WP SportoweFakty

Najnowsze Wyniki/Kalendarz

Zmiana lidera, perfekcyjny "Puzon" - podsumowanie VII kolejki II ligi żużlowej

Łukasz Witczyk
Łukasz Witczyk
W VII kolejce rozgrywek II ligi wysokie zwycięstwa odniosły drużyny z Rybnika i Krakowa. W najciekawszym meczu Victoria Piła pokonała 47:43 opolski Kolejarz.

Kup bilet na wielki finał TAURON Speedway Euro Championship w Chorzowie! -->>
Rekiny nowym liderem

VII runda zmagań w najniższej klasie rozgrywkowej przyniosła zmianę lidera tabeli. Dzięki wysokiemu zwycięstwu w Krośnie na pierwszą pozycję awansowała drużyna ROW-u Rybnik. Tym samym Rekiny odrobiły starty z przegranego przed własną widownią pierwszego starcia tych drużyn i zgarnęły punkt bonusowy. W ostatnich spotkaniach rybniczanie spisują się zdecydowanie lepiej niż na początku sezonu. Według menadżera Rekinów przyczyną metamorfozy dowodzonej przez niego drużyny była porażka w IV kolejce z KSM-em Krosno. - Paradoksalnie pomogła nam porażka na własnym torze z drużyną z Krosna gdyż obnażyła nasze słabości. Zdecydowaliśmy się na roszady w składzie, które przynoszą jak na razie efekty. Mamy szeroką kadrę i solidnych zmienników i jeśli dalej konsekwentnie będziemy realizować to, co sobie założyliśmy to powinno to mieć przełożenie na wynik - powiedział w rozmowie z naszym portalem Maciej Simionkowski.

Włodarze Rekinów po niespodziewanej przegranej z Wilkami zdecydowali się wzmocnić skład. Do kadry drużyny ze Śląska dołączyli m.in. Jacek Rempała i Mariusz Fierlej. W niedzielnym meczu w Krośnie pierwszy z nich zapisał na swoim koncie 11 punktów i bonus, a drugi mecz zakończył z dorobkiem 7 oczek i dwóch bonusów. Dorobek Fierleja mógł być jednak większy, lecz były żużlowiec Orła Łódź raz dotknął taśmy i raz został wykluczony. - Jacek udowadnia, że wciąż jest dobrym zawodnikiem. Jestem z resztą zadowolony z całego zespołu. Dobrze pojechał też Mariusz Fierlej, któremu co prawda wciąż zdarzają się proste błędy, lecz na szczęście nie zaważyły one na końcowym rezultacie - przyznał Simionkowski. Kolejny raz mecz z kompletem punktów zakończył Oliver Allen, który w tym sezonie jest najskuteczniejszym jeźdźcem spadkowiczów z I ligi.

Wilki ponownie bez zwycięstwa

W zdecydowanie odmiennej sytuacji jest drużyna KSM-u Krosno. Wilki w pierwszych czterech kolejkach odniosły trzy zwycięstwa i były rewelacją rozgrywek II ligi. Jednak w trzech kolejnych pojedynkach krośnianie spisują się zdecydowanie gorzej. Dwukrotnie wysokie zwycięstwa nad ekipą znad Wisłoka odniósł Kolejarz Opole, a w minioną niedzielę łatwy triumf zanotował ROW Rybnik. Po raz drugi z rzędu krośnianie wystąpili bez Pawła Hliba. - Sprawa Pawła jest złożona i wpływ na to, że zabrakło go w składzie miało kilka czynników. Kiedy wróci do zespołu i czy w ogóle to nastąpi, tego nie wiem - tłumaczył szkoleniowiec Wilków, Ireneusz Kwieciński. Wychowanka Stali Gorzów zastąpił Laszlo Szatmari. Węgier spisał się zdecydowanie poniżej oczekiwań i w trzech biegach nie zdobył żadnego punktu. - Spodziewałem się ciężkiego meczu, ale wyszła katastrofa. W takim meczu ciężko myśleć o zmianach taktycznych, jak każdy zawodnik praktycznie nic nie jedzie. Słyszałem już takie głosy, że kibice domagali się zastępstwa zawodnika, ale to ma szanse powodzenia, jeżeli zespół jest wyrównany i zbiera te punkty. W naszym przypadku nic by to kompletnie nie dało - powiedział po meczu trener Wilków.

