Najnowsze Wyniki/Kalendarz

Ilona Termińska: Bycie prezesem to kolejne wyzwanie i kolejna rzecz, której się uczę

Konrad Marzec
Konrad Marzec
Ilona Termińska wkracza do żużlowego świata w bardzo trudnym okresie dla tej dyscypliny, zwłaszcza w Polsce. Jak będzie wyglądał pierwszy sezon w klubie KS Get Well Toruń, pod jej rządami?

WP SportoweFakty: My dowiedzieliśmy się tuż po tym jak Przemysław Termiński został senatorem, a od kiedy pani wiedziała, że trzeba będzie przejąć stery w klubie z Torunia?

Ilona Termińska: Nie będę czarować, że nic nie wiedziałam. Było kilka kandydatur, branych pod uwagę przez mojego męża, ale de facto dotarło to do mnie, że będę za sterami klubu żużlowego kiedy dostałam nominację i mój mąż zadzwonił do mnie z wiadomością, że zostanę prezesem. Nie ukrywam, że jest to dla mnie kolejne wyzwanie i kolejna rzecz, której też się uczę i myślę, że już częściowo się nauczyłam.

Jest to dość trudny okres dla polskiego żużla, ze względu na problemy różnych klubów, nie tylko w Ekstralidze. Wkroczenie do tego świata właśnie teraz, wywoływało u pani obawy?

- Okres na pewno jest ciężki, ale wsparcie mam ogromne. Zarówno od właściciela (śmiech - dop. red.), jak i od ludzi, którzy pracują w klubie. To są naprawdę wspaniali ludzie, wspaniała kadra z pomysłami, zaangażowani, realizujący swoje cele, tak że pracuje nam się tutaj idealnie.

Jaka będzie w trakcie sezonu prezes Ilona Termińska? Regularnie odwiedzająca park maszyn, czy też wspierająca swój zespół raczej poza meczami?

- Powiem tak: mam plan pojawić się w parku maszyn, ale ponieważ drużynę od strony sportowej prowadzi Jacek Gajewski i to jest jego domena, więc ja sobie stanę z boku i będę obserwować. Chciałabym to również zobaczyć od środka, więc przynajmniej raz tam się pojawię. Wcześniej dopingowałam drużynę z trybuny, mogłam sobie pomachać szalikiem, a teraz to wszystko jest bardziej stonowane. Drużyna ma znakomite wsparcie, chłopaki wspaniale ćwiczą i dają z siebie wszystko. Mam nadzieję, że to będzie widać i osiągniemy zamierzony cel.

W grudniu powiedziała pani, że drużyna jest w "fajnym składzie". Kto stanie się jej liderem? Greg Hancock, Martin Vaculik, a może ktoś inny?

- Szczerze mówiąc, nie będę typować. Jak sam pan powiedział, kandydatów jest kilku, a jedna się szczególnie nasuwa. Myślę, że ten lider się sam ukształtuje. Pytanie jest tylko, czy potwierdzą się nasze przypuszczenia, czy będzie to zaskoczenie zarówno dla nas, jak i dla kibiców. Wszystko zależy od jazdy.

Czy poza drużyną z Torunia, jest jakiś żużlowiec, którego obserwowała pani wcześniej, a może nawet któremuś szczególnie kibicuje?

- Generalnie kibicuje zawsze naszej drużynie. Drużynowo jeździmy, to drużynowo zwyciężamy. Kiedyś moim idolem był Ryan Sullivan. Mogę się o nim bezpiecznie wypowiedzieć, bo już nie jeździ (śmiech - dop.). Obecnie jest kilkunastu zawodników, którzy jeżdżą z bardzo dużym potencjałem, ale i tak wiadomo, że nasi zawodnicy są najlepsi.

Czy jest jakaś drużyna w Ekstralidze, która według pani będzie odstawać od reszty stawki?

- W zeszłym roku wydawało się, że będą drużyny, które nie sprostają wymaganiom. Wydawało się, że liderzy będą tam gdzie powinni być, a rzeczywistość była zupełnie inna. To jest sport. Każdy ma swoje cele. Niektórzy walczą o to najwyższe miejsce na podium, a inni będą chcieli się przede wszystkim utrzymać.

Konkurencja, podobnie jak KS Get Well Toruń, nie spała podczas okienka transferowego i wydaje się, że walka o złoto będzie bardzo zacięta.

- Będzie zacięta, na to liczą kibice. Każdy mecz musi być wielkim widowiskiem. Musi być bezpiecznie, ale według mnie ten element adrenaliny w sporcie żużlowym jest dla kibiców najważniejszy i ze mną jest podobnie.

