Najnowsze Wyniki/Kalendarz
Maciej Janowski przed Nielsem Kristianem IversenemWP SportoweFakty / Tomasz Kudala / Na zdjęciu: Maciej Janowski przed Nielsem Kristianem Iversenem

Polska - Szwecja: Cieślak może spać spokojnie. Kadra jedzie jak z nut (relacja)

Dawid Borek
Dawid Borek
Reprezentacja Polski w ostatnim teście przed finałami Speedway of Nations w świetnym stylu pokonała Szwedów 54:36. Marek Cieślak, oglądając Biało-Czerwonych, może być spokojny przed zmaganiami w mistrzostwach świata par.

Mimo towarzyskiego charakteru zawodów, mecz ze Szwedami był dla Marka Cieślaka niezwykle istotny. Trener reprezentacji Polski w Poznaniu mógł sprawdzić dwóch zawodników, których powołał na zbliżające się finały Speedway of Nations we Wrocławiu. Mowa o Macieju Janowskim oraz rezerwowym na SoN Maksymie Drabiku. Na Golęcinie z polskiej kadry na parowe mistrzostwa zabrakło tylko Patryka Dudka. Ten zdecydował się na jazdę w Memoriale Edwarda Jancarza w Gorzowie.

- Takie zgrupowania i mecze towarzyskie są bardzo potrzebne. Startujący w nich zawodnicy czują więź z reprezentacją i przyzwyczajają się do orzełka na piersi. Za chwilę nie będzie żartów, bo czeka ich jazda na maksimum w walce o medale - mówił przed zawodami Krzysztof Cegielski w rozmowie z Tomaszem Lorkiem z "Polsatu Sport".

Ze słów żużlowego eksperta można było wnioskować, że w Poznaniu zespoły będą jechały na pół gwizdka. Nic bardziej mylnego. Obie drużyny do czwartkowego starcia podeszły bardzo ambicjonalnie, chcąc zyskać mentalną przewagę przed finałami SoN. To było też widać na torze. Żużlowcy nie odpuszczali ani na moment, dostarczając kibicom naprawdę ciekawego widowiska.

Bazując na dyspozycji zawodników z towarzyskiego spotkania ze Szwedami śmiało możemy stwierdzić, że Marek Cieślak przed zmaganiami w parowych mistrzostwach świata może być spokojny o formę Biało-Czerwonych.

Drabikowi na Golęcinie co prawda przytrafiły się dwie "śliwki", ale jedno z zer zostało mu zapisane w dość kontrowersyjnych okolicznościach. W 10. biegu do ostatnich metrów gonił Antonio Lindbaecka, lecz sędzia uznał, że to Szwed na metę wpadł o błysk szprychy szybciej od Polaka. Tymczasem oglądając telewizyjne powtórki można było mieć wrażenie, że to Drabik ukończył wyścig na trzeciej lokacie. Co by jednak nie było - w pozostałych trzech gonitwach młodzieżowiec dysponował niezłą prędkością, pokonując między innymi fenomenalnego w tym sezonie Fredrika Lindgrena. Taki rezerwowy jak Drabik w SoN może być kluczem do sukcesu.

Janowski natomiast w swoim pierwszym starcie przegrał ze wspomnianym Lindgrenem, ale później był już nieuchwytny dla rywali. Uczestnik cyklu Grand Prix nawet, gdy nieco zostawał w bloku startowym, na dystansie imponował szybkością, bez większych problemów mijając rywali. A gdy jeszcze weźmiemy pod uwagę fakt, że finał Speedway of Nations zostanie rozegrany na domowym torze wychowanka wrocławskiej Sparty, w ciemno możemy stwierdzić, że Janowski na Stadionie Olimpijskim będzie bardzo mocnym punktem Biało-Czerwonych.

