Najnowsze Wyniki/Kalendarz
Simona HalepGetty Images / Julian Finney / Na zdjęciu: Simona Halep

WTA Madryt: czwarty finał Simony Halep w stolicy Hiszpanii. Marsz Belindy Bencić dobiegł końca

Łukasz Iwanek
Łukasz Iwanek
Simona Halep pokonała Belindę Bencić w półfinale turnieju WTA Premier Mandatory w Madrycie. Rumunka po raz czwarty zagra w finale w stolicy Hiszpanii.

Belinda Bencić (WTA 18) i Simona Halep (WTA 3) zmierzyły się po raz drugi w 2019 roku. W lutym w Dubaju lepsza była Szwajcarka. W półfinale w Madrycie zwyciężyła Rumunka 6:2, 6:7(2), 6:0. W trzecim secie straciła tylko 12 punktów. Tenisistka z Konstancy po raz czwarty zagra w finale imprezy w stolicy Hiszpanii i powalczy o trzeci tytuł.

Początek należał do Halep, która zdobyła osiem z 11 punktów i wyszła na 2:0. Przewagi przełamania długo nie utrzymała. W czwartym gemie oddała podanie wyrzucając forhend. Rumunka rozkręciła się i gra toczyła się na jej warunkach. Tenisistka z Konstancy była precyzyjna, sprytna i pełna energii. Świetnie pracowała na nogach, głębokimi piłkami po krosie i po linii spychała rywalkę do defensywy. Tymczasem Bencić spieszyła się, miała ograniczone możliwości kreowania ataków, bo ciągle była spóźniona i uderzała z nieprzygotowanych pozycji. W piątym gemie oddała podanie pakując piłkę w siatkę. Halep poszła za ciosem i forhendem po linii zaliczyła przełamanie na 5:2. Wynik seta na 6:2 Rumunka ustaliła krosem forhendowym.

Na otwarcie II partii Halep uzyskała przełamanie kończącym returnem. Bencić zaczęła wydostawać się z otchłani chaosu i w jej zagraniach było więcej mądrości. Lepiej wykorzystywała geometrię kortu i coraz częściej przeprowadzała dobrze skonstruowane ataki. Świetnym returnem Szwajcarka odrobiła stratę przełamania, a następnie asem odparła break pointa i wyszła na 2:1. Zaczęło jej również dopisywać szczęście. Bekhend po taśmie dał jej prowadzenie 3:1. W piątym gemie oddała podanie nieudanym skrótem, ale wciąż grała bardzo solidnie i toczyła zażarty bój z Halep. Bencić miała piłkę setową przy 6:5, ale Rumunka obroniła ją forhendem. Tie break należał do zabójczo skutecznej Szwajcarki, która seta zakończyła wygrywającym serwisem.

Kros bekhendowy dał Halep przełamanie na 2:0 w III secie. Rumunka wróciła do intensywnej i niesłychanie rzetelnej gry. Znów nadawała ton wydarzeniom na korcie, a jej dominacja była jeszcze wyraźniejsza niż w I partii. Bencić osłabła, słabo returnowała, a w jej atakach nie było wyrazistości. Szwajcarka była zagubiona, kompletnie straciła pomysł na grę. Halep zaliczyła przełamanie na 4:0 i nic nie mogło jej przeszkodzić w awansie do finału. Głęboki return wymuszający błąd przyniósł Rumunce piłkę setową w szóstym gemie. Spotkanie dobiegło końca, gdy Szwajcarka wpakowała bekhend w siatkę.

W trwającym godzinę i 57 minut meczu Halep trzy razy oddała podanie, a sama wykorzystała osiem z 13 break pointów. Zdobyła o 19 punktów więcej (91-72). Rumunka wyrównała na 2-2 bilans meczów z Bencić. Wcześniej tenisistka z Konstancy pokonała Szwajcarkę w III rundzie Wimbledonu 2014.

Bencić wystąpiła w drugim w tym roku półfinale imprezy rangi Premier Mandatory (Indian Wells). W lutym w Dubaju Szwajcarka zdobyła trzeci singlowy tytuł w głównym cyklu (w 2015 triumfowała w Eastbourne i Toronto). W 2017 roku zmagała się ze zdrowotnymi problemami (przeszła operację lewego nadgarstka) i w pewnym momencie wypadła poza Top 300 rankingu. W najbliższy poniedziałek znajdzie się w czołowej "15" po raz pierwszy od sierpnia 2016 roku.