Jaka była przyczyna porażki krośnieńskiej drużyny? Według żużlowców KSM-u były to przegrane starty. - Nasz wynik jest bardzo słaby, bo przegraliśmy jako drużyna. Na pewno było ciężko, ale powinniśmy wyciągnąć jakieś wnioski, bo ewidentnie wszyscy przegrywamy starty i to taka bolączka naszego zespołu - przyznał Adrian Szewczykowski. - Dla mnie ten mecz był troszkę lepszy niż debiut, bo dziś zdobyłem jakieś punkty, ale brakowało mi dobrych startów - stwierdził Michał Łopaczewski. Obaj zawodnicy na swoim koncie zapisali po 8 punktów. Najskuteczniejszym zawodnikiem krośnieńskiej ekipy był Kevin Woelbert - zdobywca 12 oczek. Słabszy występ zanotował Tobias Busch oraz Dino Kovacic, który po udanym debiucie w barwach KSM-u nie może powtórzyć tego wyczynu.

Niedźwiadki w kryzysie

Słabo rundę rewanżową rozpoczęli zawodnicy Kolejarza Rawag Rawicz. Niedźwiadki najpierw wysoko przegrały w Rybniku, a w niedzielę lepsi okazali się żużlowcy Speedway Wandy Kraków. Rawiczanie, którzy po pięciu kolejkach prowadzili w tabeli II ligi z kompletem punktów, w dwóch ostatnich meczach nie zdołali zdobyć nawet punktu bonusowego za zwycięstwo w dwumeczu. Jaka jest przyczyna słabszych występów rawiczan? - Najbardziej zaskakuje mnie, jeśli chodzi o naszą drużynę to, że nie wiadomo, jak kto pojedzie w danym meczu. Jeśli dany zawodnik zrobi w jakimś meczu 10 punktów, w następnym jest w stanie zrobić 2 lub 4. To jest trochę przerażające. Coś musimy zmienić, coś trzeba zrobić, bo jak na razie to staczamy się w dół - powiedział w wywiadzie udzielonym naszemu portalowi prezes Kolejarza, Dariusz Cieślak. W nieco mocniejszym tonie wypowiedział się Piotr Dym: - Uważam, że było słabo, zarówno jeśli chodzi o mnie, jak i o cały zespół. Na wyjazdach jesteśmy bardzo słabi, pokazaliśmy to już w Rybniku. Musieliśmy wyciągnąć wnioski po Rybniku, myślę, że nie zdążyliśmy tego zrobić. Szkoda. Teraz musimy znaleźć jakieś rozwiązanie, które poprawi naszą dyspozycję. Musimy być znów tą drużyną ze sparingów, czy z pierwszych kolejek. Jestem zawiedziony nie tylko swoją postawą, ale też całej drużyny. Jesteśmy słabi i musimy dużo pracować, żeby się poprawić.

W meczu w Krakowie najlepszym zawodnikiem Kolejarza był Eric Andersson, który w sześciu startach wywalczył 10 punktów. Nie najlepsze występy zanotowali Wiktor Gołubowskij, Sławomir Musielak, Szymon Kiełbasa, jednak najbardziej oczekiwania zawiódł Alexander Edberg, który wywalczył zaledwie 4 oczka. - Szczerze powiedziawszy, zarówno Edberg, jak i Rosen na dzień dzisiejszy prezentują podobny poziom. Który z nich jest lepszy - można by to rozstrzygnąć chyba tylko poprzez rzut monetą - przyznał sternik rawickiego klubu.