Cieszyć może też postawa innych kadrowiczów. Z wyjątkiem Grzegorza Zengoty, który w Poznaniu odnalazł się dopiero w ostatnim wyścigu, wszyscy reprezentanci Polski na Golęcinie pojechali na miarę oczekiwań. Aż żal, że w Speedway of Nations w składzie drużyny może się pojawić tylko trzech zawodników. - Mamy grono świetnych żużlowców. Mam nadzieję, że przyjdą takie przepisy, zgodnie z którymi w Drużynowym Pucharze Świata będziemy mogli jechać w sześciu albo nawet w ośmiu. Wtedy będzie fajnie - przyznał Kołodziej podczas telewizyjnej transmisji.

Jeszcze słowo o Szwedach. Fredrik Lindgren i Antonio Lindbaeck, którzy stworzą szwedzką kadrę w półfinale SoN, w Poznaniu pojechali co prawda solidnie, jednak na tle Polaków wypadli przeciętnie. Morgan Andersson, w przeciwieństwie do Cieślaka, przed rywalizacją w mistrzostwach świata par ma o czym myśleć. 

Jedno jest pewne: tak jadącą reprezentację Polski w finałach Speedway of Nations będzie stać na wszystko. - Chcemy wszystkim udowodnić, że mimo zmian - najpierw z pięcio na czteroosobowe drużyny, a jak to się nie udało, to na dwuosobowe kadry, to też damy sobie radę. Myślę, że źle nie będzie - skomentował Cieślak przed kamerami "Polsatu Sport".

Punktacja:

Reprezentacja Polski - 54 pkt.
9. Jarosław Hampel - 11+1 (2,3,1,3,2*)
10. Piotr Pawlicki - 9+1 (d,1,3,3,2*)
11. Maciej Janowski - 13 (1,3,3,3,3)
12. Maksym Drabik - 7+2 (3,2*,0,2*,0)
13. Janusz Kołodziej - 11+1 (2,1,3,2*,3)
14. Grzegorz Zengota - 3 (w,0,0,0,3)

Reprezentacja Szwecji - 36 pkt.
1. Andreas Jonsson - 4+1 (1,1,1*,1,0)
2. Peter Ljung - 8 (3,0,2,2,0,1)
3. Fredrik Lindgren - 9+1 (2,3,2,1*,1)
4. Jacob Thorssell - 3+2 (0,2*,0,0,1*)
5. Antonio Lindbaeck - 7+1 (3,2,1*,1,0)
6. Linus Sundstroem - 5 (1,0,2,-,2)

Bieg po biegu:
1. (69,56) Ljung, Hampel, Jonsson, Pawlicki (d) - 2:4 - (2:4)
2. (69,79) Drabik, Lindgren, Janowski, Thorssell - 4:2 - (6:6)
3. (68,53) Lindbaeck, Kołodziej, Sundstroem, Zengota (w) - 2:4 - (8:10)
4. (69,50) Janowski, Drabik, Jonsson, Ljung - 5:1 - (13:11)
5. (68,44) Lindgren, Thorssell, Kołodziej, Zengota - 1:5 - (14:16)
6. (68,72) Hampel, Lindbaeck, Pawlicki, Sundstroem - 4:2 - (18:18)
7. (68,57) Kołodziej, Ljung, Jonsson, Zengota - 3:3 - (21:21)
8. (68,31) Pawlicki, Lindgren, Hampel, Thorssell - 4:2 - (25:23)
9. (68,43) Janowski, Sundstroem, Lindbaeck, Drabik - 3:3 - (28:26)
10. (68,59) Pawlicki, Kołodziej, Jonsson, Thorssell - 5:1 - (33:27)
11. (68,60) Janowski, Ljung, Lindgren, Zengota - 3:3 - (36:30)
12. (68,56) Hampel, Drabik, Lindbaeck, Ljung - 5:1 - (41:31)
13. (68,55) Zengota, Sundstroem, Thorssell, Drabik - 3:3 - (44:34)
14. (68,02) Kołodziej, Pawlicki, Ljung, Jonsson - 5:1 - (49:35)
15. (68,13) Janowski, Hampel, Lindgren, Lindbaeck - 5:1 - (54:36)

Zawody rozgrywane były wg I zestawu startowego

Sędzia: Christian Froschauer
Widzów: ok. 5 500
NCD uzyskał Maciej Janowski - 68,03 s. - w biegu nr XV

ZOBACZ WIDEO Speedway of Nations gwarantuje emocje do ostatniego wyścigu

Czy dyspozycja Janowskiego to dla Ciebie zaskoczenie?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

na Facebooku.

