/Kalendarz

Roland Garros: Pierwsza strata Andy'ego Murraya, Borna Corić lepszy od mistrza pięciosetówek

Marcin Motyka
Marcin Motyka
Andy Murray w pojedynku z Joao Sousą stracił pierwszą partię w Rolandzie Garrosie 2015. Niespodziewane zwycięstwa odnieśli Jeremy Chardy i Borna Corić, który pokonał Tommy'ego Robredo.

Andy Murray jako pierwszy z grona ścisłych faworytów tegorocznej edycji Rolanda Garrosa stracił seta. Szkot miał spore problemy z João Sousę, z którym w przeszłości wygrywał pięć razy, ale potrafił znaleźć właściwą drogę do zwycięstwa i ostatecznie triumfował 6:2, 4:6, 6:4, 6:1. Reprezentant Wielkiej Brytanii w czwartkowym pojedynku zaserwował siedem asów, dwa razy został przełamany, wykorzystał siedem z 13 break pointów, posłał 37 zagrań kończących i popełnił 30 błędów własnych.


- Przez większą część meczu grałem bardzo dobrze. Problemy miałem jedynie w drugim secie, kiedy zawodził mnie serwis. Od końcówki drugiej partii byłem w stanie już dyktować warunki na korcie. Jestem zadowolony, bo w czasie gry dokonałem pewnych korekt i one okazały się właściwe - mówił Murray, który wygrał 12. mecz z rzędu. Kolejnym rywalem rozstawionego z numerem trzecim Brytyjczyka będzie Nick Kyrgios.

18-letni Borna Corić pokonał starszego od siebie o 13 lat Tommy'ego Robredo 7:5, 3:6, 6:2, 4:6, 6:4, choć w decydującej partii przegrywał ze stratą przełamania. Wyczyn Chorwata jest godny odnotowania, zwłaszcza że Robredo to prawdziwy mistrz pięciosetowych spotkań. W karierze wygrał 16 z 21 takich pojedynków, a dwa lata temu podczas Rolanda Garrosa stał się pierwszym tenisa w Erze Otwartej, który wygrał trzy kolejne mecze, powracając ze stanu 0-2 w setach.

Licząc od 2006 roku, Corić stał się drugim tenisistą obok Novaka Djokovicia, który wygrał pięciosetówkę z Robredo. Wcześniej dokonali tego Albert Costa, Nikołaj Dawidienko i Mario Ancić. O 1/8 finału paryskiej imprezy ambitny nastolatek powalczy z Jackiem Sockiem. Amerykanin w czwartek wyeliminował Pablo Carreno. - Myślę, że zagrałem na swoim najlepszym poziomie - mówił tenisista z Nebraski. - To był mecz, który bardzo chciałem wygrać, i cieszę się, że mimo trudności to mi się udało.

Jeremy Chardy został szóstym reprezentantem Trójkolorowych, który awansował do III rundy Rolanda Garrosa 2015. 28-latek z Pau sprawił niespodziankę, wygrywając 6:4, 4:6, 6:3, 6:3 z oznaczonym numerem 16. Johnem Isnerem. - Zagrałem świetnie. Pierwsze dwa sety były nieco frustrujące, bo on świetnie serwował i nie rozgrywaliśmy wielu wymian, ale od trzeciego znalazłem właściwy rytm. Byłem bardzo skoncentrowany od początku do końca i cieszę się z awansu do III rundy - powiedział Chardy, którego następnym przeciwnikiem będzie David Goffin. - Jesteśmy dobrymi kolegami i często razem trenujemy. Szykuje się na zupełnie inny mecz, bo on nie serwuje tak dobrze jak Isner. Myślę, że będzie więcej wymian z linii końcowej - dodał tenisista gospodarzy.

Czwarty rok z rzędu w 1/16 finału Rolanda Garrosa znalazł się Kevin Anderson. W czwartek Afrykaner pokonał Yena-Hsuna Lu 5:7, 6:4, 6:4, 6:4, lecz jeszcze nie wie, z kim zagra w kolejnej fazie turnieju. Wyłaniający jego oponenta pojedynek Richarda Gasqueta z Carlosem Berlocqiem został przerwany z powodu ciemności po czterech setach. Dokończenie zaplanowano na piątek.

Roland Garros, Paryż (Francja)
Wielki Szlem, kort ziemny, pula nagród w singlu mężczyzn 10,448 mln euro
czwartek, 28 maja

II runda gry pojedynczej:

Andy Murray (Wielka Brytania, 3) - João Sousa (Portugalia) 6:2, 4:6, 6:4, 6:1
Jérémy Chardy (Francja) - John Isner (USA, 16) 6:4, 4:6, 6:3, 6:3
Borna Corić (Chorwacja) - Tommy Robredo (Hiszpania, 18) 7:5, 3:6, 6:2, 4:6, 6:4
Kevin Anderson (RPA, 15) - Yen-Hsun Lu (Tajwan) 5:7, 6:4, 6:4, 6:4
Jack Sock (USA) - Pablo Carreño (Hiszpania) 6:7(2), 7:6(4), 6:1, 7:6(4)
Richard Gasquet (Francja, 20) - Carlos Berlocq (Argentyna) 3:6, 6:3, 6:1, 4:6 *do dokończenia

Program i wyniki turnieju mężczyzn

Roland Garros: Udany debiut pary Lucie Hradecka i Marcin Matkowski

Kto awansuje do III rundy Rolanda Garrosa?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

na Facebooku.

Komentarze (1):

Komentarze (1)

PRZEJDŹ NA WP.PL