Najnowsze Wyniki/Kalendarz

Zamieszki na stadionie po meczu w Pile - rozpoczęło się od spalonego szalika

Robert Szłapak
Robert Szłapak
Po meczu w Pile doszło na stadionie do zamieszek, w których uczestniczyło kilkadziesiąt osób. Według policji wszystko zaczęło się od sytuacji, gdy kibice gości zabrali dziecku szalik i go podpalili.

Mecz Polonii Piła z Wybrzeżem Gdańsk odbywał się niemalże do samego końca w spokojnej atmosferze. W trakcie całego spotkania fani obu ekip w kulturalny sposób dopingowali swoje drużyny, aż do czasu, gdy na sektorze gości spłonął szalik Polonii. Wówczas rozpoczęło się starcie kilkudziesięciu kibiców. - Z naszych wstępnych ustaleń wynika, że kibice drużyny przyjezdnej zabrali dziecku szalik, a następnie położyli go na świecę dymną. To rozgrzało całą sprawę. Teraz poczekamy jakie będą dalsze ustalenia. Na miejscu ochrona rozdzieliła grupy kibiców przyjezdnych i miejscowych, interweniowała także policja, a uczestniczące w zajściu osoby zostały wylegitymowane - powiedział nam kom. Andrzej Latosiński z Komendy Powiatowej Policji w Pile.

Według policji to co wydarzyło się po meczu to jedynie incydent, a pilski stadion jest cały czas bezpieczny dla kibiców. - My nie określamy tego jako zamieszki, ale jako incydent. Nie było osób rannych, żaden z uczestników nie trafił także do szpitala. Nie chcemy, aby teraz rozniosło się, że stadion w Pile jest niebezpieczny, a pilscy kibice agresywni, bo tak nie jest. Nadal można bezpiecznie, całymi rodzinami oglądać żużel w Pile i to się nie zmieniło. Wszystkie strony wyciągną wnioski z tego incydentu, aby więcej nic podobnego nie miało miejsca. 

Sektor wreszcie będzie musiał zostać wyremontowanySektor wreszcie będzie musiał zostać wyremontowany
Również prezes Polonii - Tomasz Soter zapewnia, że nie było zagrożenia dla kibiców, a groźne sceny rozegrały się w strefie wyłączonej z użytku. - Wiedzieliśmy o przyjeździe grupy kibiców z Gdańska, dlatego też na to spotkanie zatrudniliśmy więcej pracowników ochrony, niż jest to wymagane ustawowo. Do incydentu doszło w okolicach kibiców gości i nie było zagrożenia dla uczestników imprezy, którzy celowo nie przychodzili w tamto miejsce. Na naszym stadionie jest bezpiecznie i nadal tak będzie. Nie dopuścimy, aby taka sytuacja się powtórzyła, a jeżeli jeszcze raz w tym roku będzie nam dane zmierzyć się z Wybrzeżem, to niestety kibiców gości nie wpuścimy na stadion.

Kup bilet na wielki finał TAURON Speedway Euro Championship w Chorzowie! -->>

na Facebooku.

Komentarze (57):

  • szybki07 Zgłoś
    Wchodząc na stadion zauważyłem jak autobus z Gdańska zatrzymał się przy stoisku z gadżetami...chyba kibice z Gdańska kupowali szalik-pasiak. Nie jestem pewny ale chyba tak było?
    Czytaj całość
    Późniejsze palenie szalika rozwścieczyło i mnie... Jeżeli chodzi o okrzyki pod koniec meczu to nie wiem? Wśród kibiców GKS byli i kibole Lechii... Zielono-białe koszulki to niby kto?
    • 1joker Zgłoś
      Miałem nic nie pisać w tej sprawie, ale strasznie mnie irytuje, to w jaki sposób przedstawiają całe zajście miejscowi i wyzywają w co drugim komentarzu kibiców z Gdańska. Kilka
      Czytaj całość
      punktów ze znakiem zapytania: 1. Na miejscu rzekomo małej dziewczynki będącej z rodzicami, której to ukradziono szalik nie zrobili byście rabanu i krzyku w takiej sytuacji? Nie zatrzymała by tego gościa większość znajdująca się w pobliżu, przy punkcie gastronomicznym jest zawsze dużo osób, a może nie? 2. Można sobie kupić szalik z barwami klubowymi na stadionie? 3. Wydawanie wyroków odnośnie wyznaczenia sprawcy tuż po zakończeniu spotkania, przebywając 100, 150 lub 50m od sektora gości nie znając szczegółów zarzewia konfliktu to zwykła hipokryzja. 4 Błędem i zupełną bzdurą było ze strony gości wywieszenie szalika na płocie niby klatki poskręcanej na drut i spalenie go, tego nie popieram i piętnuję stanowczo. Teraz trochę wyjaśnię początek zajścia, od czego tak naprawdę się zaczęło. Otóż przed końcem spotkania pod sektor gości przybyli nieznani osobnicy w niebieskich koszulkach i obwieścili, żeby się nie cieszyć, bo oni i tak tu wjadą. Po zakończeniu spotkania wznosili okrzyki "Arka Gdynia" Nie muszę pisać, że to jest mocno nie lubiany klub przez gdańskich kibiców, wynikiem czego było wybiegnięcie z klatki tych bardziej bojowo nastawionych i pogonienie za przeciwnikiem. To była prowokacja późniejszych zajść. W ten sposób wciągnęli kilkunastu naszych w walki z miejscową grupą fanatyków i to w tej sytuacji właśnie skopano naszego kibica, na filmikach widać go w żółtej koszulce, to nie do kibica z Piły przyjechała karetka, a do niego. Z czasem, gdy zaczęła nadciągać znacznie liczniejsza banda idiotów, gdańszczanie w porę się wycofali i nie doszło do nieszczęścia. Później rozwścieczony tłum przybiegł pod klatkę i zaczął rzucać w nią kamieniami, w środku dalej znajdowała się ponad stu osobowa grupa w której byli dorośli z dziećmi i kobiety. Latające odpady ławkowe, to tylko chęć oddalenia agresorów z kamieniami( nikt nie wyrywał ławek, one były porozbijane i odpady leżały pod nimi). Zaraz po tym interweniowała policja i powoli sytuacja została zażegnana. Tak to wyglądało z klatki. Jak w takim razie nazwiecie tych wszystkich wściekłych 150-200 kibiców z Piły, może "Bydłem z Piły". Pozdrawiam wszystkich prawdziwych kibiców czarnego sportu.
      • szybki07 Zgłoś
        Pamiętam wyjazd do Gdańska. To były lata 95-98 I liga. Zaczepki ze strony kibiców z Gdańska a konkretnie Lechii. W Pile też było różnie. Teraz mam zawsze wyjazd. Jeżdżę ze Słupska
        Czytaj całość
        do Piły a nie do Gdańska.
        Wszystkie komentarze (57)

        Komentarze (57)

          Wszystkie komentarze (57)
          PRZEJDŹ NA WP.PL