Udany transfer Speedway Wandy

Bohaterem Speedway Wandy Kraków w meczu z Kolejarzem Rawag Rawicz był Tobias Kroner. Niemiec w połowie maja został wypożyczony z ŻKS Ostrovii Ostrów do klubu z byłej stolicy Polski. W debiucie przed krakowską widownią spisał się bardzo dobrze. Kroner wywalczył 12 punktów, a jego dorobek mógł być większy, ale w ostatnim wyścigu zanotował defekt na trzeciej pozycji. Reprezentanta naszych zachodnich sąsiadów po meczu chwalili nie tylko menadżer, ale również jego klubowi koledzy. - Tobias jechał bardzo ładnie w tym meczu, zarówno po małej, jak i po orbicie, był waleczny. Jest to zawodnik, na którego długo oczekiwaliśmy. Jest to transfer w odpowiednim momencie, jedziemy rewanże rundy zasadniczej, zbliżamy się do fazy play-off. Trzeba powoli ukształtować drużynę, żeby byli w niej pewniacy, którzy robią punkty i ciągną drużynę. To się w tej chwili dzieje. Kroner jechał pewnie, widać, że jest to zawodnik doświadczony w ligach zagranicznych - powiedział po meczu Stanisław Burza. - Pod trzynastką zaryzykowaliśmy, dając Kronera, który w ogóle nie jeździł na tym torze. Był on bliski zdobycia kompletu punktów. Oczekiwałem właśnie, że ten mecz będzie wyglądał w ten sposób, nie mam tutaj na myśli tylko postawy Tobiasa, ale całego zespołu - stwierdził Michał Finfa.

Oprócz Kronera dobre występy zanotowali Stanisław Burza, Andriej Kudriaszow i Jozsef Tabaka. Szczególnie ten ostatni zawodnik imponował walecznością. W piątym biegu Tabaka upadł omijając leżącego na torze Kudriaszowa. Rosjanin został wykluczony z powtórki, a osamotniony Węgier triumfował w niej z dużą przewagą. Tacy żużlowcy bez wątpienia są ulubieńcami każdej publiczności.

Puszakowski show w Pile

Mariusz Puszakowski w tym sezonie jest w znakomitej formie. Potwierdził to w meczu Victorii Piła przeciwko Kolejarzowi Opole. Wychowanek toruńskiego Apatora pewnie zwyciężył we wszystkich swoich wyścigach i zawody zakończył z kompletem punktów. Dodatkowo w ostatniej gonitwie Puzon wraz z Piotrem Świstem przechylili szalę zwycięstwa na korzyść pilskiej drużyny. Warto dodać, że Puszakowski do tego meczu przystąpił z lekkim urazem, którego nabawił się podczas zawodów w Rosji. - Przyjechałem zaprezentować się jak najlepiej i to mi się udało. Cieszę się z takiej formy, bo miałem wielkie obawy przed tym meczem. W czwartek w Rosji miałem groźny upadek, ale na szczęście doskwiera mi tylko prawa noga i wszystko jest w porządku - powiedział Puszakowski.

Dobry występ zanotował wspomniany wyżej Świst, który wywalczył 12 oczek i dwa bonusy. Nieco słabiej niż zwykle zaprezentował się Marcin Jędrzejewski (7 punktów). Dobrze spisała się za to druga linia pilskiej ekipy czyli Mariusz Franków i Cyprian Szymko. Najsłabszym punktem pilan są juniorzy, którzy zdobyli tylko punkt w pierwszym wyścigu zawodów.

Juniorzy ratują wynik Kolejarza

O tym jak ważna jest formacja juniorska świadczyć może postawa Kolejarza Opole w Pile. W barwach klubu z Opolszczyzny zawiedli niemal wszyscy seniorzy. Najwięcej punktów z nich zgromadził Marcin Rempała, ale rezultat 6 oczek i bonusu na kolana nie powala. Wynik opolskiej drużyny ratowali Łukasz Bojarski i Witalij Biełousow. Młodzieżowcy Kolejarza zdobyli łącznie 22 punkty. O tak punktujących juniorach marzą zapewne wszyscy trenerzy/menadżerowie w polskiej lidze.

Opolanie, podobnie jak inne drużyny w II lidze, szukają wzmocnień. Przed meczem w Pile do Kolejarza dołączył Krzysztof Pecyna, który zdobył 5 punktów. - Brakuje mi przede wszystkim startów i objeżdżenia z zawodnikami spod taśmy. Rzeczywiście pierwszy bieg był dość fajny i poczułem wiatr w plecy. Tego mi cały czas brakuje, ale będę szukał tego uczucia i chcę jak najszybciej wrócić do formy sprzed kilku sezonów - powiedział po debiucie w barwach Kolejarza Opole jego nowy zawodnik.

na Facebooku.

Komentarze (6):

    Pokaż więcej komentarzy (3)
    PRZEJDŹ NA WP.PL