W poprzednich czterech rundach Halep nie straciła seta. Rumunka wygrała 25. mecz w Madrycie i po raz czwarty wystąpi w finale imprezy. W 2014 roku uległa Marii Szarapowej, a w 2016 i 2016 roku triumfowała. Będzie miała szansę dołączyć do Petry Kvitovej, która w stolicy Hiszpanii wywalczyła trzy tytuły. Finał odbędzie się w sobotę o godz. 18:30. Rywalką Halep będzie Kiki Bertens. Jeśli Rumunka wygra turniej w Madrycie wróci na pozycję liderki rankingu. Powalczy o 19. tytuł.

Zobacz także: Hubert Hurkacz zagra na trawnikach w Halle. Na starcie Roger Federer i Alexander Zverev

Mutua Madrid Open, Madryt (Hiszpania)
WTA Premier Mandatory, kort ziemny, pula nagród 7,021 mln euro
piątek, 10 maja

półfinał gry pojedynczej:

Simona Halep (Rumunia, 3) - Belinda Bencić (Szwajcaria) 6:2, 6:7(2), 6:0

Czytaj także: Hurkacz i Boynton - zwycięska kombinacja. "Pomogę zmaksymalizować potencjał Huberta"

ZOBACZ WIDEO Bundesliga. Kapitalny gol Kownackiego! Fortuna z jednym punktem [ZDJĘCIA ELEVEN SPORTS]

Czy Simona Halep wygra turniej w Madrycie?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

na Facebooku.

Komentarze (1):

  • spoti22 Zgłoś
    Tuż po wygraniu seta przez Belindę, przez chwilę losy meczu wydawały się być jeszcze w miarę otwarte, jak na to, co zwiastował z kolei bardzo pewnie wygrany pierwszy set przez bardzo
    Czytaj całość
    rozpędzoną w tym tygodniu Halep. Początkowo Belinda miała naprawdę niewiele do przeciwstawienia się zbyt dobrze grającej Rumunce i sprawdzał się przedmeczowy scenariusz o jednak wyraźnej przewadze Simony - faworytki nie tylko tego spotkania, ale i do odniesienia zwycięstwa w całej madryckiej imprezie.Ale była taka piłka na początku decydującego seta, gdzie Belinda po dłuższej wymianie ściągnęła Halep do siatki i mając potem dużo czasu, niestety nie potrafiła jej ani minąć, ani przede wszystkim przelobować, o co w tej sytuacji najbardziej się prosiło, mając rywalkę 2 metry przy siatce, która chwilę wcześniej na ostatnich nogach szorując brodą po korcie ledwo odegrała skróta. Wspominam o tej akcji, gdyż czułem, że jakby Bencić ją wygrała, to może wygrałaby i gema, byłoby po 1 i ten set miałby inne oblicze. Ale tak się niestety nie stało i Halepka po wyjściu na 2:0 i podwyższeniu na 3, sprawiła, że było już właściwie po meczu. Belinda wpadła trochę w histerię i do serwowania w tym czwartym gemie szła zapłakana. Widząc ją taką wiedziałem, że nie mogło się to już inaczej skończyć, jak kolejnym przełamaniem i na zakończenie jeszcze jednym i tym samym setem do zera. Z przykrością to niestety mówię, że trudno się ogląda taką Szwajcarkę, jak w trzecim secie i powiem szczerze, że nie lubię jej takiej histeryzującej, czyli idącej o krok dalej od swojego takiego standardowego denerwowania się po niemal każdej nieudanej akcji. Ani w sumie jej to nie pomaga i tylko sprawia, że człowiek już niechętnie chce do końca obejrzeć takie spotkanie. Dla porównania, Donna też co jakiś czas bardziej uzewnętrznia swoje emocje, ale zupełnie to jakoś inaczej wygląda - i spokojniej, i co ważne bardzo szybko się opanowuje i skupia pozytywnie na tym, co przed nią.Halep zmierza po tytuł co tu dużo mówić. Od kilku godzin już odpoczywa, a jej finałowa rywalka jeszcze się nie wyłoniła. Czy będzie nią Stephens, na którą liczę, czy też Bertens będąca chyba nieznaczną faworytką tej konfrontacji, to Simone może powstrzymać chyba jedynie jej po prostu słabsza gra (coś mniej więcej, jak dzisiaj w drugim secie, w którym abstrahując od może i dobrej w tym fragmencie meczu gry Belindy, ale jednak i trochę słabszej Simony, może nieco zbyt uspokojonej po pewnie wygranym pierwszym secie).

    Komentarze (1)

    PRZEJDŹ NA WP.PL