Najnowsze Wyniki/Kalendarz
Naomi OsakaGetty Images / Quinn Rooney / Na zdjęciu: Naomi Osaka

WTA Stuttgart: Naomi Osaka powstała z kolan i jest w półfinale. Wygrana Petry Kvitovej

Łukasz Iwanek
Łukasz Iwanek
Naomi Osaka wróciła ze stanu 1:5 w trzecim secie i pokonała Donnę Vekić w ćwierćfinale turnieju WTA Premier w Stuttgarcie. Do półfinału awansowała Petra Kvitova.

Donna Vekić (WTA 25) była bardzo blisko wyeliminowania Naomi Osaki w walce o półfinał imprezy w Stuttgarcie. Chorwatka prowadziła 5:1 w trzecim secie, ale nie wytrzymała napięcia i przegrała 3:6, 6:4, 6:7(4) po dwóch godzinach i 18 minutach. W pierwszym secie Japonka wykorzystała break pointa na 4:2 i nie oddała przewagi. W drugiej partii również miało miejsce jedno przełamanie, które Vekić uzyskała w 10. gemie. W decydującej odsłonie Chorwatka prowadziła 5:1 i 30-0, ale przegrała ją w tie breaku.

Osaka zaserwowała osiem asów i zdobyła 45 z 64 punktów przy swoim pierwszym podaniu. Obie tenisistki uzyskały po trzy przełamania. Było to ich drugie spotkanie. W 2016 roku w I rundzie Australian Open Japonka oddała Vekić pięć gemów. Kolejną rywalką liderki rankingu będzie Wiktoria Azarenka lub Anett Kontaveit.

Petra Kvitova (WTA 3) zwyciężyła 2:6, 6:2, 6:3 Anastasiję Sevastovą (WTA 13). W pierwszym secie Łotyszka wyszła na 4:0 i utrzymała przewagę dwóch przełamań. W drugiej partii Czeszka od 2:2 zdobyła cztery gemy z rzędu. W decydującej odsłonie Sevastova z 1:4 zbliżyła się na 3:4, ale do końca wywalczyła jeszcze tylko trzy punkty.

ZOBACZ WIDEO "Druga połowa". Porażka Juventusu w Lidze Mistrzów. "Nie można obwiniać tylko Cristiano Ronaldo"

Zobacz także - Tomasz Skrzypczyński: Agnieszka Radwańska wciągnięta w polityczne bagno (komentarz)

W ciągu 92 minut Kvitova posłała siedem asów i zgarnęła 38 z 51 punktów przy własnym pierwszym podaniu. Czeszka wykorzystała wszystkie cztery break pointy i wyrównała na 2-2 bilans meczów z Sevastovą. W półfinale dwukrotna mistrzyni Wimbledonu zmierzy się z Andżeliką Kerber lub Kiki Bertens.

Kvitova awansowała do czwartego półfinału w sezonie. W Sydney triumfowała, a w Australian Open i Dubaju zaliczyła finał. Osaka w Melbourne zdobyła drugi wielkoszlemowy tytuł (po US Open 2018). Wcześniej w Brisbane Japonka doszła do półfinału, ale w żadnym z trzech turniejów w lutym i marcu nie dotarła do ćwierćfinału.

Czytaj także - Rafael Nadal: David Ferrer zasłużył na więcej

Kvitova osiągnęła trzeci (2012 i 2016), a Osaka pierwszy półfinał w Stuttgarcie. Tenisistki te w tym tygodniu walczyły o pozycję numer jeden na świecie. Docierając do ćwierćfinału, Japonka zapewniła sobie pozostanie na fotelu liderki rankingu na kolejny tydzień.

Porsche Tennis Grand Prix, Stuttgart (Niemcy)
WTA Premier, kort ziemny w hali, pula nagród 886,1 tys. dolarów
piątek, 26 kwietnia

ćwierćfinał gry pojedynczej:

Naomi Osaka (Japonia, 1) - Donna Vekić (Chorwacja) 6:3, 4:6, 7:6(4)
Petra Kvitova (Czechy, 3) - Anastasija Sevastova (Łotwa, 7) 2:6, 6:2, 6:3

Czy Naomi Osaka awansuje do finału turnieju w Stuttgarcie?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

na Facebooku.

