WP SportoweFakty

Najnowsze Wyniki/Kalendarz

Bezkonkurencyjny Marquez, Lorenzo wraca do gry - relacja z GP Argentyny w MotoGP

Katarzyna Łapczyńska
Katarzyna Łapczyńska
Marc Marquez zwyciężył w trzecim wyścigu MotoGP w tym sezonie i z kompletem punktów prowadzi w klasyfikacji generalnej. W Argentynie do czołówki powrócił Jorge Lorenzo.

Mistrz świata 2013 w poprzednich dwóch rundach nie miał sobie równych niemal od początku do końca rywalizacji. Tym razem walka o wygraną wymagała od Marqueza nieco więcej wysiłku. Wszystko zaczęło się od fatalnego startu zawodnika Repsol Honda Team. Marquez szybko spadł na odległą lokatę. Z przodu znalazł się Jorge Lorenzo, a za nim jechała cała grupka zawodników, w której znaleźli się Stefan Bradl, Valentino Rossi, Dani Pedrosa, Andrea Dovizioso oraz rewelacyjny Andrea Iannone.

Marquez ruszył w pogoń za rywalami i mijał ich jednego po drugim. Hiszpan szybko znalazł się za plecami Lorenzo. "MM93" z każdym okrążeniem zmniejszał dystans do "Por Fuery", w pewnym momencie kibice mogli odnieść wrażenie, że Marquez specjalnie czai się za plecami rywala, by wyprzedzić go w odpowiednim momencie. Nastąpiło to kilka okrążeń przed końcem. Jak tłumaczył mistrz świata 2013 na konferencji prasowej, nieco odwlekł on moment walki ze swoim największym rywalem. - Jechałem jakiś czas za plecami Jorge, ale zdecydowałem się zaatakować i uciekać, bo widziałem, że zbliża się do mnie Pedrosa. Po wyprzedzeniu Lorenzo podkręciłem tempo i udało mi się oddalić na bezpieczną odległość - powiedział.

Marc Marquez znów najszybszy. Czy ktoś powstrzyma młodego Hiszpana? (fot. Repsol Honda Team)Marc Marquez znów najszybszy. Czy ktoś powstrzyma młodego Hiszpana? (fot. Repsol Honda Team)
Lorenzo ma za sobą dobry wyścig, choć nie ustrzegł się błędów. Jeden z nich kosztował go stratę drugiej pozycji na rzecz Daniego Pedrosy. Trudno jednak przypuszczać, że "Por Fuera" byłby w stanie obronić się przed dużo szybszym Pedrosą, nawet gdyby nie wyjechał zbyt szeroko na wejściu w zakręt. Czy Jorge Lorenzo na dobre powrócił do formy i podczas kolejnej rundy w Jerez będzie walczył o zwycięstwo z Marquezem? Oby, ponieważ wydaje się, że obecnie jedynie on jest w stanie rywalizować z niesamowitym "MM93", a mistrzostwa potrzebują walki do ostatnich metrów.

Na czwartej pozycji do mety dojechal Valentino Rossi, jednak również "Doktor" popełnił kilka dziecinnych wręcz błędów. Rossi zanotował także ostre starcie ze Stefanem Bradlem, po którym niemal wypadł z toru. Włoch szybko odgryzł się Niemcowi i zostawił go daleko za swoimi plecami. Bradl powinien być jednak zadowolony z piątego miejsca.

Największą niespodzianką Grand Prix w Argentynie był Andrea Iannone. "Crazy Joe" fantastycznie walczył z rywalami i zapewne gdyby nie miększa opona, na której musiał wystartować, rywalizowałby ze ścisłą czołówką. Z tego powodu Ianonne pod koniec wyścigu zaczął tracić przyczepność, bo jego zużyte ogumienie nie pozwalało na skuteczną walkę. Tak czy inaczej, Włochowi z zespołu Pramac Ducati należą się ogromne brawa za serce do walki i stworzenie pięknego widowiska.

Andrea Ianonne spisał sie w Argentynie znakomicie (fot. Pramac Ducati)Andrea Ianonne spisał sie w Argentynie znakomicie (fot. Pramac Ducati)
Kolejny dramatyczny występ zanotował Alvaro Bautista, który od początku sezonu nie ukończył żadnego wyścigu. Również tym razem zawodnik GO&FUN Honda Gresini upadł na tor już na początku rywalizacji. Bautista ściga się na innym zawieszeniu i z innym układem hamulcowym jak pozostali zawodnicy, jednak to zupełnie nie tłumaczy rozkojarzenia, które towarzyszy Hiszpanowi.

W klasyfikacji generalnej MotoGP prowadzi Marc Marquez. Daleko za jego plecami plasują się Dani Pedrosa, Valentino Rossi, Andrea Dovizioso i Andrea Iannone. Po udanym występie w Argentynie na siódme miejsce awansował Jorge Lorenzo. Kolejny wyścig już 4 maja 2014 w Jerez.

Jesteśmy na Facebooku. Dołącz do nas!

GP Argentyny: Mistrz świata wygrał trzeci wyścig z rzędu

Czy Jorge Lorenzo jest w stanie powalczyć z Marcem Marquezem o tytuł mistrza świata?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Komentarze (0):

    PRZEJDŹ NA WP.PL