WP SportoweFakty

Najnowsze Wyniki/Kalendarz
WP SportoweFakty / Jakub Brzózka / Na zdjęciu: Janusz Kołodziej ogląda bieg z parku maszyn

Janusz Kołodziej: Odchudzać się nie zamierzam, ale popracuję nad sylwetką i sprzętem. Może wrócę do Szwecji (wywiad)

Dariusz Ostafiński
Dariusz Ostafiński
- Kiedyś ważyłem 53 kilo, teraz o pięć więcej, ale jest mi z tym dobrze - mówi nam Janusz Kołodziej. Żużlowiec Fogo Unii Leszno poszuka rezerw w sprzęcie, chce też poprawić sylwetkę w trakcie jazdy. Być może wróci do ligi szwedzkiej.

Wejdź na TYPER.WP.PL, twórz własne ligi i typuj wyniki meczów!

Dariusz Ostafiński, WP SportoweFakty: Krzysztof Cegielski zdradził mi, że w tym roku będzie pan miał trzech tunerów.

Janusz Kołodziej, żużlowiec Fogo Unii Leszno i reprezentacji Polski: Taki jest plan i mam nadzieję, że to pomoże. Jazda na trzech tunerów daje możliwość przejścia sezonu suchą stopą. Jak silniki od jednego przestaną działać, to będzie większa alternatywa. A jak coś zaskoczy u jednego mechanika, to można dobrać.

Trzech tunerów będzie pierwszy raz w karierze.

Tak, bo nigdy nie miałem więcej niż dwóch. Teraz jest trzech. I wszyscy z najwyższej półki.

Porozmawiajmy o Unii Leszno. Klub pozyskał Jarosława Hampela. Dla mnie jest to puszczenie w świat czytelnego sygnału - jedziemy po kolejne złoto.

Trochę tych zmian u nas było. Zacznę jednak o tego, że szkoda mi Grześka Zengoty. On był jednym z tych, którzy bardzo pomogli wywalczyć tytuł w sezonie 2017. Teraz go jednak nie ma. Szkoda, ale taka była decyzja klubu i nic nie mogę poradzić. Jest jednak Jarek i zobaczymy, co z tego wyjdzie. Mówi się, że obrona tytułu jest zawsze trudniejsza i tego się będę trzymał. Na pewno jednak będziemy walczyć.

A jak będzie z formą Kołodzieja. W poprzednim roku różnie było. Zdarzały się kiepskie występy.

Ciężko mi powiedzieć, czy trafię z formą. Wszystko, co teraz powiem na ten temat, będzie wróżeniem z fusów. Dopiero po sezonie możemy to wszystko przeanalizować. Wtedy powiem, czy było ok, albo czy mogłem zrobić więcej. Teraz ze mną jest tak, jak z prognozami dla Unii. Będę pracował i starał się z wszystkich sił, żeby było dobrze.

Jakieś zmiany, poza tą z trzema tunerami, jeszcze pan planuje?

Widzę doskonale swoje niedociągnięcia, więc w tym roku, podobnie jak w zeszłym, będę się starał coś poprawić. Mam trochę uwag do swojego stylu jazdy.

Do tego stylu, którym tak zachwycają się kibice?

A jednak są w nim usterki, bo przecież nie ma ludzi idealnych. Zresztą zawsze warto coś poprawić. To pozwoli mi dojść do bardziej stabilnej formy. Poza sylwetką mam jeszcze kilka innych rzeczy w głowie. Chodzi o sprzęt. Jak już wsiądę na motocykl, to będę chciał spróbować pewnych rozwiązań. To się jednak stanie dopiero w trakcie pierwszych jazd na torze. Po powrocie ze zgrupowania Unii w Hiszpanii wejdę do warsztatu i przygotuję kilka podzespołów do sprawdzenia.

ZOBACZ WIDEO Wypadek Tomasza Golloba wstrząsnął Polską. "To najważniejszy wyścig w jego życiu"

Jakieś inne pomysły. Kiedyś dużo mówił pan o odchudzaniu?

Z wiekiem trudniej zrzucić kilogramy. Wagę jednak trzymam na pewnym, myślę, że nie najgorszym poziomie. To jednak nie jest to co kiedyś.

A ile było kiedyś?
Najmniej 53. A teraz mam różnie. Obecnie do tamtej wagi brak mi pięciu kilo.

Jakby to zrzucić, to …

Na pewno, by to coś pomogło. Im mniej, tym lepiej. Problem w tym, że kiedyś czułem się dobrze, ważąc 53, a dziś jest mi dobrze z tym, co mam.

Janusz Kołodziej to nie tylko żużlowiec, ale i nauczyciel w żużlowej szkółce. Chwalą pana za tę robotę.

Bycie nauczycielem daje mi wiele satysfakcji, ale i pomaga w karierze. Dzięki spotkaniom z młodymi adeptami wracam do korzeni, przypominam sobie swoje początki. To mi bardzo pomaga, także jako zawodnikowi. Ja także uczę się czegoś. Można mówić o takiej obustronnym wsparciu. Te dzieciaki, z którymi pracuję, pozwalają mi się oderwać od takiej codzienności. Zawody ligowe to ogromne skupienie i mobilizacja, a w szkółce, choć żartów nie ma, to jednak robimy coś na luzie. Jest takie powiedzenie, że aby zrobić krok do przodu, to trzeba zrobić dwa do tyłu. Dla mnie ta szkółka jest czymś takim.

A jak radzą sobie pana zawodnicy po zdaniu licencji?

Mamy trzy licencje. Jeden chłopak dalej jest w mojej akademii, bo dopiero w sierpniu skończy 16 lat. Kolejny będzie jeździł w Krośnie, a inny w Krakowie.

A w Unii Tarnów, pana macierzystym klubie? 

Tak wyszło, że nikt nie będzie tam, na razie, jeździł. Porozumieliśmy się z innymi ośrodkami. A jeśli ktoś snuje domysły, że w Tarnowie chodziło o pieniądze, to grubo się myli.

Często różnej maści eksperci mówią, że Kołodziej byłby lepszym zawodnikiem, gdyby jeździł w dwóch ligach.

Swego czasu zrezygnowałem z ligi szwedzkiej przez podróże. To były trzy dni wyjęte z życiorysu i długo musiałem dochodzić do siebie. Jak odpuściłem Szwecję, to poczułem, że czegoś mi brak i założyłem w Tarnowie szkółkę. Teraz ona jednak działa, jest wielu ludzi do pomocy, więc znowu mam więcej czasu i potrzebowałbym jakiegoś wyzwania. Myślę, że mógłbym wrócić do Elitserien na pięć, dziesięć spotkań. A może na cały sezon.

Od czego to będzie zależało?

Na razie nie mam kontraktu, ale będą transferowe okna. Na początku sezonu mam starty w kilku eliminacjach. Jak je przejdę, to nie będę naciskał na Szwecję. Gdyby jednak coś nie wypaliło, to poszukam dodatkowej jazdy. Na razie trudno cokolwiek wyrokować. Czas pokaże.






Czy Janusz Kołodziej powinien wrócić do ligi szwedzkiej?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

na Facebooku.

Komentarze (43):

    Pokaż więcej komentarzy (40)