Najnowsze Wyniki/Kalendarz

Kto pierwszym finalistą Enea Ekstraligi? - zapowiedź meczu Dospel Włókniarz Częstochowa - Unibax Toruń

Mateusz Makuch
Mateusz Makuch
Nie ulega wątpliwości, iż niedzielne spotkanie dla drużyn z Częstochowy i Torunia będzie najistotniejszym starciem w tym sezonie. Obie ekipy mają szanse na awans do wielkiego finału Enea Ekstraligi.

Napisać, że przed nami emocje, to zdecydowanie za mało. Atmosfera wokół tego dwumeczu jest maksymalnie podkręcona już od momentu zakończenia pierwszej konfrontacji Aniołów z Lwami. Już wtedy, na toruńskiej Motoarenie, byliśmy świadkami pełnego dramaturgii spotkania. Przez cały tydzień komentowano decyzje sędziego oraz postawę zawodników na torze, którzy, po obu stronach, nie zamierzali zamykać gazu w newralgicznych sytuacjach. Ostatecznie z zaliczką ośmiu, a właściwie siedmiu "oczek" przewagi, torunianie przyjadą do Częstochowy. W przypadku takiego samego rezultatu, który padł w Toruniu, ale na korzyść biało-zielonych (49:41), awans do finału wywalczą częstochowianie, ponieważ zajęli oni wyższe miejsce w tabeli po rundzie zasadniczej.

Głos na temat tego dwumeczu zabrało wiele osób. Odnosili się m.in. do sytuacji z pierwszej konfrontacji, które wywołały największe dyskusje. Trudno oprzeć się wrażeniu, że między zainteresowanymi obozami zrodził się konflikt. Na pewno widać to po opiniach kibiców. Częstochowscy mają pretensje przede wszystkim do Adriana Miedzińskiego, który, ich zdaniem, nie pozostawił Emilowi Sajfutdinowowi wystarczająco dużo miejsca przy bandzie. Toruńscy fani odbijają piłeczkę i przypominają gonitwę pierwszą, kiedy to w bardzo podobny sposób Miedzińskiego potraktował Grigorij Łaguta. Ekspert portalu SportoweFakty.pl, Jacek Gajewski, wyraził zaniepokojenie powstałym nieporozumieniem.

Sytuacja kadrowa zainteresowanych drużyn jest bardzo podobna. Oba zespoły nie będą mogły w niedzielę skorzystać z usług swoich czołowych zawodników. W ekipie Unibaksu zabraknie Chrisa Holdera, natomiast wśród Lwów wspomnianego Sajfutdinowa. Kierownictwa drużyn postanowiły w ich miejsce skorzystać z zastępstwa zawodnika. Torunianie w pierwszym spotkaniu zaufali Ryanowi Sullivanowi, ale Australijczyk zawiódł zdobywając tylko 1 punkt. Nie dziwi zatem, że Sławomir Kryjom zdecydował się odsunąć od składu "Sully'ego".

Ryan Sullivan (kask niebieski) nie popisał się w pierwszym meczu i nie ujrzymy go w rewanżuRyan Sullivan (kask niebieski) nie popisał się w pierwszym meczu i nie ujrzymy go w rewanżu
Przed pierwszym meczem torunianie liczyli, że zdołają wypracować sobie co najmniej dziesięciopunktową przewagę. Po zakończeniu rywalizacji na Motoarenie nie byli oni do końca zadowoleni z osiągniętego wyniku. W rundzie zasadniczej w Częstochowie, po jednostronnym widowisku, zdobyli 36 "oczek". Co prawda wówczas zmuszeni byli pojechać trzema juniorami, ale szybko w miejsce Kamila Pulczyńskiego, który w ostatniej chwili zastąpił wspomnianego Holdera, stosowali rezerwy taktyczne. Nie od dziś jednak wiadomo, że play-offy rządzą się swoimi prawami. Zaliczka wypracowana w pierwszej rywalizacji może okazać się wystarczająca. Wydaje się, że to nad gospodarzami będzie ciążyła większa presja.

Kibice Lwów zapowiadają, że nie zamierzają wywoływać dodatkowego ciśnienia na swoich pupilach, a chcą ich wspomóc w walce o finał z jednym z przedsezonowych murowanych kandydatów do złotego medalu. Swoją drogą w Częstochowie zainteresowanie tym starciem jest ogromne. Przyjazd na tę rywalizację zapowiadają nawet fani z innych miast. W niedzielę na SGP Arenie Częstochowa może paść w tym sezonie rekord frekwencji. Już wyprzedano wszystkie bilety na sektor centralny. Coraz mniej jest również wejściówek szkolnych. Klub już apeluje do sympatyków, by możliwie jak najwcześniej wybierali się na trybuny, by później uniknąć kolejek.

Faworytem niedzielnej potyczki są częstochowianie. Podstawowe pytanie brzmi, czy zdołają odrobić straty z pierwszego meczu. Biało-zieloni bardzo poważnie przygotowują się do tego spotkania. Będzie to ich trzecia bezpośrednia szansa na awans do finału w ciągu ostatnich sześciu sezonów (licząc bieżący). Podczas piątkowego treningu najlepiej wyglądali Artur Czaja i Rafał Szombierski. Właśnie dyspozycja tzw. drugiej linii obu ekip może rozstrzygnąć o tym, kto jako pierwszy awansuje do finału Enea Ekstraligi.

Częstochowscy kibice chcą być w niedzielę dodatkowym zawodnikiem WłókniarzaCzęstochowscy kibice chcą być w niedzielę dodatkowym zawodnikiem Włókniarza
Awizowane składy:

Unibax Toruń
1.
Adrian Miedziński
2. Kamil Brzozowski
3. Darcy Ward
4. Chris Holder (ZZ - dop. red.)
5. Tomasz Gollob
6. Paweł Przedpełski

Dospel Włókniarz Częstochowa
9. Michael Jepsen Jensen
10. Emil Sajfutdinow (ZZ - dop. red.)
11. Rune Holta
12. Rafał Szombierski
13. Grigorij Łaguta
14. Adam Strzelec

Początek: 16:00 (15:30 - próba toru, 15:45 - prezentacja)
Sędzia:Marek Wojaczek
Komisarz toru:Marek Kępa

Ceny biletów:
- Sektor centralny - 50 zł (sprzedane)
- Normalny - 40 zł
- Ulgowy - 30 zł
- Szkolny - 10 zł (dla młodzieży od 8. do 16. roku życia)

Prognoza pogody (za pogoda.onet.pl):
Temp.: 23°C
Wiatr: 8 km/h
Deszcz: 0.0 mm
Ciśnienie: 1022 hPa

Zamów relację z meczu Dospel Włókniarz Częstochowa - Unibax Toruń
Wyślij SMS o treści ZUZEL CZESTOCHOWA na numer 7355
Koszt usługi 3,69 zł z VAT.

Ostatnie starcie Dospel Włókniarza z Unibaksem Toruń w Częstochowie odbyło się 7 lipca br. Wówczas dominowali gospodarze, którzy wygrali 54:36, inkasując 3 punkty do ligowej tabeli. Najlepszym zawodnikiem zwycięskiej ekipy był Michael Jepsen Jensen - 11+3. Więcej tutaj.

Jesteśmy na Facebooku. Dołącz do nas!

Wygraj bilet na mecz Dospel Włókniarz Częstochowa - Unibax Toruń

na Facebooku.

Komentarze (115):

Wszystkie komentarze (115)

Komentarze (115)

    Wszystkie komentarze (115)
    PRZEJDŹ NA WP.PL