Najnowsze Wyniki/Kalendarz
PAP/EPA / TRACEY NEARMY

WTA Stuttgart: Szczęśliwa siódemka Agnieszki Radwańskiej. Polka wystąpi w ćwierćfinale

Rafał Smoliński
Rafał Smoliński
Agnieszka Radwańska po trzysetowym boju odniosła pierwsze w tym roku zwycięstwo na kortach ziemnych. W Stuttgarcie najlepsza polska tenisistka po raz siódmy z rzędu pokonała Andreę Petković, dzięki czemu awansowała do ćwierćfinału.

Pierwsze koty za płoty. W czwartek łatwo nie było, ponieważ Agnieszka Radwańska po raz pierwszy rozegrała w tym roku mecz na mączce, a Andrea Petković miała już na koncie zwycięstwo na tej nawierzchni, które uzyskała w środę nad Kristiną Mladenović. Do tego ważnym pytaniem był stan prawego barku krakowianki, którego kontuzja wyeliminowała wiceliderkę rankingu WTA z występu w Katowicach i Pucharze Federacji.

Początek meczu nie powinien zaskoczyć nikogo. Reprezentantka gospodarzy znakomicie radziła sobie na czerwonym dywanie usypanym w hali Porsche Arena, a Polka miała wyraźne problemy z poruszaniem się i podejmowaniem właściwych decyzji. Drugi gem trwał ponad dziewięć minut i zakończył się przełamaniem serwisu 27-latki z Krakowa. Potem wcale lepiej nie było, ponieważ Petković dołożyła drugiego breaka i szybko zwyciężyła w partii otwarcia 6:2.

- Ruszasz się zbyt wolno - słusznie zauważył trener Tomasz Wiktorowski, który zalecił agresywniejszą grę i przede wszystkim przejęcie inicjatywy w wymianach. Radwańska rzeczywiście poprawiła return, a do tego częściej meldowała się przy siatce, gdy tylko wypracowała ku temu odpowiednią okazję. Już w drugim gemie zdobyła przełamanie, zaś przy stanie 3:0 dołożyła kolejne.

Petković przeżyła w drugim secie chwilę grozy. W czwartym gemie, przy prowadzeniu 30-0, Niemka poślizgnęła się i lekko podkręciła kostkę. Uraz tej części ciała kosztował ją swego czasu sporo miesięcy przerwy, dlatego były poważne powody do obaw. Na szczęście 30. rakieta globu wróciła na kort. Przy stanie 0:5 poprosiła jeszcze o interwencję medyczną, by fizjoterapeutka mogła rozmasować jej plecy. Zabieg ten przyniósł tylko chwilowy efekt, ponieważ Radwańska wygrała drugiego seta 6:1.

Przed rozpoczęciem trzeciej partii "Petko" skorzystała jeszcze z pomocy trenera, ale dominacja Radwańskiej nie podlegała już dyskusji. Niemka odrobiła co prawdę stratę breaka, ale od stanu po 2 przegrała cztery kolejne gemy. Po 114 minutach najlepsza polska tenisistka triumfowała 1:6, 6:1, 6:2 i zakwalifikowała się do ćwierćfinału zawodów w Stuttgarcie.
Statystyki meczu Agnieszki Radwańskiej z Andreą PetkovićStatystyki meczu Agnieszki Radwańskiej z Andreą Petković
Radwańska poprawiła na 7-0 bilans pojedynków z Petković w głównym cyklu. Obie panie skończyły czwartkowy mecz na plusie, ponieważ Polka zanotowała 29 winnerów i 17 błędów własnych, zaś Niemka skończyła 30 piłek i miała 24 pomyłki. W sumie tenisistka z Krakowa wygrała 82 ze 155 wszystkich rozegranych punktów i okazała się lepsza od rywalki o dwa przełamania. Ich pojedynek zwieńczył podwójny błąd Petković (trzeci w spotkaniu) przy drugim meczbolu dla "Isi".

Piątkową przeciwniczką Polki w pojedynku o półfinał zawodów Porsche Tennis Grand Prix będzie Czeszka Karolina Pliskova, która pewnie zwyciężyła Serbkę Anę Ivanović 6:4, 6:2. Mecz odbędzie się w sesji wieczornej, jako drugi w kolejności od godz. 18:30.

Porsche Tennis Grand Prix, Stuttgart (Niemcy)
WTA Premier, kort ziemny w hali, pula nagród 759 tys. dolarów
czwartek, 21 kwietnia

II runda gry pojedynczej:

Agnieszka Radwańska (Polska, 1) - Andrea Petković (Niemcy) 1:6, 6:1, 6:2

Zobacz wideo: Ball boy, czyli trudna profesja na korcie
Ball boy, czyli trudna profesja na korcie

Czy Agnieszka Radwańska awansuje do półfinału turnieju w Stuttgarcie?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

na Facebooku.

Komentarze (19):

  • Inger Zgłoś
    Pierwszy set był kuriozalny. Wychodzi na to, że gdyby nie Pan Wiktorowski to Agnieszka pomimo swojej inteligencji kortowej ugrała 2-4 gemy. Czasem trener i jego spojrzenie się przydają
    Czytaj całość
    choć niektórzy tak krytykują trenera Wiktorowskiego. Agnieszka Radwańska ze względu na dość sprzyjające wydarzenia i przeciwniczki (w ćwierćfinale gra ze swoją ulubienicą Karoliną Pliskovą) może osiągnąć tutaj finał. Dopiero tam napotka na przeszkodę większego kalibru w postaci moim zdaniem Garbine Muguruzy. Tej przeszkody nie przejdzie, ale finał turnieju na nielubianej mączce to i tak ogromne osiągnięcie.
    • LW Zgłoś
      I super. Niezły mecz. Dobrze, że Petko nic poważnego się nie stało.
      • piotruspan661 Zgłoś
        Pierwsze śliwki za płoty, a koty do odrobaczenia !
        Wszystkie komentarze (19)

        Komentarze (19)

          Wszystkie komentarze (19)
          PRZEJDŹ NA WP.PL