Najnowsze Wyniki/Kalendarz
Maciej Janowski, Tai WoffindenWP SportoweFakty / Jakub Brzózka / Na zdjęciu: Maciej Janowski, Tai Woffinden

Plusy i minusy weekendu. Kubera wbił szpilę Dobruckiemu. Wrocław się cieszył, a żużlowa Polska się śmiała

Jarosław Galewski
Jarosław Galewski
Półfinał PGE Ekstraligi powinien być wielkim sportowym świętem, a to, co zobaczyliśmy w niedzielę na Stadionie Olimpijskim, było co najwyżej słabym żartem. Sparty nie tłumaczy nic. To nie miało prawa się zdarzyć.

MINUSY

Największy minus całego weekendu dla Betard Sparty Wrocław. Nie zamierzamy snuć teorii spiskowych i zarzucać wrocławianom celowego działania podczas niedzielnego półfinału. Awaria maszyny startowej mogła przytrafić się każdemu klubowi. Na złośliwość rzeczy martwych nie ma czasami rady. Inna sprawa, że wszystko powinno było zostać w mgnieniu oka naprawione. Sprawnego działania i wyciągania wniosków z alarmujących sytuacji mieliśmy prawa oczekiwać. Wrocławianie problemy techniczne w tym sezonie już mieli (też przy okazji rywalizacji z Fogo Unią), więc czasu ich rozwiązanie było sporo.

Niestety, w świat poszedł naprawdę kiepski obrazek. Nie za bardzo wiem, z czego cieszyli się wrocławscy kibice, kiedy ich drużyna zaczęła odrabiać straty po wyścigach rozgrywanych na gasnące zielone światło. W tym samym czasie dla większości widzów w całej Polsce wynik zszedł na dalszy plan. Jedni się śmiali, inni byli zirytowani. Na dłuższą metę wesoło nie było już nikomu. Zaczęło robić się po prostu smutno. Na takie sytuacje nie może być zgody.

Kolejny minus dla Rafała Dobruckiego. Za absencję w Daugavplils i kontrowersyjne powołania. Maksym Drabik został w domu, mógł szykować się do półfinału, a przeciwnicy musieli rywalizować na Łotwie. Najtrafniej podsumował wszystko junior Fogo Unii Leszno - Dominik Kubera. - To, co zrobił trener, jest delikatnie mówiąc słabe. Dla mnie jazda dla kraju to duma i honor - powiedział przed kamerami nSport+.

ZOBACZ WIDEO Marcin Majewski, nSport+: Trochę żałuję, że w piątce nominowanych nie ma Gruchalskiego

W ostatni weekend kolejny raz przekonaliśmy się, że trzeba skończyć z możliwością łączenia funkcji trenera kadry z pracą w klubie. To, co się wydarzyło, byłoby nie do pomyślenia w żadnej innej dyscyplinie. W tym przypadku zamieszanie dotyczy Rafała Dobruckiego, ale nie mamy wątpliwości, że przed kolejnym sezonem do dokonania wyboru powinien być również zmuszony opiekun  forBET Włókniarza Częstochowa - Marek Cieślak. Albo kadra, albo klub - proste.

PLUSY

Na szczęście w weekend mieliśmy również pozytywne wydarzenia. Plusa otrzymuje od nas MRGARDEN GKM za ambitną postawę w Częstochowie. To wspaniałe, że kwestia awansu do play-off rozstrzygnęła się na ostatnich metrach rundy zasadniczej. Duża w tym zasługa grudziądzan, którzy przed startem pierwszego wyścigu byli spisywani na straty przez wiele osób. Swoją drogą, jesteśmy bardzo ciekawi, co myśleli sobie w tym momencie ci, którzy jeszcze niedawno twierdzili, że GKM niewiele wnosi do PGE Ekstraligi, bo nie istnieje na wyjazdach. Dlaczego siedzą teraz tak cicho?

Kolejne plusy dostają od nas juniorzy - Bartosz Smektała i Michał Gruchalski, którzy w półfinałach latali bardzo wysoko. Pierwszy był kluczowy dla Fogo Unii w rywalizacji z Betard Sparta, a drugi dość niespodziewanie godnie zastąpił kontuzjowanego Mateja Zagara. Nie sposób nie wspomnieć również o świetnym występie Cash Broker Stali, która była bezlitosna dla częstochowian. Największe wrażenie zrobił na nas Martin Vaculik, który był nieosiągalny dla rywali. Widać, że Stanisław Chomski doskonale przygotował swój zespół do fazy play-off. Pozostaje mieć nadzieję, że finał rozgrywek dostarczy nam zdecydowanie więcej emocji.

Na koniec schodzimy ligę niżej, w której jeździ zawodnik, który już dawno powinien otrzymać pochwałę. Jurica Pavlic z Car Gwarant Startu Gniezno to dla nas jedna z największych niespodzianek tego sezonu na zapleczu PGE Ekstraligi. Niewielu wierzyło w transfer Chorwata, niektórzy pukali się nawet w czoło i dziwili się gnieźnianom. Tymczasem okazało się, że ci zrobili świetny interes. Były zawodnik Unii Leszno w niedzielę kolejny raz zagrał pierwsze skrzypce i uratował swój zespół przed porażką. Drużyna Rafaela Wojciechowskiego pewnie za chwilę odpadnie z rywalizacji, ale Start jest dla nas i tak wielkim wygranym tego sezonu.



POLECAMY: Kup bilet na finał TAURON Speedway Euro Championship w Chorzowie

Czy należy skończyć z możliwością łączenia pracy trenera kadry z pracą w klubie?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

na Facebooku.

Komentarze (47):

  • Kaźmirz Bendke Zgłoś
    Czy doktor Gryszko klubu UNII lESZNO zalicza testy sprawnosciowe ,ponieważ ostatnio we Wroclawiu udzielał pomoc zawodnikowi przez otylośc na stojaco. O ile klub go
    Czytaj całość
    zatrudnia a nie może przez opasłośc schylić się to niech się poloży obok poszkodowanego zawodnika i udziela mu 1 -szej pomocy. Taka postawa lekarza zagraża bezpieczenstwu poszkodowanemu w razie kontuzji zawodnikowi
    • Kazimierz Klimek Zgłoś
      GKM jest przez pomylke w Ekstralidzeczy cos sie w tym roku zmienilo ?zaczal przegrywac u siebie a na wyjezdzie zremisowal ze slabiutka Czestochowa , ktora byla czyms zdemotywowana sklad w
      Czytaj całość
      sumie maja coraz lepszy, ale niewiele to pomagaproblem lezy w tym zapewne, ze zawodnicy sie dopasowuja pod grudziadzki tor, to zapominaja jezdzic na normalnych torachwolalbym miec (wzmocniony) Rybnik czy Unie Tarnow
      • Kaczor_ Zgłoś
        Najbardziej podobał mi się taniec Krystyny Kloc;););)
        Wszystkie komentarze (47)

        Komentarze (47)

        ×
          Wszystkie komentarze (47)
          PRZEJDŹ NA WP.PL