Jest pani jedną z niewielu kobiet działających obecnie w sporcie żużlowym. Z czego wynika tak wielka dominacja mężczyzn w tym środowisku?

- Typowo męski sport. Proszę zwrócić uwagę, że u pana Jana Ząbika jest jedna z młodych dziewczyn, która jeździ na żużlu. Nie ma licencji, ale jest pasjonatką i chce jeździć. Bodajże w Zielonej Górze była dziewczyna, która posiadała licencję, ale nie była wystawiana w składzie. To jest męski sport.

Od początku swojej prezesury stawia pani na kontakt z kibicami. Czy możemy się spodziewać zintensyfikowania działań w tym kierunku także po rozpoczęciu sezonu?

- Oczywiście, że tak. Staramy się być jak najbliżej kibiców, bo to jest dla nas bardzo ważne. Kibic napędza ten sport. To dla państwa robimy widowiska, które mają dostarczać adrenaliny, ale też mają być bezpieczne i dobrze zorganizowane. Myślę, że w tym celu tutaj jesteśmy.

Jak wpłynęła na panią i atmosferę w klubie sytuacja z Gregiem Hancockiem? Nie bała się pani, że klub może "oberwać" rykoszetem za coś, za co de facto nie był odpowiedzialny?

- O tym, że może się tak zdarzyć, my dobrze wiedzieliśmy. Jak pan dobrze wie, sytuacja jest już rozwiązana i Greg będzie jeździć, pełen zapału już od pierwszego meczu, na który państwa serdecznie zapraszamy. Będzie to mecz charytatywny, który odbędzie się 28 marca, o godzinie 16:00, na Motoarenie.

Kto będzie najgroźniejszym rywalem dla KS Get Well Toruń w przyszłym sezonie?

- Są pewne typy, ale może się okazać, że są zupełnie niezgodne z tym, co poszczególne zespoły zaprezentują w sezonie. Wolę sobie zostawić moje typowania dla siebie i mam nadzieję, że pokryją się z naszymi oczekiwaniami.

Czym poza speedwayem żyje Ilona Termińska?

- Oprócz tej działalności, którą prowadzimy w klubie, nadzoruje dwie spółki z innej branży. Pojawiają się loga tych spółek w naszym środowisku. Fajną działalnością, którą prowadzimy już od trzech lat, jest stowarzyszenie FST Sport Team, gdzie stawiamy dla odmiany na młodych tenisistów. Od tego zaczęła się celowa pomoc naszych firm dla sportu. Stowarzyszenie powstało, aby ta pomoc celowa była określona i żeby było łatwiej uzyskać wszelkiego rodzaju dotacje oraz sponsorów. Ostatnio wyszło bardzo fajne zdarzenie, gdy u nas w klubie był trener młodzieżowców, Robert Kościecha i przyjechał również trener moich tenisistów. Panowie się dogadali, że warto wysłać na korty również naszych żużlowców. Będzie to dla nich pewna odmiana, ciekawe zjawisko i zupełnie inny trening. Prywatnie dodam, że bardzo lubię biegać. Uśmiechnęłam się lekko pod nosem gdy zobaczyłam hasło "Biegam Bo Lubię". Cieszę się, że aktywność fizyczna w naszym społeczeństwie rośnie.

Rozmawiał: Konrad Marzec

Czy Ilona Termińska odniesie sukces jako prezes KS Toruń?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

na Facebooku.

Komentarze (17):

  • tomas68 Zgłoś
    W sporcie bez kasy ani rusz lecz szkoda że są to osoby czysto przypadkowe.
    • JARASS Zgłoś
      Pani Ilona jest prezesem w Toruniu,bo jej mąż senator (zgodnie z przepisami) nie może nim być.Tyle od strony technicznej.Ktoś spyta czy aby nim być,musi się na żużlu
      Czytaj całość
      znać?Odpowiedź.Nie, nie musi,jest tylko figurantem (tką)całą jej robotę i związane z tym decyzje podejmuje jej mąż,ona zaś ogranicza się do podpisu i pieczątki.Została wybrana na zasadzie "bliższa koszula ciału".Czy stanowisko prezesa jest aż tak ważne dla żużla?OdpowiedźI tak ,i nie.Ważne jest ,gdy ów prezes musi szukać sponsorów na własną rękę,mniej ważne ,gdy sam jest sponsorem i zatrudnia doradców.tyle
      • Tylko Włókniarz Zgłoś
        Tylko WŁÓKNIARZ CZĘSTOCHOWA!
        Wszystkie komentarze (17)

        Komentarze (17)

        ×
          Wszystkie komentarze (17)
          PRZEJDŹ NA WP.PL