Komentarze (2):

  • agi12 Zgłoś
    Do stanu 0:4 w pierwszym secie Petra grała po prostu koszmarnie, nie funkcjonował serwis i return, wyrzucała piłki daleko w aut. W drugim secie była to już zupełnie inna Petra,
    Czytaj całość
    serwowała świetnie, trafiała w zasadzie wszystko i zdobyła nawet 14 punktów z rzędu. W ostatnim secie jej poziom gry trochę się obniżył, ale ważne, że udało jej się wygrać to spotkanie i teraz czeka ją bardzo trudny mecz z Bertens. Musi Petra zagrać na takim poziomie jak w drugim secie, bo inaczej ciężko będzie awansować do finału, szczególnie, że Bertens jest w bardzo wysokiej formie i bez większych problemów poradziła sobie z Angie.
    • spoti22 Zgłoś
      Nie po raz pierwszy psychika zawiodła Donne i choć zawsze jestem tym zmartwiony, to nie mam o to do niej żalu, którego będąc może większym fanatykiem byłoby teraz pod dostatkiem i
      Czytaj całość
      tenisa miałoby się dość na jakiś tydzień albo i więcej. Od dawna bowiem wiem, że nie jest to jej silną stroną i tego po prostu chyba ogólnie nie można się nauczyć i na zawołanie być mocną psychicznie. Dużo zależy od charakteru i Donna może tylko ciągle próbować jakoś lepiej sobie radzić z przypływem stresu. Ten ostatni bardzo wyraźnie się pojawił przy prowadzeniu w decydującym secie 5:1 - przy wyniku wydawałoby się bardzo komfortowym, który nie powinien był jej usztywnić. Choć przez chwilę widziałem już ją w półfinale, to tak się niestety stało.Po prawdzie jednak mówiąc, Osaka choć była bardzo bliska odpadnięcia, to w przekroju całego spotkania, nie mogłem wyzbyć się przekonania, że to jednak od jej gry i postawy nieco więcej zależało. Gdy wychodziła na prowadzenie, to dlatego, że serwowała nie tylko, że jak zawsze mocno, ale z bardzo dobrą skutecznością wygrywanych po serwisie piłek. Donna w tym elemencie nie odstawała zbytnio i końcowe statystyki tylko to potwierdzają, że serwis jakkolwiek ważny i będący największą bronią Japonki i całkiem niezły u Donny, mimo wszystko najważniejszy nie był. W tie breaku trochę może, ale to jest zawsze nieco inna gra w tym często loteryjnym gemie. Naomi przede wszystkim sprawniej poruszała się po korcie, lepiej operowała forhendem, którym w przeciwieństwie do Donny lepiej potrafiła zagrać z samej tylko ręki po krótkim odprowadzeniu rakiety. Tak samo bekhend u Japonki był lepszym zagraniem i wynikało to także z tego, że szybciej ustawiała się do piłek i przez to to zagranie było mniej obronne, jak u Donny, która z tej swojej lewej strony robiła użytek tylko z naprawdę dobrze przygotowanych pozycji, gdy miała i czas i miejsce na lepsze poprowadzenie rakietą i pokierowanie piłką. Niestety przy wielu okazjach była jednak trochę spóźniona, owego czasu na krok w tył nie miała i przez to szarpane zagrania lądowały parokrotnie na aucie - choć po błędzie nazwałbym to jednak bardziej wymuszonym, mimo wszystko.O tym meczu można by jeszcze naprawdę dużo powiedzieć, ale wyniku to i tak nie zmieni.Jako fan Donny powiem na koniec, że smutek, jak duży by teraz nie był, miesza się z poczuciem, że doszła i tak dalej, niż przed turniejem się spodziewałem. Po losowaniu, którego sama zresztą dokonała, pierwotnie miała zagrać z Kerber, a wtedy dzisiejszej walki z jej udziałem o półfinał prawdopodobnie by w ogóle nie było. Dostała od losu trochę szczęścia, za które może podziękować w największej mierze kontuzjowanej, aczkolwiek zapewne bardziej, niż kontuzjowanej, to zmęczonej fizycznie i psychicznie Halep, która wycofała się tuż po ogłoszeniu par meczowych. To w następnie pozwoliło Donnie uniknąć pojedynku z Angie, a przez ro rozegrać w tym tygodniu nie jedno, a 3 spotkania. Taka ilość, jak na Donnę na ziemi jest wynikiem na miarę jej możliwości. Gdyby ta dzisiejsza porażka miała miejsce na trawie - czy to w Nottingham albo na Wimbledonie, czułbym się dużo bardziej zasmucony, a i sama ona na pewno byłaby mocniej przybita (choć i dziś, gdy schodziła po meczu, tego zawodu i pewnej sportowej złości, nie dało się nie zauważyć i razem z nią nie czuć tego zawodu). Kolejne turnieje przed nią i cieszę się, że miała w tym tygodniu okazję zagrać na ziemi trochę więcej i dzięki temu w kolejnych występach też nie najgorzej pójdzie.

      Komentarze (2)

      PRZEJDŹ NA WP.PL