Komentarze (15):

  • Andrzej Pawelec Zgłoś
    Oczywiście zawsze cieszy jak Polska wygrywa, ale przekładanie tego typu meczy na SoN nie ma żadnego sensu. Tu w wielu biegach nasi mają zdecydowanie przewagę, ale w finale SoN słabych
    Czytaj całość
    już nie będzie i w każdym biegu będzie trzeba walczyć na całego.Mam nadzieję oczywiście, że wygrają, ale stawka będzie dużo bardziej wyrównana niż w tych meczach 7,8 osobowych składów, gdzie nie ma na nas mocnych, tak jak nie było ostatnio na nas mocnych w pięcioosobywym DPŚ.W SoN wystarczy dwójka zawodników, a takich już na Top poziomie ma wiele reprezentacji.
    • P0ZNANIAK Zgłoś
      Fajne zawody, miło spędzony czas i trochę emocji na torze. Tak można krótko podsumować dzisiejszy mecz z udziałem naszej reprezentacji. W zasadzie wszyscy - poza Grzesiem, który mocno
      Czytaj całość
      odstawał od reszty naszych i Szwedów - mogą zaliczyć zawody do udanych. Wielkie słowa uznania dla przeciwników, którzy aż do 9 biegu trzymali wyraźny kontakt. Trzeba jednak obiektywnie stwierdzić, że pomogło im szczęście w defekcie Pawlickiego i wykluczeniu Zengoty. Niektóre biegi mogły się podobać, mijanek na trasie też trochę było. Jeśli chodzi o mecz to widać było, że cały czas jazda była na maksa i nikt nie odpuszczał i się nie oszczędzał. Nie to co u nas w drugiej lidze ;). W końcu to byli najlepsi zawodnicy świata, więc nie ma się co dziwić. W czasie trwania drugiego biegu jeszcze nigdy nie widziałem tyle kurzu na Golęcinie w całej jego historii. Przez moment to nawet zawodników nie było widać z trybun a co dopiero mieli widzieć żużlowcy ;). Ze spraw organizacyjnych zaskoczeniem była dla mnie spora frekwencja. Gniezno, Ostrów czy Bydgoszcz to tylko niektóre miasta, które także zaznaczyły swoją obecność na Golaju. Niezapomniane wrażenia to przede wszystkim komentowanie zawodów w osobie Tomka Dryły. Nic dodać, nic ująć. Po prostu właściwy człowiek na właściwym miejscu. Z całym szacunkiem, ale nasz Jacek Dreczka może brać u niego korepetycje. Na wielki plus zasługują Poznańskie władze, które wsparły nasz klub wspaniałą tablicą świetlną. Teraz naprawdę nie mamy się czego wstydzić. Pozostały nam jeszcze jupitery, ale póki nie zamierzamy organizować na razie GP to nie ma się co spieszyć ;). Myślę, że dzisiejszym meczem zdaliśmy ostatecznie egzamin odnośnie organizowania zawodów rangi międzynarodowej a kredyt zaufania jakim nas obdarzono będzie jeszcze dłuuugo procentował. I to tyle na dzisiaj.
      • Bob Kraków Zgłoś
        Od wielu lat nie ma w kraju lepszego trenera od Cieślaka i to pomimo ciągłych ujadań forumowych piesków mieniących się "znafcami" żużla
        Wszystkie komentarze (15)

        Komentarze (15)

          Wszystkie komentarze (15)
          PRZEJDŹ NA WP.PL