Najnowsze Wyniki/Kalendarz

Andrzej Jurczyński: Piętnaście razy byłem w szpitalu i miałem złamanych siedemnaście kości (wideo)

Łukasz Witczyk
Łukasz Witczyk
Gościem najnowszego odcinka magazynu żużlowego telewizji CzewaTV był Andrzej Jurczyński. Były zawodnik i trener Włókniarza Częstochowa opowiedział o swojej karierze.

TAURON zaprasza na Speedway Euro Championship w Gnieźnie. Oglądaj w Eurosporcie!
Andrzej Jurczyński jest jedną z barwniejszych postaci w historii Włókniarza Częstochowa. Z jego karierą wiąże się wiele ciekawych anegdot Jedna z nich wiąże się z "przemycaniem" do Związku Radzieckiego pism dla dorosłych. - Na tydzień jechaliśmy do Rosji. Miałem wtedy dużo rzeczy z RFN-u. Wszystko wydało się na przystanku, milicja mnie zwinęła. Była rewizja, były te broszurki. Mieli mnie zawiesić na dwa lata. Kart z gołymi paniami nie zabrali. Schowałem je w oponę i z powrotem przywiozłem do Polski. Jeden z zawodników wyjechał na niej do biegu. Narobiłem wtedy krzyku, żeby stanęli i zmienili koło. Jakby opona zdefektowała i karty wyleciały w powietrze, to wszystkich nas by zamknęli - powiedział Jurczyński. 

Były zawodnik Włókniarza przez blisko 20 lat startów osiągnął wiele sukcesów, ale również zaliczył wiele groźnych kontuzji. - Miałem z reguły słabe starty i żeby wygrać bieg musiałem się wciskać w jakąś szparę, albo kogoś przeciągnąć. Miałem dużo kontuzji w karierze, chyba najwięcej spośród wszystkich ówczesnych zawodników Włókniarza. Piętnaście razy byłem w szpitalu i miałem złamanych siedemnaście kości - przyznał "Ruski".

W 1978 roku Jurczyński ścigał się w lidze angielskiej w barwach londyńskiego klubu White City. Z występami w Wielkiej Brytanii również wiąże się ciekawa anegdota. - Mieliśmy jechać z Markiem Cieślakiem na Wyspy Brytyjskie. Prezesem Włókniarza był wtedy Wacław Tomaszewski. Były negocjacje i mieliśmy jechać tylko w trzech meczach Włókniarza. Prezes się na to nie zgodził i wracaliśmy na każdy mecz ligi polskiej. Lataliśmy wtedy Kopernikiem, samolotem który rozbił się dwa lata później i zginęła na nim Anna Jantar. Lataliśmy dwa razy w tygodniu: w sobotę powrót, a w poniedziałek rano wylot do Anglii - powiedział Jurczyński.

Jurczyński sukcesy odnosił również jako trener. Kariery pod jego okiem zaczynali m.in. Rafał Osumek, Artur Pietrzyk i Sebastian Ułamek. W 2003 roku był on trenerem Włókniarza i zdobył z nim złoty medal Drużynowych Mistrzostw Polski. Tym samym Jurczyński jest trzecim w historii wychowankiem Lwów, który z macierzystym klubem zdobył mistrzostwo kraju zarówno jako zawodnik, jak i trener. - Wszystko się kleiło. Każdy jechał i każdy wiedział o co jedzie. Wszystko dobrze wyszło, cała drużyna pojechała na swoim poziomie - ocenił swój największy sukces w trenerskiej karierze Jurczyński.

Jesteśmy na Facebooku. Dołącz do nas!

Źródło: CzewaTV



na Facebooku.

Komentarze (5):

  • sympatyk żu-żla Zgłoś
    Ciekawe opowiadania z życia p.Andrzeja .Karty gazetki w tedy to produkt deficytowy można było na tym zarobić, MO..za takie drobiazgi goniło a i też można było zarobić u
    Czytaj całość
    prokuratora,sprawa w sądzie.
    • netoperek Zgłoś
      Szkoda że nie poruszono wątku kontuzji p.Andrzeja nabytej na torze dawnego ZSRR o którym to incydencie pisał kiedyś bodaj red.Wróbel. Pamiętam tylko, że była mowa o jakimś złamaniu a
      Czytaj całość
      w miejscowym szpitalu nie było środka znieczulającego! Pomogli ponoć miejscowi kibice dostarczając sporą ilość alkoholu i dziwiąc się że dla Polaka trzeba aż tyle do ogólnej anastezji. Ja w latach `60/`70 mieszkałem na ul.Olsztyńskiej i pamiętam jak kiedyś się zdziwiłem widząc pod sklepem spożywczym zaparkowane... trzy motocykle żużlowe. Jako mały fan tak chciałem dotknąć tego sprzętu. Patrzę a tu w skórach wychodzą z piwami (były wtedy takie małe butelki): Jurczyński, Czesław Goszczyński i bodajże Jacek Gieżyński. Wstydziłem się zapytać czy mogę usiąść na motocyklu. Wypili po jednym (bodajże) a reszta po treningu. Pan Czesław jak pamiętam zawsze był taki opanowany by nie rzec powolny a w stosunku do kobiet szarmancki. Kiedy się z jakąś witał obowiązkowo całował w rękę. Na torze jednak nie odpuszczał. Ech, to były czasy!
      • radek82 Zgłoś
        Szacun panie Andrzeju.Wszystkiego dobrego!
        Wszystkie komentarze (5)

        Komentarze (5)

        ×
        PRZEJDŹ NA WP.PL